O z艂amanej nodze
... dzisiaj b臋dzie. Nadworny wpad艂. Jak zwykle, bez zapowiedzi. I nie by艂o by w tym absolutnie nic dziwnego gdyby nie fakt, 偶e zegar wskazywa艂 ledwie si贸dm膮 z minutami. Barbarzy艅ska godzina. - Wpad艂e艣 na 艣niadanie? - I na kaw臋. Oczywi艣cie - wysapa艂 bez ceregieli si臋gaj膮c po moj膮. Kaw臋. - Oczywi艣cie... - warkn臋艂am niemal w艣ciekle. Niemal bo na Nadwornego gniewa膰 si臋 jako艣 dziwnym zbiegiem okoliczno艣ci nie umiem, a i niczemu nie jest winny, 偶e dzisiaj wyj膮tkowo nie mia艂am ochoty i艣膰 do pracy. No po prostu niechciej mnie dopad艂.