Przysz艂o i od razu pad艂o mi na rozum. Prowadz臋 zatem nier贸wn膮 walk臋 ze znan膮 mi materi膮 i kompletnie nieznan膮 technik膮, co daje na razie takie oto efekty:
Kiedy u MelinoLiesl zobaczy艂am tkany szalik, natychmiast zapragn臋艂am te偶 tak umie膰. Pogna艂am wi臋c na allegro, gdzie uda艂o mi si臋 zakupi膰 nie nazbyt drogo ram臋 tkack膮 dla dzieci, w najwi臋kszym dost臋pnym rozmiarze (42 x 54 cm). No i ta rama wczoraj przysz艂a. A mi od razu pad艂o na rozum. I w艂a艣ciwie szkoda, 偶e nie zdokumentowa艂am pe艂ni tego szale艅stwa, ale wola艂am nie wychodzi膰 do innego pokoju po aparat. Najpierw uzna艂am, 偶e ja si臋 tam na tej paskudnej anilanie, co by艂a do艂膮czona do ramy, uczy膰 nie b臋d臋. Wyci膮gn臋艂am wi臋c z pud艂a to:
Skarpetkowa "Jawoll" Langa mia艂a by膰 osnow膮, za w膮tek pos艂u偶y膰 mia艂a hiszpa艅ska we艂na (24 mic) do filcowania, co j膮 kiedy艣 kupi艂am w sporej ilo艣ci, bynajmniej - jak wida膰 - nie do filcowania i przerobi艂am na r贸偶ne r贸偶no艣ci jeszcze na moim stare艅kim ko艂owrotku (czyli musia艂o to by膰 dobrze ponad rok temu). Mi臋dzy innymi na ten w艂a艣nie singiel, kt贸remu naonczas nada艂am wdzi臋czn膮 nazw臋 "Fogo" w farbowaniu, a kt贸rego jest 15 deko i - dzi艣 ju偶 to wiem - jest z merynosa.
Pochwyci艂am k艂臋bek skarpetkowej, znalaz艂am w Internecie instrukcj臋 napinania osnowy na sprz臋cie Ashford, przyjrza艂am si臋 zasadzie tego偶 napinania, bo sprz臋t niepor贸wnywalny i ruszy艂am do boju. Po jednej stronie tzw. du偶ego pokoju le偶a艂a rama, obstawiona butelkami z mineraln膮, 偶eby mi si臋 nie ruszy艂a, po drugiej - stolik, kt贸rego noga s艂u偶y艂a mi za wirtualny koniec napi臋tej na szalik osnowy. Ja zasuwa艂am raz na kolanach, raz na czworaka, innym razem na nogach w pochyle, jak partyzant, albo 艣lizgiem na czterech literach - z k艂臋bkiem w gar艣ci - od jednego do drugiego. Po czterdziestu kilku takich kursach mia艂am nici napi臋te na jednej po艂owie jednej strony ramy oraz nodze sto艂owej i chcia艂am ju偶 sobie z rozpaczy otworzy膰 flaszk臋 wina mimo wczesnej pory, ale wtedy spod sto艂u wylaz艂 pies, by towarzyszy膰 mi do kuchni. No i okaza艂o si臋, 偶e albo bez 偶adnych przerw napn臋 osnow臋 do ko艅ca, k膮tem oka kontroluj膮c ruchy psa, albo o tym, co zrobi艂am dotychczas, zapominam. Wr贸ci艂am do zadania. W sumie wszystko trwa艂o trzy godziny i troszk臋, ale zrobi艂am. Na psim spacerze zaraz potem zorientowa艂am si臋, 偶e nie mam pe艂nej w艂adzy nad lew膮 nog膮. I dopiero wtedy rozpozna艂am, i偶 rozum mi odebra艂o, a wskutek tego mo偶e nawet w艂adz臋 w nodze na d艂u偶ej (bo nerw kulszowy po przeciwleg艂ej stronie na wysoko艣ci miednicy z kolei czu艂am a偶 nadto wyrazi艣cie). Ale na szcz臋艣cie brak w艂adzy w nodze okaza艂 si臋 tylko skutkiem nadwer臋偶enia mi臋艣ni uda. A dzi艣 zabra艂am si臋 za tkanie. Pope艂ni艂am chyba ju偶 wszystkie mo偶liwe b艂臋dy, ale trwam - b臋d臋 tka膰.
M贸j warsztacik wygl膮da zatem w ca艂o艣ci tak oto:
Szalik, co ma w perspektywie mie膰 31-32 cm i jest go do tej pory ju偶 dobre p贸艂 metra, z bliska jest doskonale niedoskona艂y, ale to pierwszy, wi臋c jaki ma by膰.
A skarpety, kt贸re mia艂y by膰 robione pierwej, s膮 na razie w jednej pe艂nowymiarowej sztuce i zostan膮 niechybnie (wcze艣niej czy p贸藕niej) podkolan贸wkami, bo ten motek si臋 nie ko艅czy (nie do wiary - 5 deko, 118 m - neverending skein?).
Te kolory to dzie艂o nie moje, lecz lampy b艂yskowej. W realu naprawd臋 jest lepiej. Zajzajer, ale nie a偶 taki!
艣roda, 29 sierpnia 2012
poniedzia艂ek, 27 sierpnia 2012
Carmen na skarpetki i co艣 jeszcze
C贸偶, urobek z tygodnia marny - ledwie 100 g w艂贸czki.
Na tym zdj臋ciu nawet 50 g, bo tyle uda艂o mi si臋 skr臋ci膰 zanim wczoraj zasz艂o s艂o艅ce. W k艂臋bie rzuconym lada jak wygl膮da艂o sobie dobrze ca艂kiem.
Powsta艂o z tego. Pisa膰 nie ma o czym, zatem zalew zdj臋膰.
W singlu:
Po zako艅czeniu w motkach, w 艣wietle lampy b艂yskowej (noc ju偶 by艂a g艂臋boka):
W zbli偶eniu:
No i ca艂a prawda ca艂y tydzie艅: im mniej jest si臋 czym chwali膰, tym wi臋cej zdj臋膰.
Jedyne, co w tym wszystkim mnie osobi艣cie satysfakcjonuje, to fakt, 偶e obydwa motki maj膮 po 50 g i po 118 metr贸w. I nie "cienko艣膰" w艂贸czki jest tu moj膮 dum膮, lecz to, 偶e motki s膮 idealnie r贸wne. Podzieli艂am, bo i tak mia艂a by膰 na skarpety (藕re). Je艣li wi臋c zaczn臋 od palc贸w, to mog臋 spokojnie wyrobi膰 motek do ko艅ca bez stresu, 偶e jedna skarpeta b臋dzie d艂u偶sza od drugiej.
Devon, jak to ostra d艂uga we艂na, prz臋dzie si臋 dobrze, pod warunkiem, 偶e nie ma w niej kr贸tszych "fafu艣niak贸w", z kt贸rych warto j膮 na bie偶膮co "obiera膰". To znaczy: wszystko mi jedno, czy Devon, czy Wensleydale. Po艂yskuje pi臋knie.
No, a poniewa偶 jednak jest si臋 czym pochwali膰 (cho膰 nie za w艂asn膮 przyczyn膮), zdj臋cie jest tylko jedno i w dodatku niezbyt efektowne:
To jest skarb! Przyjecha艂 do mnie od Asi (Appollinar)! I ju偶 nie b臋d臋 pyszczy膰, 偶e nie mam szans spr贸bowa膰, jak si臋 prz臋dzie polskie owce, bo mam owce g贸rskie, mam polskie merynosy, mam owce fryzyjskie i mam cudne, ciemnobr膮zowe owce z Zaolzia. O! I w dodatku wszystkie uprane, pachn膮ce, zgr臋plowane. My艣l臋, 偶e trudno by艂oby bardziej mnie uszcz臋艣liwi膰! Dzi臋kuj臋 Asiku!
Na tym zdj臋ciu nawet 50 g, bo tyle uda艂o mi si臋 skr臋ci膰 zanim wczoraj zasz艂o s艂o艅ce. W k艂臋bie rzuconym lada jak wygl膮da艂o sobie dobrze ca艂kiem.
Powsta艂o z tego. Pisa膰 nie ma o czym, zatem zalew zdj臋膰.
W singlu:
Skr臋cona na szpuli:
W zbli偶eniu:
No i ca艂a prawda ca艂y tydzie艅: im mniej jest si臋 czym chwali膰, tym wi臋cej zdj臋膰.
Jedyne, co w tym wszystkim mnie osobi艣cie satysfakcjonuje, to fakt, 偶e obydwa motki maj膮 po 50 g i po 118 metr贸w. I nie "cienko艣膰" w艂贸czki jest tu moj膮 dum膮, lecz to, 偶e motki s膮 idealnie r贸wne. Podzieli艂am, bo i tak mia艂a by膰 na skarpety (藕re). Je艣li wi臋c zaczn臋 od palc贸w, to mog臋 spokojnie wyrobi膰 motek do ko艅ca bez stresu, 偶e jedna skarpeta b臋dzie d艂u偶sza od drugiej.
Devon, jak to ostra d艂uga we艂na, prz臋dzie si臋 dobrze, pod warunkiem, 偶e nie ma w niej kr贸tszych "fafu艣niak贸w", z kt贸rych warto j膮 na bie偶膮co "obiera膰". To znaczy: wszystko mi jedno, czy Devon, czy Wensleydale. Po艂yskuje pi臋knie.
No, a poniewa偶 jednak jest si臋 czym pochwali膰 (cho膰 nie za w艂asn膮 przyczyn膮), zdj臋cie jest tylko jedno i w dodatku niezbyt efektowne:
To jest skarb! Przyjecha艂 do mnie od Asi (Appollinar)! I ju偶 nie b臋d臋 pyszczy膰, 偶e nie mam szans spr贸bowa膰, jak si臋 prz臋dzie polskie owce, bo mam owce g贸rskie, mam polskie merynosy, mam owce fryzyjskie i mam cudne, ciemnobr膮zowe owce z Zaolzia. O! I w dodatku wszystkie uprane, pachn膮ce, zgr臋plowane. My艣l臋, 偶e trudno by艂oby bardziej mnie uszcz臋艣liwi膰! Dzi臋kuj臋 Asiku!
wtorek, 21 sierpnia 2012
Na pr贸b臋
W艂a艣nie wci臋艂o mi prawie gotowego posta i jestem w艣ciek艂a jak nie powiem co. Pisz臋 wi臋c od nowa metod膮 telegraficzn膮.
Mia艂am tysi膮c pomys艂贸w, co zrobi膰 z naturalnie farbowan膮 we艂n膮 Icelandic贸w. Oto pr贸ba najsensowniejsza.
Urwa艂am po kawa艂ku w trzech kolorach: drzewo kampeszowe, marzanna barwierska i dalie.
Da艂am to po trochu na szczotki.
Wyczesa艂am z lekka w "kocie" metod膮 proalpaczan膮.
I uprz臋d艂am z tego 68 jard贸w singla.
Okaza艂o si臋, 偶e moje palce przy prz臋dzeniu wygl膮daj膮 tak:
Za to w praniu nie farbowa艂o nic. Najwyra藕niej kampesz ima si臋 tylko paluch贸w.
Z tego偶 upranego moteczka zrobi艂am pr贸bk臋 na drutach 2,75.
I uzna艂am, 偶e bardzo by mi si臋 podoba艂o, gdyby to by艂 dubelek. I tak te偶 zrobi臋 z tymi 15 dekagramami reszty tego dobra.
A teraz o we艂nie, 偶eby nadrobi膰 zaleg艂o艣ci.
Icelandic, znaczy owce islandzkie, bardzo s膮 pi臋kne, mog膮 by膰 w r贸偶nych kolorach, zar贸wno jak chodzi o we艂n臋, jak te偶 o sk贸r臋, zdarzaj膮 si臋 nawet 艂aciate. Mog膮 by膰 rogate lub nie - obydwie p艂cie.
Kud艂y Icelandic ma dwojakiego rodzaju - d艂ug膮 okryw臋 z grubych w艂贸kien (nale偶y s膮dzi膰, 偶e nieprzemakalnych i wiatroodpornych, bo to zwierz膮tko na zim臋 zostaje na dworzu i potrafi sobie radzi膰), i ta we艂na nazywa si臋 tog i ma grubo艣膰 28-31 mikron贸w (Bradford: 54-50s), inne 藕r贸d艂a twierdz膮, 偶e ma 艣rednio 27 mikron贸w, wi臋cog贸le nie jest przesadnie "藕r膮ca". Pod spodem jest podsierstek ju偶 zupe艂nie milutki, cho膰 kr贸tszy, ma 19-22 mikrony (Bradford 70-64s), czyli w okolicach mi臋kkiej alpaki albo mi臋ciutkich merynos贸w, i nazywa si臋 thel. Istnieje jeszcze lopi - w艂贸czka produkowana jednocze艣nie z obydwu rodzaj贸w kud艂a Icelandica w艂a艣nie, nie 偶adnej innej owcy. I s艂u偶y do dziergania.
"M贸j" Icelandic to na bank tog i 藕re zdecydowanie bardziej ni偶 we艂na grubo艣ci 27 mic, chyba jest ze starego barana, nie z m艂odej owcy. Kolor ma do艣膰 przyjemny,...
lu藕ne, sztywne kud艂y, kt贸re w 偶adnym razie nie wygl膮daj膮 na podsierstek...
i s膮 s艂usznej d艂ugo艣ci.
Jeszcze nie wiem, czy j膮 lubi臋, ale teraz wciskam "publikuj" nawet nie czytaj膮c po sobie, bo jak zn贸w wszystko wy艣l臋 w kosmos, to si臋 rozp艂acz臋 - a nie mog臋 sobie dzi艣 na to pozwoli膰.
Mia艂am tysi膮c pomys艂贸w, co zrobi膰 z naturalnie farbowan膮 we艂n膮 Icelandic贸w. Oto pr贸ba najsensowniejsza.
Urwa艂am po kawa艂ku w trzech kolorach: drzewo kampeszowe, marzanna barwierska i dalie.
Da艂am to po trochu na szczotki.
Wyczesa艂am z lekka w "kocie" metod膮 proalpaczan膮.
I uprz臋d艂am z tego 68 jard贸w singla.
Okaza艂o si臋, 偶e moje palce przy prz臋dzeniu wygl膮daj膮 tak:
Za to w praniu nie farbowa艂o nic. Najwyra藕niej kampesz ima si臋 tylko paluch贸w.
Z tego偶 upranego moteczka zrobi艂am pr贸bk臋 na drutach 2,75.
I uzna艂am, 偶e bardzo by mi si臋 podoba艂o, gdyby to by艂 dubelek. I tak te偶 zrobi臋 z tymi 15 dekagramami reszty tego dobra.
A teraz o we艂nie, 偶eby nadrobi膰 zaleg艂o艣ci.
Icelandic, znaczy owce islandzkie, bardzo s膮 pi臋kne, mog膮 by膰 w r贸偶nych kolorach, zar贸wno jak chodzi o we艂n臋, jak te偶 o sk贸r臋, zdarzaj膮 si臋 nawet 艂aciate. Mog膮 by膰 rogate lub nie - obydwie p艂cie.
![]() |
| Zdj臋cie: by Wellington Grey from London, England |
"M贸j" Icelandic to na bank tog i 藕re zdecydowanie bardziej ni偶 we艂na grubo艣ci 27 mic, chyba jest ze starego barana, nie z m艂odej owcy. Kolor ma do艣膰 przyjemny,...
lu藕ne, sztywne kud艂y, kt贸re w 偶adnym razie nie wygl膮daj膮 na podsierstek...
i s膮 s艂usznej d艂ugo艣ci.
Jeszcze nie wiem, czy j膮 lubi臋, ale teraz wciskam "publikuj" nawet nie czytaj膮c po sobie, bo jak zn贸w wszystko wy艣l臋 w kosmos, to si臋 rozp艂acz臋 - a nie mog臋 sobie dzi艣 na to pozwoli膰.
sobota, 18 sierpnia 2012
Ma艂e farbowanko
Ma艂o, bo tylko 10 deko, ale za to kolorowo - w zestawie dobrze sprawdzonym, bo wymy艣lonym ponad dwa lata temu i ch臋tnie przeze mnie powtarzanym. Dobrze wygl膮da nawet w "ciapku".
Kiedy sobie sch艂o, wygl膮da艂o tak:
We艂na pochodzi od... I tu zacz膮艂 si臋 problem - to Devon Top z WoW. Ale okazuje si臋, 偶e Devon Devonowi nier贸wny. Istnieje bowiem Devon Longwool i Devon Closewool, a we艂na do艣膰 zasadniczo si臋 r贸偶ni, bo je艣li Longwool ma grubo艣膰 36-40 mikron贸w, to Closewool jest ju偶 znacznie mi臋ksza, bo ma od 28 do 34 mikron贸w, no i kr贸tsza, bo okre艣la si臋 j膮 jako 艣redniej d艂ugo艣ci. W ka偶dym razie Devon Closewool to krzy偶贸wka Devon Longwool z tradycyjnie hodowanymi w Exmoor na po艂udniowym zachodzie Anglii owcami. I w艂a艣ciwie tyle o Closewool, bo po organoleptycznym badaniu stwierdzi艂am, 偶e mam oto w r臋ku Devon Longwool - we艂n臋 szorstk膮, d艂ug膮, b艂yszcz膮c膮, w naturze w kolorze nie艂adnym, bo niby ecru, ale szarawo-be偶owawe. Tak si臋 z ni膮 spieszy艂am do farby, 偶e jej nawet nie sfotografowa艂am na sucho. Przypomnia艂am sobie o dokumentacji dopiero po upraniu.
To jest kompletnie mokra we艂na, cieknie z niej w momencie fotografowania.
Zbli偶enie w tym samym momencie:
To wyra藕nie pokazuje urocz膮 w艂a艣ciwo艣膰 niemal wszystkich d艂ugow艂osych, "lokatych" we艂en: nie przyjmuj膮 wilgoci, natychmiast si臋 jej pozbywaj膮, cudownie chroni膮 przed wiatrem i... "偶r膮". Maj膮 na sucho 艂adny po艂ysk i pi臋knie si臋 te偶 farbuj膮. I czy to b臋dzie Devon Longwool, Leicester Longwool czy Wensleydale, wszystkie maj膮 t臋 w艂a艣ciwo艣膰. Mnie zainteresowa艂o w ca艂ej historii o owieczkach ras Devon to, 偶e nieprzemakalne i przeciwwiatrowe w艂a艣ciwo艣ci przenios艂y si臋 ze "偶r膮cej" i u偶ywanej do produkcji dywan贸w Longwool na milusi膮 w istocie Closewool. Musz臋 wi臋c przysz艂ej wiosny po strzy偶y na tak膮 zapolowa膰.
A oto i owieczki, kt贸re dostarczaj膮 przedstawionego surowca - s膮 dok艂adnie takie, jakie sobie zwykle wyobra偶a "ma艂y Ja艣", jak z elementarza:
To stworzona w drugiej po艂owie 19. wieku krzy偶贸wk膮 Leicester Longwool i Southam Nott i Bampton Nott. Mieszkaj膮 g艂贸wnie na po艂udniowym zachodzie Anglii. Maj膮 zaro艣ni臋te pyszczki i nogi, pyszczki ca艂e s膮 bia艂e, tylko nozdrza czarne. I ch艂opcy, i dziewczynki nie maj膮 rog贸w. Panie wa偶膮 75-80 kg, panowie do 110 kg. We艂na ma 20-25 cm, cudny po艂ysk, pi臋kne otwarte loki i jest bardzo ci臋偶ka, z jednej owieczki jest jej od 7 do 10 kg (ale zdarzaj膮 si臋 egzemplarze, kt贸re daj膮 nawet 20 kg). Bradford: 40s-32s, bardzo wydajna zatem nie jest. Ale na kolorowe, rozgrzewaj膮ce, nieprzemakalne skarpetki mi wystarczy.
Kiedy sobie sch艂o, wygl膮da艂o tak:
We艂na pochodzi od... I tu zacz膮艂 si臋 problem - to Devon Top z WoW. Ale okazuje si臋, 偶e Devon Devonowi nier贸wny. Istnieje bowiem Devon Longwool i Devon Closewool, a we艂na do艣膰 zasadniczo si臋 r贸偶ni, bo je艣li Longwool ma grubo艣膰 36-40 mikron贸w, to Closewool jest ju偶 znacznie mi臋ksza, bo ma od 28 do 34 mikron贸w, no i kr贸tsza, bo okre艣la si臋 j膮 jako 艣redniej d艂ugo艣ci. W ka偶dym razie Devon Closewool to krzy偶贸wka Devon Longwool z tradycyjnie hodowanymi w Exmoor na po艂udniowym zachodzie Anglii owcami. I w艂a艣ciwie tyle o Closewool, bo po organoleptycznym badaniu stwierdzi艂am, 偶e mam oto w r臋ku Devon Longwool - we艂n臋 szorstk膮, d艂ug膮, b艂yszcz膮c膮, w naturze w kolorze nie艂adnym, bo niby ecru, ale szarawo-be偶owawe. Tak si臋 z ni膮 spieszy艂am do farby, 偶e jej nawet nie sfotografowa艂am na sucho. Przypomnia艂am sobie o dokumentacji dopiero po upraniu.
To jest kompletnie mokra we艂na, cieknie z niej w momencie fotografowania.
Zbli偶enie w tym samym momencie:
To wyra藕nie pokazuje urocz膮 w艂a艣ciwo艣膰 niemal wszystkich d艂ugow艂osych, "lokatych" we艂en: nie przyjmuj膮 wilgoci, natychmiast si臋 jej pozbywaj膮, cudownie chroni膮 przed wiatrem i... "偶r膮". Maj膮 na sucho 艂adny po艂ysk i pi臋knie si臋 te偶 farbuj膮. I czy to b臋dzie Devon Longwool, Leicester Longwool czy Wensleydale, wszystkie maj膮 t臋 w艂a艣ciwo艣膰. Mnie zainteresowa艂o w ca艂ej historii o owieczkach ras Devon to, 偶e nieprzemakalne i przeciwwiatrowe w艂a艣ciwo艣ci przenios艂y si臋 ze "偶r膮cej" i u偶ywanej do produkcji dywan贸w Longwool na milusi膮 w istocie Closewool. Musz臋 wi臋c przysz艂ej wiosny po strzy偶y na tak膮 zapolowa膰.
A oto i owieczki, kt贸re dostarczaj膮 przedstawionego surowca - s膮 dok艂adnie takie, jakie sobie zwykle wyobra偶a "ma艂y Ja艣", jak z elementarza:
![]() |
| Zdj臋cie: Derek Harper |
To stworzona w drugiej po艂owie 19. wieku krzy偶贸wk膮 Leicester Longwool i Southam Nott i Bampton Nott. Mieszkaj膮 g艂贸wnie na po艂udniowym zachodzie Anglii. Maj膮 zaro艣ni臋te pyszczki i nogi, pyszczki ca艂e s膮 bia艂e, tylko nozdrza czarne. I ch艂opcy, i dziewczynki nie maj膮 rog贸w. Panie wa偶膮 75-80 kg, panowie do 110 kg. We艂na ma 20-25 cm, cudny po艂ysk, pi臋kne otwarte loki i jest bardzo ci臋偶ka, z jednej owieczki jest jej od 7 do 10 kg (ale zdarzaj膮 si臋 egzemplarze, kt贸re daj膮 nawet 20 kg). Bradford: 40s-32s, bardzo wydajna zatem nie jest. Ale na kolorowe, rozgrzewaj膮ce, nieprzemakalne skarpetki mi wystarczy.
czwartek, 16 sierpnia 2012
Bokami robi臋...
To znaczy: porz膮dkuj臋, porz膮dkuj臋 i... porz膮dkuj臋. A 偶e mam co porz膮dkowa膰 - nie o hektary powierzchni chodzi, lecz o ilo艣膰 rzeczy rozmaitych - to jeszcze troch臋 poporz膮dkuj臋. Urobek mam zatem mizerny. Jeszcze mi si臋 tak nie zdarzy艂o, 偶eby przez pi臋膰 dni tylko marne siedem deko uprz膮艣膰.
Z ostatniego farbowanego urobku zacz臋艂am kr臋cenie od nieszcz臋snych 7 deko Shropshire, kt贸r膮 najpierw przez godzin臋 gotowa艂am w wywarze ze szpinaku, a potem na parze ufarbowa艂am resztkami Landscapes.
Oto ona w motku, przed praniem (wszystkie zdj臋cia przed praniem):
Jest jej 235 metr贸w w 7 dag (w 100 g by艂oby 335) i jest to najcie艅sze moje jak dotychczas navajo uprz臋dzione na prze艂o偶eniu 1:8, bez specjalnego zamiaru prz臋dzenia cienko. Tak wysz艂o, po prostu.
Zreszt膮 wysz艂o nawet r贸wno, technicznie zatem jestem z siebie do艣膰 zadowolona:
W singlu wygl膮da艂o tak:
I singiel pokazuje jedyn膮 odkryt膮 przeze mnie dotychczas wad臋 tej we艂ny. Mam z niej kilka par skarpet, u偶ywanych, z dubelk贸w - mechac膮 si臋 si臋 troch臋 w noszeniu i w praniu. Poza tym to we艂na bez wad.
W ta艣mie wygl膮da 艣wietnie. Mo偶e jest troch臋 偶贸艂tawa, ale w mi艂ym odcieniu.
Bardzo mi艂a i puszysta, lu藕niutka, ale spr臋偶ysta, wi臋c przyjemnie si臋 z niej prz臋dzie.
W艂os nominalnie ma 10-15 cm i z "mojej" ta艣my wynika, 偶e tak w istocie jest.
Grubo艣膰 w艂贸kien nominalnie to 26-30 mikron贸w. I na moje wyczucie tak te偶 jest, u mnie bli偶ej 26 mic (Bradford count: 54s-56s, wi臋c do艣膰 wydajna - i to si臋 z moim do艣wiadczeniem zgadza). No i teraz w艂a艣ciwie to, co naj艂adniejsze w tym po艣cie - owieczka, kt贸ra jej dostarcza:
Rasa stworzona na wzg贸rzach Shropshire w po艂owie dziewi臋tnastego wieku z miejscowych "czarnolicych" rogatych owiec skrzy偶owanych z bia艂olicymi i bezrogimi Southdown, Cotswold i Leicester, ju偶 po kilkunastu latach zacz臋艂a by膰 eksportowana g艂贸wnie do Stan贸w Zjednoczonych i tam przetrwa艂a znacznie lepiej ni偶 w samej Anglii, gdzie jeszcze nie tak dawno by艂a zagro偶ona wygini臋ciem. Ale teraz ju偶 zosta艂a ca艂kiem nie藕le odtworzona. Jest jeszcze wprawdzie na li艣cie rzadkich ras, ale ju偶 jej nic nie grozi. Nie s膮 to owieczki malutkie, bo panie wa偶膮 do 80 kg, a panowie nawet do 120 kg. Podobno smaczne, ale nawet nie chce mi si臋 o tym my艣le膰. We艂n臋 w ka偶dym razie maj膮 jak dla mnie, do prz臋dzenia nadaje si臋 znakomicie, farbuje si臋 艣wietnie i - jak wida膰 - bez fanaberii i pr贸b filcowania si臋. Ja j膮 bardzo lubi臋, zrobi艂am wi臋c spory zapasik, gdy tylko j膮 dopad艂am. No i ma jeszcze jedn膮 cudown膮 zalet臋: z tego posta o marnych siedmiu deko w艂贸czki zrobi艂a mi ca艂kiem porz膮dny post.
Z ostatniego farbowanego urobku zacz臋艂am kr臋cenie od nieszcz臋snych 7 deko Shropshire, kt贸r膮 najpierw przez godzin臋 gotowa艂am w wywarze ze szpinaku, a potem na parze ufarbowa艂am resztkami Landscapes.
Oto ona w motku, przed praniem (wszystkie zdj臋cia przed praniem):
Jest jej 235 metr贸w w 7 dag (w 100 g by艂oby 335) i jest to najcie艅sze moje jak dotychczas navajo uprz臋dzione na prze艂o偶eniu 1:8, bez specjalnego zamiaru prz臋dzenia cienko. Tak wysz艂o, po prostu.
Zreszt膮 wysz艂o nawet r贸wno, technicznie zatem jestem z siebie do艣膰 zadowolona:
W singlu wygl膮da艂o tak:
I singiel pokazuje jedyn膮 odkryt膮 przeze mnie dotychczas wad臋 tej we艂ny. Mam z niej kilka par skarpet, u偶ywanych, z dubelk贸w - mechac膮 si臋 si臋 troch臋 w noszeniu i w praniu. Poza tym to we艂na bez wad.
W ta艣mie wygl膮da 艣wietnie. Mo偶e jest troch臋 偶贸艂tawa, ale w mi艂ym odcieniu.
Bardzo mi艂a i puszysta, lu藕niutka, ale spr臋偶ysta, wi臋c przyjemnie si臋 z niej prz臋dzie.
W艂os nominalnie ma 10-15 cm i z "mojej" ta艣my wynika, 偶e tak w istocie jest.
Grubo艣膰 w艂贸kien nominalnie to 26-30 mikron贸w. I na moje wyczucie tak te偶 jest, u mnie bli偶ej 26 mic (Bradford count: 54s-56s, wi臋c do艣膰 wydajna - i to si臋 z moim do艣wiadczeniem zgadza). No i teraz w艂a艣ciwie to, co naj艂adniejsze w tym po艣cie - owieczka, kt贸ra jej dostarcza:
![]() |
| Zdj臋cie: Erich Ferdinand |
pi膮tek, 10 sierpnia 2012
W mi臋dzyczasie
Walczy艂am z praniem i farbowaniem, a w mi臋dzyczasie na chwil臋 siada艂am do ko艂owrotka, 偶eby troch臋 zmniejszy膰 ilo艣膰 zapas贸w. I oczywi艣cie robi艂am to zgodnie z zasad膮, 偶e je艣li nie mam do czego艣 przekonania, tym szybciej musz臋 to przerobi膰, bo inaczej nigdy si臋 nie doczeka. Powsta艂o wi臋c w owym mi臋dzyczasie to:
K艂膮b po lewej jeszcze nie prany, dwa po prawej ju偶 po praniu. Melan偶owej jest w sumie 765 metr贸w w 28 deko, do tego po 40-45 m w ka偶dym z trzech dodatkowych kolork贸w. Kolorki dodatkowe wzi臋艂y si臋 st膮d, 偶e kiedy tak prz臋d艂am troch臋 bez celu, nagle ten cel mi si臋 z ca艂膮 moc膮 objawi艂 i tylko on (bo nie uroda samej w艂贸czki) trzyma艂 mnie przy ko艂owrotku. Ale gdy sko艅czy艂am, okaza艂o si臋, 偶e chyba mam cosik za ma艂o tego towaru, 偶eby "cel" zrealizowa膰. Teraz wi臋c musz臋 jako艣 zmodyfikowa膰 "cel".
W zbli偶eniu wygl膮da toto tak:
W singlu:
Powsta艂o z tego oto czego艣:
A to by艂o nie wiadomo co, opr贸cz tego, 偶e we艂na. I wygl膮da艂a ca艂kiem porz膮dnie. I zapowiada艂a si臋 dobrze - na 艂atwe prz臋dzenie. I by艂am zadowolona po farbowaniu, 偶e si臋 nie sfilcowa艂a, bo pasemka oddziela艂y si臋 idealnie. Znaczy: mia艂o by膰 pi臋knie. Nie by艂o. Albo by艂a ju偶 podfilcowana (w ko艅cu naby艂am z trzeciej r臋ki) wewn膮trz tych pasemek, albo ja j膮 jednak sfilcowa艂am w farbowaniu albo suszeniu, bo ci膮gn膮膰 to trzeba by艂o tak niemi艂osiernie, 偶e dorobi艂am si臋 twardego odcisku na 艂o偶ysku paznokcia w kciuku, dodam, 偶e bolesnego, a linie papilarne na moim kciuku i palcu wskazuj膮cym przesta艂y istnie膰. Przy ko艂owrotku trzyma艂 mnie tylko ten "cel", bo gdybym wiedzia艂a, 偶e w艂贸czki nie wystarczy, rzuci艂abym w choler臋. No ale teraz ju偶 jest i co艣 z niej musz臋 zrobi膰. Jednak gdyby nie "cel", nigdy by nie powsta艂a. Laozi w Daodejing nie mia艂 wi臋c racji. Droga nie jest celem! I 偶eby to do ko艅ca udowodni膰, jednak z niej co艣 zrobi臋. Ale przedtem chyba jak膮艣 par臋 skarpet na popraw臋 humoru, bo mam aktualnie bladzie艅ki jak ta we艂na.
K艂膮b po lewej jeszcze nie prany, dwa po prawej ju偶 po praniu. Melan偶owej jest w sumie 765 metr贸w w 28 deko, do tego po 40-45 m w ka偶dym z trzech dodatkowych kolork贸w. Kolorki dodatkowe wzi臋艂y si臋 st膮d, 偶e kiedy tak prz臋d艂am troch臋 bez celu, nagle ten cel mi si臋 z ca艂膮 moc膮 objawi艂 i tylko on (bo nie uroda samej w艂贸czki) trzyma艂 mnie przy ko艂owrotku. Ale gdy sko艅czy艂am, okaza艂o si臋, 偶e chyba mam cosik za ma艂o tego towaru, 偶eby "cel" zrealizowa膰. Teraz wi臋c musz臋 jako艣 zmodyfikowa膰 "cel".
W zbli偶eniu wygl膮da toto tak:
W singlu:
Powsta艂o z tego oto czego艣:
A to by艂o nie wiadomo co, opr贸cz tego, 偶e we艂na. I wygl膮da艂a ca艂kiem porz膮dnie. I zapowiada艂a si臋 dobrze - na 艂atwe prz臋dzenie. I by艂am zadowolona po farbowaniu, 偶e si臋 nie sfilcowa艂a, bo pasemka oddziela艂y si臋 idealnie. Znaczy: mia艂o by膰 pi臋knie. Nie by艂o. Albo by艂a ju偶 podfilcowana (w ko艅cu naby艂am z trzeciej r臋ki) wewn膮trz tych pasemek, albo ja j膮 jednak sfilcowa艂am w farbowaniu albo suszeniu, bo ci膮gn膮膰 to trzeba by艂o tak niemi艂osiernie, 偶e dorobi艂am si臋 twardego odcisku na 艂o偶ysku paznokcia w kciuku, dodam, 偶e bolesnego, a linie papilarne na moim kciuku i palcu wskazuj膮cym przesta艂y istnie膰. Przy ko艂owrotku trzyma艂 mnie tylko ten "cel", bo gdybym wiedzia艂a, 偶e w艂贸czki nie wystarczy, rzuci艂abym w choler臋. No ale teraz ju偶 jest i co艣 z niej musz臋 zrobi膰. Jednak gdyby nie "cel", nigdy by nie powsta艂a. Laozi w Daodejing nie mia艂 wi臋c racji. Droga nie jest celem! I 偶eby to do ko艅ca udowodni膰, jednak z niej co艣 zrobi臋. Ale przedtem chyba jak膮艣 par臋 skarpet na popraw臋 humoru, bo mam aktualnie bladzie艅ki jak ta we艂na.
czwartek, 9 sierpnia 2012
Znowu nudy
Nudy, po prostu nudy. Ostatnio nic, tylko pior臋 i farbuj臋.
Dotar艂y do mnie wreszcie australijskie farbki do we艂ny Landscapes firmy Kraftkolour, to wypr贸bowa艂am. Na mi臋kciutkim osiemnastomikronowym merynosie. Zrobi臋 z niego co艣 cienkiego, bo jest go tylko 10 deko.
A potem musia艂am oczywi艣cie sprawdzi膰, co to b臋dzie, je艣li ufarbuj臋 we艂n臋 w dw贸ch p臋czkach dalii, nie w jednym, mo偶e jednak uzyskam pomara艅cz. Nie uzyska艂am. Dosta艂am to:
Kolor jest identyczny, dok艂adnie identyczny, jak ten z naci marchewki.
Zaperta na zielone postanowi艂am te偶 sprawdzi膰, co to b臋dzie, jak spr贸buj臋 zafarbowa膰 we艂n臋 wywarem ze szpinaku. No i zgadnijcie co wysz艂o po praniu? Nic! Absolutnie nic! Zero koloru!
A poniewa偶 zosta艂o mi troch臋 rozrobionego barwnika z tego, co powy偶ej, te zaplanowane na zielono 7 deko Shropshire pomalowa艂am jak merynosa.
Mam wi臋c coraz wi臋cej nie wiadomo czego.
Opr贸cz tego pior臋 nabyt膮 w lutym w "repasa偶ach" alpak臋, w sumie ponad dwa kilo w r贸偶nych kolorach. Nawet nie nazbyt brudn膮, jak chodzi o ro艣linne paskudztwa, za to bardzo zakurzon膮. Jednak szczytem alpaczanych mo偶liwo艣ci w ukurzeniu si臋 by艂o 45 deko czarnej alpaki, kt贸re pra艂am sze艣膰 razy.
Woda w wannie po czwartym praniu wygl膮da艂a tak (tak to mi si臋 jeszcze nie zdarzy艂o, wi臋c postanowi艂am zdokumentowa膰), potem by艂o coraz lepiej:
Za to runko odzyska艂o czer艅, a nawet zyska艂o blask.
Dzi艣 przewalczy艂am kolejn膮 szar膮 (60 deko), kt贸rej wystarczy艂y dwa prania, za to w deszczu nie bardzo chcia艂a schn膮膰.
No i takimi to g艂upotami si臋 zajmuj臋. Nic dziwnego, 偶e nie mam co pokaza膰!
Dotar艂y do mnie wreszcie australijskie farbki do we艂ny Landscapes firmy Kraftkolour, to wypr贸bowa艂am. Na mi臋kciutkim osiemnastomikronowym merynosie. Zrobi臋 z niego co艣 cienkiego, bo jest go tylko 10 deko.
A potem musia艂am oczywi艣cie sprawdzi膰, co to b臋dzie, je艣li ufarbuj臋 we艂n臋 w dw贸ch p臋czkach dalii, nie w jednym, mo偶e jednak uzyskam pomara艅cz. Nie uzyska艂am. Dosta艂am to:
Kolor jest identyczny, dok艂adnie identyczny, jak ten z naci marchewki.
Zaperta na zielone postanowi艂am te偶 sprawdzi膰, co to b臋dzie, jak spr贸buj臋 zafarbowa膰 we艂n臋 wywarem ze szpinaku. No i zgadnijcie co wysz艂o po praniu? Nic! Absolutnie nic! Zero koloru!
A poniewa偶 zosta艂o mi troch臋 rozrobionego barwnika z tego, co powy偶ej, te zaplanowane na zielono 7 deko Shropshire pomalowa艂am jak merynosa.
Mam wi臋c coraz wi臋cej nie wiadomo czego.
Opr贸cz tego pior臋 nabyt膮 w lutym w "repasa偶ach" alpak臋, w sumie ponad dwa kilo w r贸偶nych kolorach. Nawet nie nazbyt brudn膮, jak chodzi o ro艣linne paskudztwa, za to bardzo zakurzon膮. Jednak szczytem alpaczanych mo偶liwo艣ci w ukurzeniu si臋 by艂o 45 deko czarnej alpaki, kt贸re pra艂am sze艣膰 razy.
Woda w wannie po czwartym praniu wygl膮da艂a tak (tak to mi si臋 jeszcze nie zdarzy艂o, wi臋c postanowi艂am zdokumentowa膰), potem by艂o coraz lepiej:
Za to runko odzyska艂o czer艅, a nawet zyska艂o blask.
Dzi艣 przewalczy艂am kolejn膮 szar膮 (60 deko), kt贸rej wystarczy艂y dwa prania, za to w deszczu nie bardzo chcia艂a schn膮膰.
No i takimi to g艂upotami si臋 zajmuj臋. Nic dziwnego, 偶e nie mam co pokaza膰!
niedziela, 5 sierpnia 2012
Przygoda z marchewk膮
W pi膮tek rano dopad艂 mnie telefon, z kt贸rego jawnie wynika艂o, 偶e musz臋 si臋 uda膰 w podr贸偶 metrem na moj膮 drug膮 poczt臋, gdy偶 le偶y tam dla mnie przesy艂ka, kt贸r膮 poczta ode艣le w poniedzia艂ek rano, je艣li jej natychmiast nie odbior臋. Rada nierada mimo koszmarnego upa艂u tu偶 przed po艂udniem uda艂am si臋 na on膮 poczt臋. A obok rzeczonej jest s艂ynny bazar na Wolumenie, przez kt贸ry musia艂am przej艣膰. To znaczy s艂ynny to on by艂 w tych czasach, kiedy nie by艂o niczego, teraz og贸reczki, pomidorki i ozorki ciel臋ce tam kupuj臋. Przesy艂k臋 odebra艂am (bez sensu), a nast臋pnie w drodze powrotnej rozejrza艂am si臋 po bazarze, gdy偶 pi膮tek, jak wiadomo, to dzie艅 targowy. Tu偶 przed tylnym wej艣ciem (no, bo jakim mia艂abym, kuchta, wchodzi膰?) natkn臋艂am si臋 na m臋偶czyzn臋 z daliami (czy偶 to nie by艂by pi臋kny tytu艂 dla jakiego艣 utworu graficznego?). Na powr贸t opanowana pragnieniem uzyskania koloru pomara艅czowego z dalii kupi艂am dwa p臋czki kwiat贸w za po艂ow臋 tej kwoty, kt贸r膮 poprzednio zap艂aci艂am za jeden (pi膮tek czyni cuda!). Naby艂am te偶 kartofelki itp., po czym zobaczy艂am... marchewk臋 w p臋czkach. I dozna艂am objawienia. Przypomnia艂am sobie nagle, co widzia艂am tu i, stoj膮c z dwiema torbami na dw贸ch ramionach, a w ko艅c贸wce jednego z tych ramion trzymaj膮c dwa p臋czki dalii, zakrzykn臋艂am do mi艂ej pani sprzedawczyni:
- Dwa p臋czki marchwi poprosz臋.
Pani spojrza艂a na mnie ze wsp贸艂czuciem (偶ar la艂 si臋 z jasnego nieba, ona sta艂a przynajmniej pod ogrodowym parasolem, bez balastu), w艂asnor臋cznie pochwyci艂a dwa p臋czki (jasne by艂o dla niej, 偶e ja nie mam trzeciej r臋ki, a liczy艂a na pieni膮dze z tej drugiej) i ju偶 zabiera艂a si臋 do urywania naci, zadaj膮c mi, retoryczne, zdawa艂oby si臋, pytanie:
- Urwa膰 zielone?
- Bo偶e bro艅 - wykrzykn臋艂am. - Pomara艅czowe mo偶e pani urwa膰, jak pani chce, ja potrzebuj臋 zielone.
Pani spojrza艂a na mnie (nomen omen) zbarania艂ym wzrokiem. Po czym u艣miech zrozumienia rozja艣ni艂 jej twarz i zn贸w zada艂a, jej zdaniem, retoryczne pytanie:
- Dla kr贸lik贸w pani potrzebuje?
- W 偶adnym razie - odpar艂am z moc膮.
- To po co pani? - zbarania艂a (nomen omen) ca艂kiem, ale nie odpuszcza艂a.
Ci臋偶ko mi by艂o i ciep艂o, wi臋c nie wchodzi艂am w dalsz膮 dyskusj臋, tylko, 偶eby nie wyj艣膰 na chama, wyja艣ni艂am jednak kr贸tko, pozostaj膮c w mniej wi臋cej zwierz臋cej tematyce:
- Do owiec.
Poda艂am 3 z艂, chwyci艂am torb臋 z marchewk膮 i posz艂am.
Po powrocie mniej wi臋cej odkroi艂am pomara艅czowe, zielone wrzuci艂am do gara i zala艂am wod膮.
Pomara艅czowe chwilowo porzuci艂am na pod艂odze.
I ruszy艂am na ratunek wi臋dn膮cemu w upale surowcowi farbiarskiemu, kt贸ry mia艂 pierwej pos艂u偶y膰 ze trzy dni jako materia艂 zdobniczy.
Oderwa艂am 15 deko bia艂ej we艂ny od fi艅skich owieczek (nie k艂ama艂am, naci do owieczek mi by艂o trzeba) i wciep艂am w bejc臋. No i po godzinie: cedzenie, odciskanie, gotowanie jednego w drugim. Mia艂am ju偶 tak dosy膰, 偶e gotowa艂am na gazie, nie bacz膮c na to, 偶e na mojej kuchence nie da si臋 gotowa膰 w temperaturze ni偶szej ni偶 sto stopni. Bulgota艂o jak z艂oto. Potem posta艂o sobie na balkonie (偶e niby styg艂o - na termometrze ponad 30 st. w cieniu, a to stoi w s艂o艅cu przy po艂udniowo-zachodniej ekspozycji) i nie wygl膮da艂o wcale na zielone. A takie mia艂o by膰!
Po praniu pod wiecz贸r nadal nie wygl膮da艂o na zielone.
A jak wysch艂o, wygl膮da tak:
Dalie mia艂y by膰 pomara艅czowe, marchew mia艂a by膰 zielona, wszystko jest 偶贸艂te, ale - dzi臋ki Ci, Bo偶e - nie sfilcowane. Tylko co ja zrobi臋 z pi臋tnastoma deko tego 偶贸艂tego dobra?
A poniewa偶 wszyscy (albo prawie wszyscy) pokazuj膮 na koniec post贸w, jakie maj膮 pi臋kne kwiaty, to czuj臋 si臋 w tym wzgl臋dzie r贸wnie偶 w obowi膮zku. Bo zakwit艂o i u mnie, ma艂o tego - pierwszy raz w 偶yciu mi toto zakwit艂o, dok艂adnie wtedy, kiedy czeka艂o na przesadzenie do wi臋kszej doniczki, wi臋c zakwitni臋tego nawet nie dotykam. Tylko 偶e jak ju偶 u mnie co艣 zakwita, to - prosz臋 bardzo uprzejmie - wygl膮da tak:
Czy kolor tego pod艂ugowatego kwiatu Wam czego艣 nie przypomina? Barwnik z naci marchewki? A mo偶e barwnik z kwiat贸w dalii? To po prostu m贸j sierpniowy kolor!
- Dwa p臋czki marchwi poprosz臋.
Pani spojrza艂a na mnie ze wsp贸艂czuciem (偶ar la艂 si臋 z jasnego nieba, ona sta艂a przynajmniej pod ogrodowym parasolem, bez balastu), w艂asnor臋cznie pochwyci艂a dwa p臋czki (jasne by艂o dla niej, 偶e ja nie mam trzeciej r臋ki, a liczy艂a na pieni膮dze z tej drugiej) i ju偶 zabiera艂a si臋 do urywania naci, zadaj膮c mi, retoryczne, zdawa艂oby si臋, pytanie:
- Urwa膰 zielone?
- Bo偶e bro艅 - wykrzykn臋艂am. - Pomara艅czowe mo偶e pani urwa膰, jak pani chce, ja potrzebuj臋 zielone.
Pani spojrza艂a na mnie (nomen omen) zbarania艂ym wzrokiem. Po czym u艣miech zrozumienia rozja艣ni艂 jej twarz i zn贸w zada艂a, jej zdaniem, retoryczne pytanie:
- Dla kr贸lik贸w pani potrzebuje?
- W 偶adnym razie - odpar艂am z moc膮.
- To po co pani? - zbarania艂a (nomen omen) ca艂kiem, ale nie odpuszcza艂a.
Ci臋偶ko mi by艂o i ciep艂o, wi臋c nie wchodzi艂am w dalsz膮 dyskusj臋, tylko, 偶eby nie wyj艣膰 na chama, wyja艣ni艂am jednak kr贸tko, pozostaj膮c w mniej wi臋cej zwierz臋cej tematyce:
- Do owiec.
Poda艂am 3 z艂, chwyci艂am torb臋 z marchewk膮 i posz艂am.
Po powrocie mniej wi臋cej odkroi艂am pomara艅czowe, zielone wrzuci艂am do gara i zala艂am wod膮.
Pomara艅czowe chwilowo porzuci艂am na pod艂odze.
I ruszy艂am na ratunek wi臋dn膮cemu w upale surowcowi farbiarskiemu, kt贸ry mia艂 pierwej pos艂u偶y膰 ze trzy dni jako materia艂 zdobniczy.
Oderwa艂am 15 deko bia艂ej we艂ny od fi艅skich owieczek (nie k艂ama艂am, naci do owieczek mi by艂o trzeba) i wciep艂am w bejc臋. No i po godzinie: cedzenie, odciskanie, gotowanie jednego w drugim. Mia艂am ju偶 tak dosy膰, 偶e gotowa艂am na gazie, nie bacz膮c na to, 偶e na mojej kuchence nie da si臋 gotowa膰 w temperaturze ni偶szej ni偶 sto stopni. Bulgota艂o jak z艂oto. Potem posta艂o sobie na balkonie (偶e niby styg艂o - na termometrze ponad 30 st. w cieniu, a to stoi w s艂o艅cu przy po艂udniowo-zachodniej ekspozycji) i nie wygl膮da艂o wcale na zielone. A takie mia艂o by膰!
Po praniu pod wiecz贸r nadal nie wygl膮da艂o na zielone.
A jak wysch艂o, wygl膮da tak:
Dalie mia艂y by膰 pomara艅czowe, marchew mia艂a by膰 zielona, wszystko jest 偶贸艂te, ale - dzi臋ki Ci, Bo偶e - nie sfilcowane. Tylko co ja zrobi臋 z pi臋tnastoma deko tego 偶贸艂tego dobra?
A poniewa偶 wszyscy (albo prawie wszyscy) pokazuj膮 na koniec post贸w, jakie maj膮 pi臋kne kwiaty, to czuj臋 si臋 w tym wzgl臋dzie r贸wnie偶 w obowi膮zku. Bo zakwit艂o i u mnie, ma艂o tego - pierwszy raz w 偶yciu mi toto zakwit艂o, dok艂adnie wtedy, kiedy czeka艂o na przesadzenie do wi臋kszej doniczki, wi臋c zakwitni臋tego nawet nie dotykam. Tylko 偶e jak ju偶 u mnie co艣 zakwita, to - prosz臋 bardzo uprzejmie - wygl膮da tak:
Czy kolor tego pod艂ugowatego kwiatu Wam czego艣 nie przypomina? Barwnik z naci marchewki? A mo偶e barwnik z kwiat贸w dalii? To po prostu m贸j sierpniowy kolor!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


