miesi膮c rozpoczyna si臋 rozkoszniej i sensowniej i weselej ni偶 bez nich.
Bo po pierwsze mo偶na si臋 bezkarnie wymiga膰 od wszelkich pozaszarotkowych obowi膮zk贸w. Rodzina i przyjaciele nawet nie pisn膮, 偶e co艣 tam jest w planie. Maj膮 kalendarz i wiedz膮, kiedy jest pierwsza niedziela miesi膮ca. I cho膰by babcia mia艂a setne urodziny, nic z tego. Niech prze艂o偶y urodziny na poniedzia艂ek. Na obiad makaron z serem, a jak w knajpie, to mog臋 uciec sprzed talerza i zostawi膰 interlokutora z rachunkiem.
Po drugie mo偶na si臋 na randk臋 na Szarotkach z kim艣 um贸wi膰, na przyk艂ad z Tup-tupem i jej przepastn膮 skrzyni膮.
Ostatnio w jej skrzyni przyby艂o dla mnie 8 motk贸w Felted tweedu od Rowana. Cudny ma kolor, niby czerwony, jak moda na wiosn臋 nakazuje, ale ta czerwie艅 jest dystyngowana, w tweedowe ciapki, zimna jak trzeba i wcale nie podobna do stra偶ackiego wozu ani do pocztowej skrzynki.
Po trzecie na wszelkie w艂贸czki mo偶na si臋 napatrze膰, namaca膰, nauczy膰 tego i owego. Bo jak tylko kt贸ra艣 nauczy si臋 jakiego艣 nowego myku, to zaraz innym poka偶e. I jak kt贸ra艣 jest ch臋tna do nauki, to po paru spotkaniach wie tyle, ze podr臋cznik mo偶e napisa膰.
Po czwarte nagada膰 si臋 mo偶na, a偶 j臋zyk prawie odpada. 呕adne ch艂opy si臋 nie panosz膮 i nie wtr膮caj膮, wi臋c r贸偶ne babskie sprawy da si臋 w spokoju obgada膰.
Cudnie, no cudnie po prostu.
Tyle, 偶e samej trzeba o terminie pami臋ta膰. Ostatnio par臋 razy zapomnia艂am, ku mojej wielkiej 偶a艂o艣ci.