niedziela, 13 września 2026

 Dzień dobry:)

Co dzieje się z tym Bloggerem?
Niedawno nie mogłam dodać komentarzy,
 a teraz nie widzę nowych postów z innych blogów.
Lista czytelnicza zatrzymała się u mnie na "5 dni temu".
Zazwyczaj od niej zaczynam przeglądanie moich ulubionych blogów.

Przechodzę obecnie kryzys blogowy,
a szwankowanie Bloggera tylko go pogłębia.

Lubię do Was zaglądać, czytać,
ale ostatnio nie lubię pisać swoich postów.
Tak sobie myślę, że plotę tu "trzy po trzy"
i dla siebie przecież mogę zatrzymać swoje zachwycajki,
relacje psiurowych wyczynów
i inne wydarzenia z życia...
wystarczy jakoś to uporzadkować na komputerze,
założyć folder-pamiętnik i już.

Znowu pojawia się w głowie myśl o likwidacji bloga
lub zawieszeniu jego istnienia,
ale zaraz przychodzi refleksja...
 nie chcę tracić kontaktu z wieloma osobami z blogosfery,
które po prostu stały mi się bliskie,
chociaż nie spotkałam żadnej osoby w realu.

Być może ten nastrój wyzwoliła u mnie sytuacja, 
w której się znalazłam.
Zamiast używać w pełni i cieszyć się wolnymi emeryckimi chwilami
byłam uziemiona w domu przez kontuzję,
którą spowodował mój psiur .
Podczas spaceru po łące zapolował na... kota.

Tyle saren wokół, a on wybrał właśnie kota sąsiadów.

Ręka w gipsie pozbawiła mnie:
- malowanie markerami, bo nie mogłam otworzyć zatyczek,
- malowania farbami (powód podobny),
- robienia przetworów 
(zepsuły mi się antonówki, których nie potrafiłam obrać,
pomidory przejrzały na krzakach,
cukinia zrobiła się twarda i za nic nie mogłam sobie z nią poradzić)

Ciekawa sytuacja zaistniała, bo gdy nie mogłam pracować,
pragnęłam tego bardzo.

Gips wczoraj już został zdjęty,
a ja dalej ręką nic nie mogę zrobić,
bo "zastajała" mi się tak, że nadgarstek w ogóle się nie zgina.

Ha, ha ponarzekałam sobie i trochę mi lżej.
Nie komentujcie proszę tego, co napisałam,
bo miało to być "ku poprawie nastroju",
a jeśli już chcecie kochani się odezwać 
to poproszę tylko o uśmiech pod postem.

Kończę już.
Zostawiam post "goły", bez zdjęć.
Niech już będzie taki byle jaki.

Iza

środa, 2 września 2026

 Dzień dobry:)

Przyszła moja ulubiona pora roku:)





Czas, w którym żegna się lato i wita jesień.





Czas, w którym promienie słońca są dla mnie najprzyjemniejsze,
bo grzeją tylko, a nie palą mocno.



Czas z najpiękniejszymi moimi kolorami - 
zgaszoną zielenią i wszelkimi odmianami złota, brązu, rudości.
Czas, w którym mocno wydłużają się cienie.
Przelatują stada gęsi, krzyczą żurawie i ryczą jelenie.
Mogłabym wymieniać i wymieniać:)






Teraz do tego czasu dołączyły emeryckie chwile...
jeszcze nie wiem, czy też piękne... 
przypuszczam, że tak:)
Kocham i już.



Podczas wakacji niewiele tworzyłam.
To znaczy tworzyłam, ale raczej "podniebne" smaki:)
Co się dało, zamykałam w słoikach i słojach.
Też lubię:)




Wstawiłam dużo zdjęć ze spacerów z psiurem,
moich zachwycajek.
Wstawiłam jedną "izabelkę" - Matkę Bożą Anielską,
kilka "rysołków"...





Taki misz-masz.
Wybaczcie, że chaotyczny.


Śmoc uścisków!
Iza



środa, 12 sierpnia 2026

 Dzień dobry:)

Sierpniowa
Matka Boża Żniwna.





i pejzaż z żurawiem




Tak krótko dzisiaj, bo jestem dalej w trybie wakacyjnym.

⬇️



Lecę z durszlakiem oglądać zaćmienie Słońca.
Spektakl zaraz się zacznie.

Buziaki
😘😘😘

Iza


sobota, 1 sierpnia 2026

 Dzień dobry:)

Jak mija lato?
Zaszyłam się w domu, bo na dworze nie mogę "wysiedzieć" - taki upał,
☀️☀️☀️
ale uwielbiam słoneczko.

Po czereśniowej anielicy pokażę taką w truskawkach.


Rysunek powstał już dawno, czekał na pomalowanie i jest.





I odpowiedni rysołek.


Jeju, pokochałam te małe urwisy i powstają w szybkim tempie.
Tak dużo sytuacji nastraja mnie do ich rysowania.
👼
Zawsze, gdy wybieram się z psiurem na spacerek poza ogrodzenie,
staram się zabrać telefon, aby utrwalić "zachwycajki".

Zacznę od łowcy.




Widuję go kilka razy dziennie, 
bo nasze pole to fragment jego terytorium łowieckiego.
Krąży nawet nad podwórkiem.
Na Bazyla nie poluje😁, ale kto wie, gdybym miała kurki... 

Na łapach ma kilka obrączek.
Widuję go w pojedynkę.
Najprawdopodobniej to orlik krzykliwy - tak mówi AI.



Norka pająka lejkowatego.
Sporo ich na moim polu.



Tego stworzenia nie przedstawiam.
Pięknie pozowała na perowskii.
Teraz u mnie to rzadszy widok, bo wszędzie te azjatyckie.
Małej dwukropki nie znalazłam od dawna.
Siedmiokropkę widuję czasami także na moim koperku.
Ślad, że są tez mszyce😀



Stara jabłoń - stoi samotnie na polu,

kwiaty dziurawca


i ostropest.

Pejzażyk - pastele olejne.



Supertunia - super roślina, bo ładnie kwitnie 
i nie trzeba jej non stop obskubywać z przekwitłych kwiatów.
Odpadają same:)

Bazyl 😏
 Też ładnie pozuje.


Wczorajszy księżyc był przez pewien czas żółto-czerwony.

Na koniec storczyk - gigantos.
😁


Moja koleżanka nie lubi storczyków, ja uwielbiam.
Przyniosła mi dwa do reanimacji.
Jeden niestety... 
a drugi - proszę, jaki wyszedł z niego okaz.


Planuję zrobić z moimi porządek, 
bo niektóre nie kwitną już od paru lat.
Wtedy pochwalę się pozostałymi:)

Dzisiejszy post ma całkowicie...
... tak, jak lubię.

❤️❤️❤️

Uściski mocniaste.