sobota, 31 grudnia 2011

W艂ochy p贸艂nocne. Wszystkie drogi prowadz膮 do Rzymu




Recenzowanie przewodnik贸w turystycznych w moim mniemaniu cz臋sto mija si臋 z celem. Przewodniki zaliczaj膮 si臋 do literatury tak zwanej u偶ytkowej.  Ich poprawno艣膰, przydatno艣膰 nale偶y sprawdzi膰 w akcji. Trudno jest oceni膰 jego funkcjonalno艣膰 siedz膮c w fotelu. Pope艂niaj膮c notk臋 o moim wypadzie do Portugalii, pokusi艂am si臋 o kr贸tkie zrecenzowanie przewodnik贸w z kt贸rymi do wyjazdu si臋 przygotowywa艂am. Potrafi艂am wytkn膮膰 ich wady, doceni膰 zalety. Co wi臋cej -mog艂am z czystym sumieniem oceni膰 ich przydatno艣膰 w podr贸偶y (waga, wymiar etc.). M贸wi膮c kr贸tko, w moim odczuciu - taka recenzja mia艂a sens.

W przypadku przewodnika "W艂ochy p贸艂nocne. Wszystkie drogi prowadz膮 do Rzymu" nieco zamarkuj臋 - we W艂oszech co prawda by艂am, jednak by艂o to na tyle dawno temu, 偶e nie jestem w stanie tak dok艂adnie przywo艂a膰 wszystkich obraz贸w. Ani uczciwie oceni膰 przydatno艣ci przewodnika w trasie. 

W艂ochy - kraj o jednym z najbardziej charakterystycznych kszta艂t贸w. Ka偶dy z nas uczy艂 si臋 w szkole o w艂oskim bucie. Kraj kontrast贸w, pysznego jedzenia, muzeum na 艣wie偶ym powietrzu. Kraj, kt贸rego j臋zyk brzmi jak najlepsza melodia. G贸ry, morza, jeziora, wulkany - wszystko tu jest. Dawna pot臋ga Basenu Morza 艢r贸dziemnego. Takich przydomk贸w mo偶na by przywo艂a膰 naprawd臋 mn贸stwo. To, 偶e W艂ochy to idealny kraj na wakacje, podr贸偶 po艣lubn膮 etc. - m贸wi膰 chyba nie trzeba. A teraz do rzeczy - o przewodniku.

To nie pierwszy przewodnik Wydawnictwa Bezdro偶a, kt贸ry trafi艂 w moje r臋ce. To zapewne sprawia, 偶e czuj臋 si臋 z nim w r臋kach w miar臋 pewnie. Wydawnictwo mo偶e si臋 pochwali膰 przydatnym i nowatorskim przyk艂adem wykorzystania skrzyde艂ek. Na plus - spis tre艣ci, linijka, gar艣膰 bardzo podstawowych zwrot贸w - umieszczenie tych informacji w tym miejscu, jest naprawd臋 bardzo wygodne. B臋d臋 niemal zawsze utyskiwa膰, 偶e przewodniki pozbawione s膮 rozk艂ad贸wek z dok艂adniejsz膮 map膮 kraju. Czasami chcemy tylko zerkn膮膰, zorientowa膰 si臋 w przestrzeni i wtedy takie rozwi膮zanie by艂oby idealne. 

"W艂ochy p贸艂nocne" podzielone s膮 na pi臋膰 rozdzia艂贸w. Pierwszy to propozycje tras po W艂oszech (wzgl臋dnie p贸艂nocnych). Bardzo (!!!) mocno brakowa艂o mi takich propozycji w momencie przygotowywania wyprawy do Portugalii. A tutaj - gotowa recepta. W ka偶dych wariantach czasowych i preferencyjnych. Ostatni, pi膮ty rozdzia艂, dodatkowo przedstawia propozycje tras g贸rskich. Dla ka偶dego co艣 mi艂ego. Rozdzia艂 II to typowy sk艂adnik ka偶dego przewodnika - informacje praktyczne o kraju - waluta, czas, 艣rodki transportu, zwyczaje, noclegi, wy偶ywienie etc. Rozdzia艂 III to ju偶 informacje krajoznawczo-historyczne. Wi臋kszo艣膰 przewodnik贸w (poza Lonely Planet) wyk艂ada si臋 na tych rozdzia艂ach na 艂opatki. Szkoda, 偶e autorzy/redaktorzy nie zadaj膮 sobie wysi艂ku, aby histori臋 kraju opisa膰 w bardziej ciekawy spos贸b. R贸wnie偶 Bezdro偶a pope艂niaj膮 ten b艂膮d - poziom atrakcyjno艣ci cz臋艣ci historycznej nie przewy偶sza niestety tej serwowanej przez klasyczny podr臋cznik dla szk贸艂. A szkoda, bo historia to naprawd臋 pasjonuj膮ca dziedzina i mo偶na opowiedzie膰 w bardziej interesuj膮cy spos贸b. W tej cz臋艣ci brakuje ciekawostek, anegdot. Naprawd臋 szkoda. 

Cz臋艣膰 w艂a艣ciw膮 przewodnika przynosi rozdzia艂 czwarty, podzielony na trzyna艣cie cz臋艣ci odpowiadaj膮cym kolejnym regionom W艂och oraz Rzymowi. Ka偶dy podrozdzia艂 poprzedzony jest list膮 miejsc wartych odwiedzenia ("must see"). Nast臋pnie kr贸tko zostaje scharakteryzowany dany region i nast臋puje lista miast wartych zwiedzenia w okolicy. Szkoda, 偶e najmniej miejsca po艣wi臋ca si臋 kluczowym informacjom takim jak: dojazd, co i gdzie warto zje艣膰, co mo偶na zobaczy膰 po drodze z dworca/lotniska. Takie informacje s膮 najbardziej po偶膮dane przez klasycznego u偶ytkownika przewodnika (niestety jedyne wydawnictwo, kt贸re szanuje w pe艂ni te potrzeby to ... Lonely Planet). Plany miast s膮 orientacyjne, ale na pobie偶ne zwiedzanie miast - wystarczaj膮ce. Najbardziej charakterystyczne miejsca s膮 na nich zaznaczone, a p贸藕niej opisane w tek艣cie. Wszelkie informacje praktyczne jak op艂aty wst臋pu do obiekt贸w, godziny otwarcia, s膮 r贸wnie偶 zawarte. Zawsze bawi膮 mnie dok艂adne opisy architektoniczne (niemal fotograficzne odtworzenie portalu jakiej艣 katedry z dok艂adnym 偶yciorysem tw贸rcy) - wi臋kszo艣膰 os贸b interesuj膮 jakie艣 historie zwi膮zane z miejscem, ich znaczenie dla okolicy i mieszka艅c贸w, charakterystyczne elementy, odniesienia do kultury. Szkoda, 偶e wi臋kszo艣膰 przewodnik podchodzi jednak do tych zagadnie艅 bardzo stereotypowo.

Przewodnik jest lekki, format jest por臋czny. Jest klejony, trudno stwierdzi膰, czy wytrzyma艂by trudy podr贸偶y. Wygl膮da jednak solidnie. Fajnie r贸wnie偶, 偶e ostatnie strony s膮 miejscem na notatki (w podr贸偶y cz臋sto co艣 notujemy, a karteluszki i paragony maj膮 silne w艂a艣ciwo艣ci znikaj膮ce). Mimo mojej listy wad, pewnie nie waha艂abym si臋, aby w艂a艣nie ten przewodnik wzi膮膰 ze sob膮 w podr贸偶. Polecam wszystkim, kt贸rzy zamierzaj膮 zwiedzi膰 W艂ochy P贸艂nocne.

Udanego podr贸偶niczego 2012 roku!

Kategoria: przewodnik turystyczny
Wydawnictwo Bezdro偶a 2011, s. 536.
Moja ocena: 5/6

Ksi膮偶k臋 przeczyta艂am dzi臋ki uprzejmo艣ci Wydawnictwa Bezdro偶a oraz portalu Sztukater.pl 

Prawdziwki i zmy艣laki - Krzysztof Daukszewicz




Za stylem humoru pana Krzysztofa Daukszewicza przepadam raczej mocno 艣rednio. Smutny pan snuj膮cy d艂ugie monologi, kt贸re w trakcie kabareton贸w s膮 dla mnie zawsze przerw膮 na herbat臋. Ironi臋 lubi臋 bardzo, sama stosuj臋 w nadmiernych ilo艣ciach, jednak styl gaw臋dy pana Krzysztofa wp艂ywa na mnie bardzo negatywnie. Po c贸偶 taki osobisty, warto艣ciuj膮cy wst臋p? 呕eby u艣wiadomi膰 Wam, 偶e si臋 uprzedzi艂am. I jak potoczy艂a si臋 moja przygoda z "Prawdziwkami i zmy艣lakami"? Niezbyt pozytywnie.

Ku przypomnieniu - Krzysztof Daukszewicz to polski satyryk, felietonista, tek艣ciarz, poeta, piosenkarz i gitarzysta. Wsp贸艂pracowa艂 z Januszem Gajosem w kabarecie "Hotel Nitz", z kabaretem Pod Egid膮, od 2005 roku jest sta艂ym go艣ciem "Szk艂a kontaktowego" na TVN24. Ma swoj膮 rubryk臋 w tygodniku "Przegl膮d". Entuzjasta w臋dkowania oraz wielbiciel Mazur.

"Prawdziwki i zmy艣laki" to zbi贸r esej贸w, felieton贸w, anegdot autorstwa Krzysztofa Daukszewicza. Niekt贸ry z nich to prawdziwki - sytuacje zaistnia艂e - te wydaj膮 si臋 by膰 najmocniejsz膮 stron膮 ksi膮偶ki. Czu膰 w nich dobre pi贸ro, ironi臋, ci臋ty sarkazm. Czyta si臋 je z przyjemno艣ci膮. I nie spos贸b si臋 nie za艣mia膰. "Zmy艣laki" to z kolei historie z palca wyssane. I tu ju偶 nie jest tak zabawnie i ciekawie, jak w przypadku prawdziwk贸w. Historie mocno zakr臋cone w mroczno艣ci pana Krzysztofa, cz臋sto w zbyt mocnym kontek艣cie historycznym (transformacja, PRL). Osadzenie w takim, a nie innym czasie, to dla jednych b臋dzie zaleta tego zbioru, dla innych wada. Zmy艣laki to tak naprawd臋 wizyt贸wka pana Daukszewicza - kiedykolwiek widujemy go w telewizji ubranego na czarno, z gitar膮 u boku - wtedy wyg艂asza zmy艣laki. Lubi臋 ironi臋, sarkazm, ale w wydaniu pana Daukszewicza absolutnie mi nie podchodzi. W zwi膮zku z tym ksi膮偶ka najzwyczajniej w 艣wiecie nie spodoba艂a mi si臋.

We wst臋pie wydawca napisa艂 o ironii w wydaniu pana Daukszewicza "pozbawiona nienawi艣ci, a jej intencja to wywo艂anie refleksyjnego u艣miechu lub zdrowego 艣miechu, nie za艣 ob艣mianie czy wy艣mianie"* . W tym miejscu zgodz臋 si臋 totalnie. Spos贸b w jaki pan Krzysztof opisuje postrzegan膮 przez siebie rzeczywisto艣膰 i zmy艣lno艣膰 nikogo nie krzywdzi, ani nie szkaluje. Opisane postaci s膮 (prawdopodobnie) zlepkiem cech r贸偶nych osobnik贸w. Czytaj膮c o tych osobach na my艣l przychodzi mi gombrowiczowskie okre艣lenie g臋by. Przerysowane osoby (charakterologicznie czy wizualnie) zwyk艂am nazywa膰 "kresk贸wkowymi postaciami". Takich osobnik贸w u pana Daukszewicza na p臋czki. I trzeba uczciwie przyzna膰, i偶 portretuje je wy艣mienicie. To zdecydowanie mocna strona jego pi贸ra. 

Pan Daukszewicz w "Prawdziwkach i zmy艣lakach" ob艣miewa przede wszystkim otaczaj膮c膮 nas rzeczywisto艣膰. Obrywa si臋 w g艂贸wnej mierze polskiej manierze politykowania - tu autor skupi艂 si臋 g艂贸wnie na czasach PRL-u i transformacji, ukazuj膮c w krzywym zwierciadle stereotypowy niemal obraz Polaka. Zak艂amanie, religijno艣膰 na pokaz, uk艂ady nad uk艂adzikami - oto Polak w ca艂ej krasie. Dodajmy do tego rozszala艂e uk艂ady mafijne, wszechobecn膮 bro艅, narkotyki i przemoc. Po uszach dostaj膮 ci, kt贸rzy zach艂ysn臋li si臋 kapitalizmem na pocz膮tku lat. 90, ob艣miane s膮 nasze kontakty (a w艂a艣ciwie problemy z nimi) z naszymi s膮siadami: Rosjanami, Niemcami.  

Mnie niestety ksi膮偶ka nie przypad艂a do gustu. Z czego to mo偶e wynika膰? Odmienna estetyka humoru, wychowanie w innych warunkach politycznych, odmienna podbudowa humoralna.  Po prostu kompletnie nie trafi艂a w m贸j gust. Je艣li jednak kto艣 z Was lubi poczucie humoru i estetyk臋 pana Krzysztofa - ksi膮偶ka zdecydowanie powinna si臋 Wam spodoba膰.

Kategoria: literatura pi臋kna - satyra
Wydawnictwo Bellona 2011, s. 176
Moja ocena: 3-/6

Ksi膮偶k臋 przeczyta艂am dzi臋ki uprzejmo艣ci Wydawnictwa Bellona oraz portalu Sztukater.pl.



* K. Daukszewicz "Prawdziwki i zmy艣laki", Warszawa 2011, s. 9.

pi膮tek, 30 grudnia 2011

Jak zosta膰 pisarzem. Pierwszy polski podr臋cznik dla autor贸w - Andrzej Zawada (red.)




Jaki艣 czas temu bra艂am udzia艂 w niezwykle ciekawym kursie kreatywnego pisania. Prowadz膮ca,  Barbara Pi贸rkowska, wbi艂a mi do g艂owy fajn膮 rzecz: pisz o tym, co wok贸艂 Ciebie, pisz o tym, jak czujesz, pisz o tym, co znasz. No to pisz臋 - o ksi膮偶kach. I sprawia mi to niema艂膮 frajd臋.  Po lekturze "Jak zosta膰 pisarzem" utwierdzi艂am si臋 w przekonaniu, 偶e napisanie ksi膮偶ki to ci臋偶ka praca. Bardzo ci臋偶ka!

"Jak zosta膰 pisarzem" to podr臋cznik, kt贸ry z powodzeniem mo偶na by wykorzysta膰 na zaj臋ciach kreatywnego pisania. Autorzy omawiaj膮 struktur臋 utworu literackiego - fabu艂臋, czas akcji, jej miejsce,  przestrze艅, techniki narracyjne, styl, postaci literackie, struktur臋 dialog贸w. Wszystkie rady i uwagi opatrzone s膮 przyk艂adami. Co bardzo cieszy - przyk艂adami g艂贸wnie z polskiej literatury. Wyk艂ad o pisaniu prowadzony jest w du偶ej mierze (ka偶dy rozdzia艂 ma innego autora) wartko, dowcipnie i niezwykle ciekawie. Mn贸stwo jest tutaj bardzo konkretnych i sprecyzowanych uwag, autorzy zwracaj膮 uwag臋 na cz臋sto pope艂niane przez niedo艣wiadczonych pisarzy b艂臋dy. 

A jakie nauki p艂yn膮 z tej ksi膮偶ki dla pocz膮tkuj膮cego pisarza? A prosz臋 bardzo - pozwoli艂am sobie wynotowa膰 g艂贸wne my艣li. Co najwa偶niejsze, dla nas bloger贸w pisz膮cych o ksi膮偶kach, 偶eby dobrze pisa膰 (aby w og贸le pisa膰!) trzeba du偶o czyta膰. Zgadzam si臋 zupe艂nie z tym stwierdzeniem - sama po swoich notkach widz臋, 偶e im wi臋cej czytam, tym moje "recenzje" lepiej si臋 pisz膮. Kolejna zasada, kt贸rej wi臋kszo艣膰 bloger贸w r贸wnie偶 przykla艣nie, podstaw膮 warsztatu pisz膮cego musi by膰 Regularno艣膰, Solidno艣膰, Cierpliwo艣膰. Je艣li masz ochot臋 stworzy膰 co艣 w艂asnego - notuj sny, trenuj swoj膮 kreatywno艣膰 poprzez pisanie alternatywnych zako艅cze艅 do dobrze znanych historii. Rozwijaj fabu艂臋, w膮tki swoich ulubionych lektur - pisz dla zabawy, parodiuj klasyk贸w (w liceum kolega z klasy, Mi艂osz, napisa艂 parodi臋 J.W. Goethego pt. "Cierpienia M艂odego Pozera", kt贸re nie do艣膰, 偶e by艂o zabawne, to w idealny spos贸b parodiowa艂o styl pisania klasyka). Zdecydowana wi臋kszo艣膰 autor贸w, polskich i zagranicznych, podkre艣la, jako najwa偶niejsz膮 zasad臋 - zasadniczo powinno si臋 pisa膰 o tym, o czym si臋 wie, a regu艂y zacz膮膰 艂ama膰 dopiero wtedy, kiedy dobrze si臋 je samemu pozna. Kluczowe jest ponadto uszanowanie kontekstu kulturalnego oraz wiedza na temat, kt贸ry chcemy spisa膰. Ignorancji (w ka偶dym aspekcie 偶ycia, nie tylko pisaniu) m贸wimy zdecydowanie: "NIE!". I na koniec oczywista oczywisto艣膰: 偶eby dobrze pisa膰, zacznij ka偶de zdanie od wielkiej litery, ko艅cz za艣 kropk膮. Prawda. Najprawdziwsza.

"Jak zosta膰 pisarzem" nie nauczy Was pisa膰. Nie zgadzam si臋 do ko艅ca z tez膮 autor贸w, 偶e pisania mo偶na nauczy膰 ka偶dego. To dar, talent. Si臋 ma albo si臋 nie ma. Jednak dar ten mo偶na rozwija膰, poprawia膰, ulepsza膰. Nie ma takiego zdania, tekstu, kt贸rego nie da艂oby si臋 napisa膰 lepiej. Ogromn膮 zalet膮 ksi膮偶ki jest kompleksowe podej艣cie do tematu, poparte wieloma przyk艂adami. Om贸wione s膮 nie tylko cz臋艣ci sk艂adowe utworu literackiego, ale te偶 jego rodzaje. Powie艣膰 kryminalna, fikcja, reporta偶, esej - ka偶dy gatunek zosta艂 scharakteryzowany i pokr贸tce om贸wiony. Wszystko w lekkiej, niemal dowcipnej formie. Na uwag臋 zas艂uguje r贸wnie偶 poziom wydania ksi膮偶ki - naprawd臋 nie pami臋tam, kiedy ostatnio czyta艂am szyt膮 ksi膮偶k臋 (ogromne brawa!). Pi臋kna, nowoczesna ok艂adka, wygodna czcionka. To zdecydowane atuty. Szkoda jednak, 偶e ksi膮偶ka traktuje o pisaniu, a nie ustrze偶ono si臋 liter贸wek (to staje si臋 bardzo niemi艂y zwyczaj wszystkich wydawnictw).

Po lekturze "Jak zosta膰 pisarzem" mam list臋 (ogromn膮!) lektur do uzupe艂nienia. Na szcz臋艣cie wydawca si臋 zlitowa艂 i przygotowa艂 j膮 w formie bibliografii na ko艅cu ksi膮偶ki. Tak偶e - mam co czyta膰 na najbli偶sze millenium. Ksi膮偶k臋 polecam wszystkim - tym, co my艣l膮 o pisaniu, tym, co pisz膮, tym, co uwa偶aj膮, 偶e to nie dla nich. Mn贸stwo przydatnych rad dla os贸b pracuj膮cych s艂owem i pisaniem. "Na pisarza mo偶na spojrze膰 w trojaki spos贸b - jako na gaw臋dziarza, nauczyciela i czarodzieja. Wielki pisarz 艂膮czy te trzy cechy, ale to zdolno艣膰 odprawiania czar贸w czyni go pisarzem wielkim" *. Je艣li chcecie pisa膰 - warto o tym pami臋ta膰.

Kategoria: poradnik j臋zykowy
Wydawnictwo Bukowy Las 2011, s. 304.
Biblionetka: 5/6
Lubimy czyta膰: 7,88/10
Moja ocena: 5/6

Ksi膮偶k臋 przeczyta艂am dzi臋ki uprzejmo艣ci Wydawnictwa Bukowy Las oraz portalu Sztukater.pl

* "Jak zosta膰 pisarzem", red. A. Zawada, Wroc艂aw 2011, s. 212.

czwartek, 29 grudnia 2011

Warto by膰 przyzwoitym. Teksty osobiste i nieosobiste - W艂adys艂aw Bartoszewski




Osoba profesora W艂adys艂awa Bartoszewskiego zawsze stawa艂a przed moimi oczami ilekro膰 przywo艂ywa艂am okre艣lenie "autorytet". Szczery, odwa偶ny, inteligentny, do艣wiadczony. Teraz do tego zestawu do艂膮cz臋 kolejne s艂owo. Przyzwoity. S艂owo idealnie oddaj膮ce ducha Profesora. 

W艂adys艂aw Bartoszewski urodzi艂 si臋 w 1922 roku w Warszawie. By艂 jednym z pierwszych wi臋藕ni贸w obozu koncentracyjnego w Auschwitz (przyby艂 tzw. drugim transportem warszawskim), dzia艂a艂 w strukturach Armii Krajowej, jak r贸wnie偶 Polskiego Pa艅stwa Podziemnego, by艂 uczestnikiem Powstania Warszawskiego. W okresie PRL-u wielokrotnie wi臋ziony i internowany przez w艂adze komunistyczne za tzw. dzia艂alno艣膰 szpiegowsk膮. Po 1989 roku by艂 r贸wnie偶 czynnym uczestnikiem 偶ycia politycznego - dwukrotnie pe艂ni艂 funkcj臋 ministra spraw zagranicznych, by艂 senatorem IV kadencji, a w rz膮dzie Donalda Tuska pe艂ni艂 funkcj臋 sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministr贸w.   Autor wielu publikacji historycznych dotycz膮cych g艂贸wnie lat 1939-1945 i okupacji niemieckiej. Streszczaj膮c jego bogate 偶ycie, do艣wiadczenie polityczne i spo艂eczne oraz dokonania w tych paru zdaniach dokona艂am niemal zbrodniczego uog贸lnienia - zainteresowanych odsy艂am do publikacji - zar贸wno jego autorstwa, jak i tych po艣wi臋conych jego osobie.

"Warto by膰 przyzwoitym" to publikacja sk艂adaj膮ca si臋 z trzech cz臋艣ci, opatrzona wst臋pem, b臋d膮cym rysem biograficznym autorstwa Andrzeja Friszke - cz艂onka Rady Instytutu Pami臋ci Narodowej. Pierwsza cz臋艣膰 to przedruk wydanego na niemieckim rynku szkicu pami臋tnika W. Bartoszewskiego pt. "Warto by膰 przyzwoitym". Publikacja zosta艂a wydana dla czytelnika niemieckiego, niezaznajomionego z tematyk膮 hitlerowskiej i stalinowskiej okupacji na ziemiach polskich. Napisany 艣wietnym j臋zykiem esej, bez patosu i wszechobecnej polskiej martyrologii opisuje losy Profesora. Polskie Pa艅stwo Podziemne, 偶ycie w okupowanej Warszawie, przetrwanie w obozie KL Auschwitz, wi臋zienie przez komunistyczne w艂adze PRL - oto tematy tej publikacji. Po przyd艂ugawym i niemal groteskowo pompatycznym wst臋pie Andrzeja Friszke, skromna, wartka i 艣wietnie napisana opowie艣膰 profesora Bartoszewskiego, niemal zachwyca. Mimo tego, 偶e tematyka jest skrajnie trudna. Mimo tego, 偶e o okupacji hitlerowskiej i obozach koncentracyjnych ka偶dy z nas przeczyta艂 wiele. Temat wydaje si臋 by膰 w ca艂ym swoim okrucie艅stwie niewyczerpany. 

Dla profesora Bartoszewskiego bycie przyzwoitym jest r贸wne byciu uczciwym. Nigdy nie podpisa艂 lojalki, nie donosi艂, za co sp臋dzi艂 niema艂o lat w wi臋zieniu. O duchu Polak贸w m贸wi w nast臋puj膮cy spos贸b: "Bo ani funkcjonariusze partyjni, ani genera艂owie nie mog膮 trwale zepchn膮膰 trzydziestosze艣ciomilionowego narodu w wewn臋trzn膮 emigracj臋, a tym bardziej w rezygnacj臋". * I o tym w艂a艣nie traktuje druga cz臋艣膰 ksi膮偶ki. Znajdziemy w niej uzupe艂nione przedruki z wyk艂ad贸w, jakie profesor prowadzi艂 w latach 70. na terenie naszego kraju. Odczyty mia艂y miejsce w prywatnych mieszkaniach, ko艣cio艂ach, salkach katechetycznych. Tematyka oscyluje wok贸艂 Polskiego Pa艅stwa Podziemnego, fenomenu znaku Polski Walcz膮cej , tajnej prasy i tajnego nauczania za okupacji hitlerowskiej. Spor膮 cz臋艣膰 profesor Bartoszewski  po艣wi臋ca tematyce stosunk贸w polsko-偶ydowskich. Erudycja, mnogo艣膰 nazwisk, nazw, dat bardzo imponuje. By膰 mo偶e jest to naturalnym wynikiem uczestniczenia w tych wydarzeniach, b膮d藕 efektem przedwojennego szkolnictwa, kiedy to pami臋膰 ucznia by艂a rozwijana w spos贸b wr臋cz niebywa艂y. Mimo wszystko - jestem pe艂na podziwu i szacunku dla tak ogromnej wiedzy historycznej.

Trzecia cz臋艣膰 "Warto by膰 przyzwoitym" to w du偶ej mierze przem贸wienia Profesora wyg艂aszane dla niemieckiej publiki. Sporo energii i wysi艂ku w swoim 偶yciu zawodowym i publicznym profesor Bartoszewski po艣wi臋ca艂 pojednaniu polsko-niemieckiemu. Wiele miejsca w jego publikacjach zajmuje problem (nie)tolerancji. 

"Warto by膰 przyzwoitym" to lektura nie艂atwa. I na pewno nie dla ka偶dego. O ile cz臋艣膰 pierwsza jest napisana 艂atwym j臋zykiem, niemal jak opowie艣膰, o tyle "cz臋艣膰 historyczna" jest trudniejsza w odbiorze. Bez chocia偶by minimalnej wiedzy mo偶na uton膮膰 w g膮szczu nazwisk, dat, organizacji etc. Jednak dla os贸b, kt贸re interesuj膮 si臋 dwudziestowieczn膮 histori膮 naszego kraju to lektura obowi膮zkowa. Kto mo偶e i ma naturalne prawo do opowiedzenia i przekazania swojego punktu widzenia ni偶 osoba czynnie (!!!) bior膮ca udzia艂 w tych wydarzeniach? Nie jest to jednak lektura do wch艂oni臋cia "na raz". Nale偶y j膮 sobie dawkowa膰, doczytywa膰, wraca膰 do odpowiednich fragment贸w. Dla os贸b uchodz膮cych za erudyt贸w i inteligent贸w - absolutny must have!

Kategoria: historia, zbi贸r esej贸w
Wydawnictwo "W drodze" 2005, s. 440.
Biblionetka: 4,78/6
Lubimy czyta膰:  7,18/10
Moja ocena: 5/6

Ksi膮偶k臋 przeczyta艂am dzi臋ki uprzejmo艣ci Wydawnictwa "W drodze" oraz portalu Sztukater.pl

* W. Bartoszewski "Warto by膰 przyzwoitym. Teksty osobiste i nieosobiste", Pozna艅 2005, s. 52.

poniedzia艂ek, 26 grudnia 2011

Open. Autobiografia tenisisty - Andre Agassi




Kiedym by艂am jeszcze podstaw贸wkowym podlotkiem zwyk艂am grywa膰 w badmintona. Nie by艂 to, co prawda tenis, ale z moim partnerem do gry ustalili艣my zasady niczym w tenisie, grali艣my szlemowe turnieje. I co najwa偶niejsze - codzienna (!!!) gra rozpoczyna艂a si臋 od k艂贸tni, kt贸re z nas b臋dzie dzisiaj Agassim (p艂e膰 nie mia艂a tu wi臋kszego znaczenia, chodzi艂o o wielko艣膰 nazwiska). Po przeczytaniu autobiografii Agassiego wiem, 偶e gdybym mia艂a okazj臋 przekaza膰 mu t臋 histori臋 - spali艂by si臋 z za偶enowania i wstydu. 

"Open. Autobiografia tenisisty" to historia w艂a艣ciciela jednego z najs艂awniejszych nazwisk tenisowych naszego pokolenia (dzieci lat 80. wyst膮pi膰!). Historia spisana przy czynnym wsp贸艂udziale J. R. Moehringera, zdobywcy presti偶owej Nagrody Pulitzera w 2000 roku. Autobiografia napisana niezwykle sprawnie, co sprawia, 偶e czyta si臋 j膮 niemal jednym tchem. Przed rozpocz臋ciem czytania zwa偶y艂am ksi膮偶k臋 w d艂oni, spojrza艂am na liczb臋 stron i pomy艣la艂am, 偶e czeka mnie ci臋偶ka przeprawa. Bardzo, naprawd臋 bardzo mile si臋 rozczarowa艂am. Fantastyczny j臋zyk, lekki dowcip, dawkowanie emocji, niemal fotograficzne opisy mecz贸w - fina艂: ksi膮偶ka wch艂oni臋ta w dwa 艣wi膮teczne popo艂udnia. I nie zniech臋ca wr臋cz opas艂a lista nazwisk (do kt贸rych nie mam za grosz pami臋ci) - Andre Agassi imponuje liczb膮 przeciwnik贸w, w tym r贸wnie偶 pokonanych. Przeszkod膮 nie jest mnogo艣膰 termin贸w rodem z kort贸w - sporo zapomnia艂am w tym temacie i wiele okre艣le艅 musia艂am sobie od艣wie偶y膰, ale jestem pewna, 偶e bez ich znajomo艣ci lektura nie traci na atrakcyjno艣ci.

Jaki obraz Andre Agassiego wy艂ania si臋 z ksi膮偶ki? Poznajemy go w momencie kluczowego meczu, w kt贸rym targuje si臋 sam ze sob膮 - przej艣膰 na sportow膮 emerytur臋 czy udowodni膰 jeszcze paru osobom, 偶e dobrze gra? Po kr贸tkim rozdziale cofamy si臋 w czasie do dzieci艅stwa, gdzie poznajemy kilkuletniego Andre zdominowanego kompletnie przez apodyktycznego ojca. To swoista klasyka w przypadku os贸b, kt贸re w doros艂ym 偶yciu wiele osi膮gaj膮 - rodzic-tyran, kt贸ry pr贸buje przenie艣膰 swoje niespe艂nione ambicje i marzenia na dziecko. Jego przysz艂a 偶ona, Brooke Shields powiedzia艂a o sobie, Andre Agassim i Michaelu Jacksonie, 偶e s膮 kolejnymi cudownymi dzie膰mi, kt贸re nie mia艂y dzieci艅stwa. Zamiast ugania膰 si臋 z kolegami ze szko艂y za pi艂k膮 (co sprawia艂o Andre niema艂膮 przyjemno艣膰), by艂 zmuszany do wielogodzinnego odbijania pi艂ek, wypluwanych przez skonstruowan膮 przez ojca machin臋 nazwan膮 smokiem. P贸藕niej zostaje wys艂any do Akademii Nicka Bollettieriego, w kt贸rej to panuj膮 niemal wi臋zienne zasady. M艂ody Andre Agassi nienawidzi tenisa z ca艂ego serca, jednak chwiejny charakter ojca i niemo偶no艣膰 sprzeciwienia si臋 mu, doprowadzaj膮 go do perfekcji w tej dyscyplinie sportowej. P艂aci za to jednak wysok膮 cen臋 - czuje si臋 "starym male艅kim" i jeszcze d艂ugo w doros艂ym 偶yciu nie b臋dzie m贸g艂 odnale藕膰 spokoju.

Andre Agassi - to nazwisko dla mnie zawsze stanowi艂o synonim mistrza tenisa. Niezniszczalnego, wiecznego zwyci臋zcy. Z jego autobiografii wy艂ania si臋 kompletnie odmienny obraz. Widzimy sfrustrowanego, zagubionego, zakompleksionego ch艂opaka, kt贸ry nie potrafi wygra膰 meczu w swoim umy艣le. Pozytywne my艣lenie nie by艂o mocn膮 stron膮 Agassiego, gdy偶 niejednokrotnie podczas meczu sam wyka艅cza艂 si臋 swoim negatywnym nastawieniem. Kompleksy dotyczy艂y niemal wszystkiego - stylu, techniki, wygl膮du zewn臋trznego. Wszystkie zabiegi maj膮ce odci膮gn膮膰 uwag臋 t艂um贸w dziennikarzy i kibic贸w od jego "s艂abych punkt贸w" koncentrowa艂y si臋 na wyr贸偶nianiu si臋 ubiorem (d偶insowe spodenki do gry w tenisa, kolorowe koszulki, szokuj膮ce fryzury, kolczyki etc.). Ka偶dy artyku艂 prasowy, wypowied藕 przeciwnika z kortu by艂y odbierane przez Andre bardzo osobi艣cie. Powiem szczerze - dla mnie, jako tej, kt贸ra stacza艂a tyrady aby m贸c by膰 Agassim podczas gry w "kometk臋" (zdaj臋 sobie spraw臋 z wagi mojego blu藕nierstwa) - kompletny brak wiary w siebie u tego zawodnika wywo艂a艂 szok. D艂ugotrwa艂a depresja z kt贸r膮 si臋 zmaga艂 - to chyba znak i smak 偶ycia wielkich ludzi. "Wygrana nie jest tak dobra jak z艂a bywa pora偶ka i dobre samopoczucie nie trwa tak d艂ugo jak chandra" *.

Ksi膮偶ka jest bardzo odwa偶na i z tego, co pobie偶nie wy艣ledzi艂am - narobi艂a niema艂ego szumu w Stanach Zjednoczonych. Paru osobom oberwa艂o si臋 tutaj konkretnie - ojcu, niekt贸rym zawodnikom, trenerom, bliskim osobom. Brooke Shields pewnie nieraz rzuci艂a t膮 ksi膮偶k膮 o 艣cian臋. Jednocze艣nie "Open ..." jest swoistym ho艂dem dla os贸b, kt贸re by艂y z Andre, pomimo wielu niepowodze艅. Jego osobisty trener, b臋d膮cy jego "ojcem w艂a艣ciwym" - Gil, czy druga 偶ona Steffi Graf musieli czu膰 si臋 dumni ze s艂贸w, kt贸re tu pad艂y na ich temat. Andre odkry艂 pod koniec swojej kariery, jak wielk膮 satysfakcj臋 daje dzia艂alno艣膰 charytatywna. Sam powiedzia艂: "To jedyna doskona艂o艣膰, perfekcja polegaj膮ca na pomaganiu innym. Jest to jedyna rzecz, kt贸ra ma trwa艂膮 warto艣膰 i znaczenie. Dlatego 偶yjemy. Aby inni czuli si臋 z nami bezpiecznie". **

Mam 艣wiadomo艣膰, 偶e ksi膮偶ka nie przypadnie ka偶demu do gustu. Polecam z paru powod贸w. Po pierwsze dlatego, 偶e warto czyta膰 (auto)biografie, aby zda膰 sobie spraw臋, 偶e sukces nie jest nikomu dany z g贸ry. Na wszystko trzeba ci臋偶ko zapracowa膰. Jak ci臋偶ko - mo偶na sprawdzi膰 chocia偶by na przyk艂adzie Andre Agassiego. I nie jest to wy艣wiechtany slogan. Warto przeczyta膰 "Open" r贸wnie偶 dlatego, 偶e to bardzo dobrze napisana biografia. J臋zykowo i fabularnie. Miejmy nadziej臋, 偶e nikt nie skusi si臋, aby j膮 zekranizowa膰. Niestety ma艂y przytyk kieruj臋 do Wydawnictwa, kt贸re powinno zadba膰 o najwy偶sz膮 jako艣膰 wydania ksi膮偶ki - szkoda, 偶e do druku wkrad艂o si臋 niemal 10 liter贸wek. Ostatni pow贸d dla kt贸rego warto przeczyta膰 podsun膮艂 sam Andre Agassi: "Sam p贸藕no odkry艂em magi臋 literatury. Ze wszystkich swoich b艂臋d贸w, przed kt贸rymi chcia艂bym uchroni膰 swoje dzieci, ten wpisuj臋 na pocz膮tek listy". *** Ale do tego - drogie mole ksi膮偶kowe - chyba nie musz臋 Was przekonywa膰 ...

Kategoria: autobiografia
Wydawnictwo Bukowy Las 2011, s. 456.
Biblionetka: 5,25/6
Lubimy czyta膰: 8,58/10
Moja ocena: 5-/6

Ksi膮偶k臋 przeczyta艂am dzi臋ki uprzejmo艣ci Wydawnictwa Bukowy Las oraz portalu Sztuker.pl

* A. Agassi "Open. Autobiografia tenisisty", Wroc艂aw 2011, s. 199.
** tam偶e, s. 276.
*** tam偶e, s. 455.

czwartek, 22 grudnia 2011

Skandynawia. Wojna z trollami - Tony Griffiths




Niejednokrotnie czuj臋 si臋 mocno oszukana przez opisy ok艂adkowe. Mog艂abym napisa膰 spory artyku艂 w kt贸rym wyliczy艂abym g艂贸wne grzechy os贸b przygotowuj膮cych streszczenie zawarto艣ci ksi膮偶ki. B膮d藕my szczerzy - niekt贸rzy robi膮 to 艣wietnie, inni gorzej. Bywa tak, 偶e 艣wietny opis sygnuje s艂ab膮 ksi膮偶k臋. Cz臋艣ciej jednak opisy preparowane s膮 na podstawie pierwszego i ostatniego rozdzia艂u ksi膮偶ki. 艢miem wysun膮膰 przypuszczenie, 偶e gdyby osoba przygotowuj膮ca opis na ok艂adk臋 "Skandynawii" przebrn臋艂a przez ca艂o艣膰 - nie by艂by on nawet w po艂owie tak entuzjastyczny.

Tytu艂 oraz wy偶ej wspomniana zajawka nastroi艂y mnie na ciekaw膮 i rozwijaj膮c膮 lektur臋 w klimacie popularnonaukowym. Zgrabnie, lekko, mo偶e troszk臋 zabawnie - na pewno interesuj膮co. Tak mia艂o by膰. Niestety, nie dajcie si臋 zwie艣膰, "Skandynawia ..." to podr臋cznik historii. A histori臋, jak wiadomo mo偶na serwowa膰 na dwa, zupe艂nie skrajne sposoby.

Tony Griffiths podj膮艂 si臋 trudnego zadania, jakim jest pr贸ba udowodnienia, 偶e Skandynaw贸w 艂膮czy co艣 wi臋cej ni偶 tylko blisko艣膰 geograficzna. Tak przynajmniej odczyta艂am hipotez臋 tej pracy. Przyznam si臋 szczerze - niemal ca艂y czas mia艂am wra偶enie, 偶e czytam prac臋 magistersk膮 艣redniej jako艣ci studenta. Jedyne, co mnie wybija艂o z tego trybu my艣lenia - to brak przypis贸w, bo gdyby takowe si臋 pojawi艂y - mia艂abym pewno艣膰 stuprocentow膮. Autor referuje histori臋 Danii, Norwegii i Finlandii (Islandii, kt贸r膮 uwa偶a si臋 r贸wnie偶 za pa艅stwo skandynawskie, po艣wi臋ca nieca艂e dwie strony) w do艣膰 suchy i ja艂owy spos贸b - wyliczanie faktu za faktem, traktowanie ka偶dego z pa艅stwa osobno, bez pr贸by uj臋cia wsp贸lnych punkt贸w, odniesie艅. Podtytu艂 ksi膮偶ki g艂osi "Historia, kultura, arty艣ci. Od czas贸w Napoleona do Stiega Larssona". Zastanawiam si臋, czy ten podtytu艂 to pomys艂 polskiego wydawcy? Nie chodzi o do艣膰 tani chwyt, jakim jest niew膮tpliwie nazwisko ultrapopularnego szwedzkiego pisarza, ale umieszczenie s艂贸w "kultura, arty艣ci" jest sporym nadu偶yciem. Historia (co rozumiem i jest zupe艂nie naturalne w takim wywodzie) zajmuje oko艂o osiemdziesi臋ciu procent ksi膮偶ki, jednak pr贸by poruszenia kwestii kulturowych ko艅cz膮 si臋 fiaskiem. A szkoda, bo to w艂a艣nie mia艂o stanowi膰 o oryginalno艣ci tego opracowania.

Do艣膰 tej krytyki, przejd藕my do zalet "Skandynawii ...". Dla os贸b zainteresowanych histori膮 tego regionu Europy powinna to by膰 lektura niemal obowi膮zkowa. W zwi臋z艂y, w przys艂owiowej "pigu艂ce" podawane s膮 fakty historyczne. Mam wra偶enie, 偶e autorowi du偶o 艂atwiej pisa艂o si臋 o XX wieku, bo rozdzia艂y dotycz膮ce tego okresu s膮 ciekawe, sprawnie napisane i mo偶na w nich znale藕膰 ciekawostki. Skoro o nich mowa - dla mnie, osoby zainteresowanej histori膮, stanowi膮 spor膮 warto艣膰. Szczerze m贸wi膮c, liczy艂am na wi臋cej, autor jednak nie rozpieszcza nas ich ilo艣ci膮. Gdybym chcia艂a jakiekolwiek zacytowa膰 to pewnie zdradzi艂abym te najciekawsze, zatem powstrzymam si臋. Jako dyplomowana politolo偶ka, chcia艂am jednak zauwa偶y膰, 偶e autor wyj膮tkowo interesuj膮co pisze o skandynawskich politykach (znowu dwudziestowiecznych) i te fragmenty najbardziej przypad艂y mi do gustu.

Podsumowuj膮c - zdecydowanie nie艂atwa lektura. Wymaga sporego skupienia i znajomo艣ci wielu fakt贸w historycznych. Osoba, kt贸ra jest kompletnym laikiem w kwestii historii tego regionu, nie skorzysta za bardzo z lektury. My艣l臋, 偶e czas podr臋cznik贸w historycznych, w kt贸rych fakty, daty i nazwiska wyrzucane s膮 niczym naboje z karabinu, ju偶 min膮艂. Mam pewien problem ze "Skandynawi膮 ...", bo w moim odczuciu laik w temacie zm臋czy si臋 szybko jej lektur膮, natomiast ekspert umrze z nud贸w. Spodziewa艂am si臋 wartkiego, ciekawego eseju, w kt贸rym autor podejmie temat wp艂ywu kultury i ludzi tego regionu na histori臋. A mamy wyk艂ad o historii, na dobrym, ale jednak ma艂o brawurowym poziomie, z doczepionymi jakby na si艂臋 wstawkami kulturowymi. Szkoda, bo temat wart jest pog艂臋bionej analizy. 

Kategoria: literatura popularnonaukowa - historia
Wydawnictwo AMF 2011, s. 374
Biblionetka: 4,5/6
Lubimy czyta膰: 7/10
Moja ocena: 3+/6

Ksi膮偶k臋 przeczyta艂am dzi臋ki uprzejmo艣ci Wydawnictwa AMF oraz portalu Sztukater.pl

艣roda, 21 grudnia 2011

przyTARGaj KSI膭呕KI po raz trzeci w Poznaniu

W 艣rod臋 po 艣wi臋tach, tj. 28 grudnia 2011 r. od godziny 19:00 do 21:00 w Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu przy ul. 艢w. Marcin 80/82 odb臋dzie si臋 trzecia edycja akcji przyTARGaj KSI膭呕KI. Jak bawili艣my si臋 poprzednio mo偶ecie zobaczy膰 tutaj

przyTARGaj KSI膭呕KI to cykliczna akcja wymiany ksi膮偶ek, kt贸rej celem jest danie im drugiego 偶ycia. Skierowana jest do wszystkich, kt贸rzy maj膮 w swoim domu ksi膮偶ki, do kt贸rych nie 偶ywi膮 uczucia, sentymentu, mi艂o艣ci. Dajemy mo偶liwo艣膰 wymiany tych "niechcianych" na inne, kt贸re jeszcze nie by艂y przez Was czytane, a mo偶e uda si臋 r贸wnie偶 kogo艣 skusi膰 na spr贸bowanie si艂 w zupe艂nie nowym dla niego gatunku literackim?

Zasady s膮 proste - wymieniamy si臋 ksi膮偶kami. Ile ksi膮偶ek przyniesiesz - tyle mo偶esz wynie艣膰.  Uczestnik rejestruje si臋 na "li艣cie obecno艣ci", deklaruj膮c ilo艣膰 przyniesionych ksi膮偶ek. Nast臋pnie zostaj膮 one podzielone pomi臋dzy sto艂y tematyczne - literatura pi臋kna, ksi膮偶ka na obcasach (literatura kobieca), sensacja, science-fiction, ksi膮偶ki dla dzieci oraz literatura obcoj臋zyczna. Ka偶d膮 ksi膮偶k臋 mo偶na wzi膮膰 do r臋ki, przeczyta膰 fragment. Wymieniamy si臋 literatur膮, co oznacza, 偶e czasopisma, wydania encyklopedyczne, niszowe poradniki nie s膮 mile widziane. Pe艂en regulamin akcji dost臋pny jest na stronie www.czytelnisko.pl

W razie pyta艅 lub w膮tpliwo艣ci: kontakt@czytelnisko.pl . 

Zapraszam serdecznie wszystkich!



艣roda, 14 grudnia 2011

Dziennik kawowy. Notatki z podr贸偶y po Kolumbii - Ewa Kulak




O tym, 偶e na punkcie podr贸偶y 艣wira mam pewnie wiecie. 呕e dusz臋 i p贸艂 rodziny za jak膮艣 dalek膮 wypraw臋 bym sprzeda艂a, pewnie nie wiecie. No to m贸wi臋 - podr贸偶owanie to jedyne, czego zazdroszcz臋 bli藕nim. Serio. A jak kto艣 ma okazj臋 偶y膰 z tego, 偶e podr贸偶uje, to moja dusza kwili. Nigdy (never!) nie trafi艂abym na "Dziennik kawowy", gdyby nie Aneta, czyli moja wsp贸艂projektowa z Czytelniska. Poch艂on臋艂am w jedno popo艂udnie i mam ogromny 偶al do Ewy Kulak. Tak, mam 偶al. Ewo - dlaczego tak ma艂o? 

Ewa Kulak jest absolwentk膮 pozna艅skiego Uniwersytetu - uko艅czy艂a filologi臋 hiszpa艅sk膮. Podczas studi贸w w ramach programu Socrates przebywa艂a w Valladolid w Hiszpanii. Ewa jest t艂umaczem (r贸wnie偶 symultanicznym,  co budzi m贸j przeogromny szacunek) j臋zyka polskiego, hiszpa艅skiego i francuskiego. W 2005 roku otrzyma艂a dwuletnie stypendium kolumbijskiego rz膮du, kt贸re pozwoli艂o jej studiowa膰 na Uniwersytecie Rosario w Bogocie i nie tylko (Ewa ma tak膮 list臋 uko艅czonych kierunk贸w i specjalizacji, 偶e boj臋 si臋 zacz膮膰 wymienia膰, bo pewnie co艣 pomin臋). Ewa od sierpnia 2004 roku prowadzi stron臋 internetow膮 na kt贸rej publikuje swoje felietony dotycz膮ce przede wszystkim Kolumbii, ale r贸wnie偶 wspomnie艅 z jej podr贸偶y. W 2005 roku, na bazie felieton贸w opublikowanych na stronie powsta艂o pierwsze wydanie "Dziennika kawowego". Warto nadmieni膰, 偶e ta ksi膮偶k膮 jest pierwsz膮 w naszym j臋zyku po艣wi臋con膮 Kolumbii od lat 60. 

Sztuk膮 jest tak opisa膰 swoje wra偶enia, aby uchwyci膰 ten moment, mira偶, kt贸remu dali艣my si臋 uwie艣膰. Fotograf ma prostsze zadanie - osoba, kt贸ra chce to opisa膰, staje przed nie lada wyzwaniem. Ewa Kulak w kr贸tkich, niemal sk膮pych notatkach przedstawia obraz Kolumbii, kt贸r膮 chce si臋 zobaczy膰, pow膮cha膰, poczu膰, dotkn膮膰. Wszystkie zmys艂y szalej膮, gdy偶 pisze o widokach, kwiatach, owocach, ludziach, literaturze, muzyce, ta艅cu. Jaka jest nasza pobie偶na wiedza na temat Kolumbii? Ot, kraj, kt贸ry jest zag艂臋biem gangsterskim. Pierwowz贸r "Brzyduli" to serial rodem z Kolumbii. No mo偶e jeszcze nasunie nam si臋 kawa i s艂ynny logotyp znany z opakowa艅 kawy. No ...  i tyle. 

Kolumbia to kraj po艂o偶ony w p贸艂nocno-zachodniej cz臋艣ci Ameryki Po艂udniowej - nad Morzem Karaibskim i Oceanem Spokojnym. Powierzchnia niemal 3,5 wi臋ksza od Polski, zamieszkiwana przez niemal 46 mln mieszka艅c贸w. Stolic膮 jest Bogota, jedna z najwy偶ej po艂o偶onych stolic na 艣wiecie (2640 m n.p.m.), czego wynikiem jest choroba wysoko艣ciowa nazywana el soroche. To kraj ogromnych kontrast贸w, wielkiego bogactwa natury, ale i pe艂ne dzielnic skrajnej biedy. To kurorty nadmorskie, ale i wioski po艂o偶one wysoko w Andach. Ewa w swoich kr贸tkich felietonach zabiera nas w niezwyk艂膮 podr贸偶.

Du偶o miejsca (za co jej chwa艂a!) po艣wi臋cone jest tym, co my - ludzie kochamy najbardziej, czyli posi艂kom. Ewa charakteryzuje kuchni臋 kolumbijsk膮, kt贸ra, co warto podkre艣li膰, znacznie r贸偶ni si臋 od naszej. Jednym z wa偶niejszych sk艂adnik贸w tamtejszej diety s膮 banany. Dla nas banan to okre艣lony owoc, a tak naprawd臋 rodzaj贸w banana jest ponad pi臋膰dziesi膮t. Sk贸rka banana mo偶e mie膰 kolory zielony, 偶贸艂ty, ale i nawet ciemnoczerwony b膮d藕 purpurowy. Kolumbijczycy przygotowuj膮 banana na wiele sposob贸w. Ile tracimy jedz膮c go na surowo! Ewa pisze r贸wnie偶 o koce. Nale偶y odr贸偶ni膰 od siebie kok臋 - bia艂y proszek zaliczany do narkotyk贸w od koki jako ro艣liny, kt贸rej w艂a艣ciwo艣ci medyczne by艂y znane od wiek贸w. Dzisiaj plemiona india艅skie u偶ywaj膮 li艣ci koki jako leku przeciw zawrotom i b贸lom g艂owy, zapaleniu gard艂a i problemom 偶o艂膮dkowym. Szczeg贸lnie przydatna staje si臋 w艂a艣nie w Kolumbii, gdy偶 pomaga w oddychaniu na du偶ych wysoko艣ciach. Kolumbijskie 艣niadanie r贸wnie偶 wygl膮da odmienne od naszego - zamiast jajek, w臋dlin czy kanapek, mieszka艅cy tego kraju rozpoczynaj膮 dzie艅 od fili偶anki najlepszej na 艣wieci kolumbijskiej kawy i owoc贸w. Co zawsze mnie zaskakuje w opowie艣ciach z kraj贸w Ameryki P艂d. czy te偶 Afryki to mnogo艣膰 owoc贸w, kt贸rymi pewnie nigdy nie uraczymy si臋 w Europie (mo偶e i dobrze!). Cz臋sto Kolumbijczycy przygotowuj膮 na 艣niadania napoje, kt贸re maj膮 konsystencj臋 koktajlu. 
"Takie s膮 w艂a艣nie kolumbijskie poranki - s艂odkie, o smaku tropikalnych owoc贸w i zapachu mg艂y, wznosz膮cej si臋 wcze艣nie rano nad Andami" *.
Kolumbijska kuchnia to nie tylko pyszne owoce i wymy艣lne placki, to r贸wnie偶 smaki, kt贸rych nigdy nie poznacie na naszym kontynencie - nigdzie nie przyrz膮dza si臋 takich mr贸wek jak w Kolumbii. Co mo偶e by膰 dla nas szokuj膮ce - niezwyk艂ym przysmakiem s膮 艣winki morskie. Podobno dawniej nadepni臋cie owego zwierzaka by艂o sygna艂em zwo艂uj膮cym rodzin臋 na posi艂ki. Co kraj to obyczaj.

W "Dziennikach kawowych" przeczytacie r贸wnie ciekawe informacje o szmaragdach, orchideach (ten felieton zainteresowa艂 mnie ze wzgl臋du na m贸j internetowy pseudonim), kondorze (co to jajo w wysokich Andach zni贸s艂 ...), motylach, szalonych kierowcach autobus贸w. Jest i o tej ciemnej stronie Kolumbii - biedzie, zawodzie sicario, czyli m艂odocianych p艂atnych mordercach (ostateczn膮 weryfikacj膮 zlecenia jest pojawienie si臋 na pogrzebie obiektu zab贸jstwa). Ewa pisze pi臋knym j臋zykiem, bez zb臋dnych udziwnie艅. Ksi膮偶k臋 wci膮ga si臋 i pozostaje 偶al, 偶e tak ma艂o i tak kr贸tko. I szkoda, 偶e bez zdj臋膰. Co ciekawe, "Dzienniki kawowe" zosta艂y wydane w dw贸ch wersjach j臋zykowych - z jednej strony mamy felietony w j臋zyku polskim, a z drugiej w hiszpa艅skim. Felietony oraz zdj臋cia autorstwa Ewy Kulak mo偶ecie znale藕膰 na jej stronie internetowej www.kolumbijsko.com 

Ksi膮偶k臋 bardzo mocno polecam tym, kt贸rzy kochaj膮 podr贸偶owa膰 i kochaj膮 czyta膰 o cudzych podr贸偶ach. Wsi膮kni臋cie w Kolumbi臋 b艂yskawicznie!



Kategoria: literatura podr贸偶nicza (eseje)
Poemia su casa editorial 2011, s. 122 (wersja polska) + 124 (wersja hiszpa艅ska)
Moja ocena: 5/6


Ciesz臋 si臋, 偶e przeczyta艂am ksi膮偶k臋 przed spotkaniem z Ew膮, bo przygotowa艂am sobie list臋 pyta艅, kt贸re zamierzam jej zada膰. Je艣li i Wy macie ochot臋 pos艂ucha膰 opowie艣ci Ewy o Kolumbii to zapraszam serdecznie w swoim i jej imieniu w najbli偶sz膮 niedziel臋 (tj. 18 grudnia) do siedziby Fundacji Wspierania Tw贸rczo艣ci, Kultury i Sztuki ARS przy ul. Szyperskiej 2 w Poznaniu. Spotkanie rozpocznie si臋 o godz. 16:00. Wi臋cej informacji znajdziecie tu oraz tu. O wydarzeniu pisa艂am r贸wnie偶 wcze艣niej na blogu. B臋dzie to wydarzenie inauguruj膮ce cykl "Ksi膮偶ka na obcasach" realizowanego w ramach Projektu Czytelnisko. 

Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie!


*E. Kulak, "Dziennik kawowy. Notatki z podr贸偶y po Kolumbii", Bogota 2011, s. 35.

niedziela, 11 grudnia 2011

Dom jedwabny - Anthony Horowitz




Czy b臋dzie wstydliwym wyznaniem, je艣li przyznam si臋, 偶e nigdy nie czyta艂am przyg贸d Sherlocka Holmesa pi贸ra sir Arthura Conan Doyle'a? Mam nadziej臋, 偶e nie. Po przeczytaniu "Domu jedwabnego", kt贸ry jest pr贸b膮 na艣ladowania, musz臋 (!) stwierdzi膰 jedno - je艣li to ma by膰 marna podr贸bka, to moje czo艂o w艂a艣nie osi膮gn臋艂o poziom pod艂ogi. Panie i Panowie - chapeau bas!

Holmes i Watson spotykaj膮 si臋 ponownie po d艂ugiej przerwie w ich detektywistycznej karierze. Z pozoru b艂aha i prosta sprawa komplikuje si臋 ze wszech miar. Poszlaki, kt贸re wydawa艂y si臋 nie mie膰 偶adnego zwi膮zku - 艂膮cz膮 si臋 w nierozerwaln膮 wi臋藕 i skutkuj膮 nielichym skandalem. Trudno jest mi zdradzi膰 cokolwiek poza tym, co mo偶na przeczyta膰 na ok艂adce. Gdybym to zrobi艂a (a kusi mnie nie lada!) - spor膮 czytelnicz膮 zbrodni臋 mia艂abym na sumieniu. 

Doskona艂a jest dba艂o艣膰 o j臋zyk i autentyczno艣膰 historyczna. Gdyby nie informacja o autorze umieszczona na obwolucie, nie uwierzy艂abym, 偶e powie艣膰 zosta艂a wydana w tym roku przez scenarzyst臋 seriali o Herculesie Poirot (posta膰 literacka, kt贸r膮 darz臋 niema艂膮 sympati膮). Przygotowania, jakie poczyni艂 autor - chyl臋 czo艂a. Zosta艂am od pierwszej stronie brutalnie wt艂oczona w Londyn u schy艂ku XIX wieku. Miasto, kt贸re niewiele r贸偶ni艂o si臋 brutalno艣ci膮 i poziomem przest臋pczo艣ci od dzisiejszych miast europejskich. Do艂贸偶cie do tego mistrza 艂amig艂贸wek detektywistycznych z jego niebywa艂膮 spostrzegawczo艣ci膮 oraz jego wiernego kompana - wpadacie w ten 艣wiat niczym 艣liwka w przys艂owiowy 艣wi膮teczny poncz. Mnie urzekaj膮 szczeg贸lnie fantastycznie puentowane rozmowy dwojga przyjaci贸艂, jak r贸wnie偶 "brytyjsko艣膰" wyzieraj膮ca ze stron. Jestem umiarkowan膮 brytofilk膮, jednakowo偶 opisy s膮czenia herbaty i charakterystyki postaci, usatysfakcjonowa艂y mnie zupe艂nie.

Akcja toczy si臋 wartko, przez ostatnie 200 stron (a warto wspomnie膰, 偶e "Dom jedwabny" liczy ich 304) nie by艂am w stanie oderwa膰 si臋 od lektury. A to zdecydowanie (za) rzadko mi si臋 zdarza. Zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e nie jest to dzie艂o wybitne, ani niezapomniane, je艣li we藕miemy pod uwag臋 warstw臋 literack膮. Jednak jako rozrywka weekendowo-艣wi膮teczna - jest ksi膮偶k膮 niemal idealn膮. Intryga, kt贸ra si臋 p臋tli i zakr臋ca, szalone i nierzadko niedorzeczne pomys艂y Sherlocka, napi臋cie, kt贸re towarzyszy niemal do ko艅ca - to zdecydowane atuty tej powie艣ci. Co na minus? Ostateczne wyja艣nienie dr臋cz膮cych kwestii - tu ju偶 偶y艂ka wytrzyma艂o艣ci czytelniczej zosta艂a niebezpiecznie napi臋ta. Tak to bywa, kiedy zbyt wiele w膮tk贸w na艂o偶y si臋 na siebie i jako艣 trzeba je rozwik艂a膰. Na szcz臋艣cie - autor zrobi艂 to umiarkowanie topornie i mo偶na mu uwierzy膰. Z lekkim oka przymru偶eniem.

Je艣li poszukujecie prezentu dla osoby, kt贸ra lubi poczyta膰 powie艣膰 kryminalizuj膮c膮 w starym, dobrym stylu, osoby, kt贸ra kocha krymina艂y Agathy Christie i jest pod urokiem postaci Herculesa Poirot - ta ksi膮偶ka mo偶e si臋 okaza膰 strza艂em w mocn膮 贸semk臋. Polecam, jako idealny odstresowywacz i umilacz czasu. Dobra intryga, umiarkowanie trudna do rozwik艂ania, napisana poprawnym j臋zykiem i osadzona w XIX-wiecznym Londynie jako lektura na zimowe wieczory sprawdzi si臋 na pewno.

Kategoria: krymina艂
Dom Wydawniczy REBIS 2011, s. 304
Biblionetka: 5,43/6
Lubimy czyta膰: 7,75/10
Moja ocena: 5-/6

Ksi膮偶k臋 przeczyta艂am dzi臋ki uprzejmo艣ci Domu Wydawniczego REBIS

sobota, 10 grudnia 2011

S艂u偶膮ce - Kathryn Stockett




O tej ksi膮偶ce napisano ju偶 wiele. Przez nasz膮 polsk膮 blogosfer臋 r贸wnie偶 przetoczy艂o si臋 mn贸stwo opinii. Pochlebnych mocno i umiarkowanie entuzjastycznych. Czy napisano o "S艂u偶膮cych" co艣 mniej pochwalnego ni偶 "mocno wci膮gaj膮ce czytad艂o"? Nie wydaje mi si臋. A czy na mnie powie艣膰 zrobi艂a wra偶enie? Ojj tak. Zdecydowanie tak!

Pewnie wi臋kszo艣膰 z Was wie co jest kanw膮 dla powie艣ci Kathryn Stockett - je艣li nie czytali艣cie ksi膮偶ki, zapewne widzieli艣cie film. Ale opinia nie by艂aby pe艂n膮, gdym nie wzmiankowa艂a chocia偶. Narratorkami s膮 trzy kobiety - Aibileen i Minnie, czarnosk贸re pomoce domowe oraz Skeeter - 艣wie偶o upieczona absolwentka uniwersytetu, maj膮ca ambicje zosta膰 dziennikark膮 i pisark膮. Skeeter postrzegana jest niemal jako wariatka - najwi臋kszym osi膮gni臋ciem dla kobiety o jej statusie spo艂ecznym jest zam膮偶p贸j艣cie oraz urodzenie gromadki uroczych dzieci, kt贸re b臋d膮 wychowane przez jak膮艣 czarnosk贸r膮 s艂u偶膮c膮, gdy偶 ona sama b臋dzie zbyt zaj臋ta kolejnymi partyjkami bryd偶a, tudzie偶 przygotowywaniem kwesty w ramach pracy dla Ligi.  Rzecz dzieje si臋 na pocz膮tku lat 60. XX wieku w mie艣cie Jackson w stanie Missisipi, kt贸re jest  niechlubnym miejscem na mapie Stan贸w Zjednoczonych. Dyskryminacja rasowa jest tam na porz膮dku dziennym. Jednego z ch艂opc贸w pobito, tylko dlatego, 偶e przypadkowo wszed艂 do nieoznakowanej toalety przeznaczonej tylko dla bia艂ych. Dzia艂acz na rzecz kolorowych zosta艂 zastrzelony przed swoim domem, na oczach rodziny. Przyjaci贸艂ka g艂贸wnej bohaterki Skeeter, Hilly - przewodnicz膮ca Ligi w Jackson, mocno promuje inicjatyw臋 sanitarn膮 -biali maj膮 budowa膰 w swoich domach osobne wychodki dla czarnosk贸rych s艂u偶膮cych. W mniemaniu Hilly 艣wiadczy to o post臋pie, co wi臋cej ma podnosi膰 warto艣膰 nieruchomo艣ci - jej argumentem, jest fakt, jakoby czarnosk贸rzy przenosili wiele chor贸b.

Pod wp艂ywem inicjatywy sanitarnej Hilly, Skeeter wpada na pomys艂 napisania ksi膮偶ki, w kt贸rej czarnosk贸re s艂u偶膮ce opowiedz膮 o tym, jak to jest s艂u偶y膰 bia艂ym paniom. Ze wszystkimi, drastycznymi szczeg贸艂ami. Nale偶y zauwa偶y膰, 偶e w tym i czasie i w tym miejscu, by艂oby to zaj臋cie bardzo niebezpieczne - zar贸wno dla samej Skeeter, jak i s艂u偶膮cych, kt贸re chcia艂yby wzi膮膰 udzia艂 w tym przedsi臋wzi臋ciu. Powoli, mimo przeszk贸d i niedogodno艣ci, udaje si臋 nam贸wi膰 12 s艂u偶膮cych na udzielenie wywiad贸w. Ksi膮偶ka "Pomoc" robi ogromne zamieszanie w艣r贸d miejscowych.

Powie艣膰 czyta si臋 niemal jednym tchem. Narracja prowadzona z trzech punkt贸w widzenia wprowadza urozmaicenie. Dodatkowym atutem jest autentyczno艣膰 j臋zyka s艂u偶膮cych - fantastycznie wprowadza nas to w klimat. Ksi膮偶ka jest g艂臋boko emocjonalna. Fakty dotycz膮ce segregacji rasowej g艂臋boko wzburzaj膮, fragmenty dotycz膮ce wychowania dzieciak贸w przez czarne s艂u偶膮ce smuc膮. To przede wszystkim powie艣膰 o wykluczeniu - ze wzgl臋du na odmienno艣膰 koloru sk贸ry, inny spos贸b postrzegania 艣wiata wok贸艂 siebie, odmienne ambicje i cele 偶yciowe. 

"S艂u偶膮ce" to bardzo kobieca historia. M臋偶czyzn jest tutaj ma艂o - s膮 t艂em i przedstawiani s膮 raczej w ma艂o pozytywnym 艣wietle. Si艂a kobiecego charakteru jest tutaj ukazana z dw贸ch perspektyw - dobrej i z艂ej. Mamy z jednej strony Aibileen i Skeeter, kt贸rych wsp贸lna praca nad ksi膮偶k膮 powoduje zmiany w my艣leniu i postrzeganiu czarnosk贸rych s艂u偶膮cych. I mamy te偶 przeciwie艅stwo - mianowicie Hilly, kt贸ra niszczy ka偶dego, kto o艣mieli jej si臋 sprzeciwi膰. 

Pozwol臋 sobie zaprzeczy膰 stwierdzeniu, i偶 "S艂u偶膮ce" s膮 tylko czytad艂em. Je艣li tak wielowymiarowa powie艣膰 o tak jasnym przekazie nie zas艂uguje na miano literatury pi臋knej to co w takim razie? Ksi膮偶ka zmusza do my艣lenia - nasz kraj r贸wnie偶 nie by艂 i nie jest wolny od uprzedze艅 rasowych. Inne nie znaczy gorsze. Jasne, 偶e to temat stary jak 艣wiat. Dawno nie czyta艂am tak pi臋knej i zarazem smutnej powie艣ci o nas - ludziach.

Fakt faktem, 偶e popsu艂am sobie nieco frajd臋 z czytania, bo obejrza艂am wcze艣niej film, kt贸ry jest bardzo wierny ksi膮偶ce. Zrobi艂 on jednak na mnie tak spore wra偶enie, 偶e po seansie zakupi艂am ksi膮偶k臋. Pewne w膮tki z racji specyfiki filmu zosta艂y pomini臋te, z kolei w filmie wed艂ug mnie lepiej wyeksponowano charaktery bohaterek. Dob贸r aktorek wy艣mienity - posta膰 Minny, Hilly, Aibileen, Skeeter - idealny.

Podsumowuj膮c - doskonale si臋 czyta i na pewno powie艣膰 zostanie w g艂owie na d艂u偶ej. O silnych kobietach, kt贸re nie boj膮 si臋 my艣le膰 i robi膰 inaczej, ni偶 to jest od nich egzekwowane. Polecam gor膮co. Koniecznie w pakiecie z filmem.

Kategoria: literatura wsp贸艂czesna zagraniczna
Wydawnictwo Media Rodzina 2010, s. 582
Biblionetka: 5,17/6
Lubimy czyta膰: 7,66/10
Moja ocena: 5/6

niedziela, 4 grudnia 2011

Bia艂a gor膮czka - Jacek Hugo-Bader




Kiedy ko艅cz臋 czyta膰 ksi膮偶ki takie jak ta, zawsze mam ochot臋 wykrzycze膰 prosto w notk臋: "Musicie to przeczyta膰!". O Jacku H-B s艂ysza艂am wiele, polecano mi jego ksi膮偶ki, no ale, jak to bywa w przyrodzie - nie przekonasz si臋, dop贸ki nie przeczytasz. Poch艂on臋艂am i m贸wi臋 z pe艂n膮 odpowiedzialno艣ci膮 - uwielbiam! A ksi膮偶ka trafia na list臋 "zdecydowanie ulubionych".

Moje nieco awangardowe umi艂owanie klimatu radziecko-rosyjskiego sta艂ym czytelnikom bloga i moim znajomym jest doskonale znane. Prace naukowe (sic!), kt贸re wysz艂y spod moich 艂apek dotyczy艂y tej tematyki i po pracy magisterskiej zrobi艂am sobie naukow膮 przerw臋 od tematu. Obawiam si臋, 偶e po "Bia艂ej gor膮czce" mog臋 wpa艣膰 w ci膮g. Bo kiedy reporta偶 czytasz jednym tchem, a emocje, kt贸re pojawiaj膮 si臋 w Twojej g艂owie to mieszanka zachwytu, obrzydzenia, b贸lu i smutku, to znaczy jedno. Jacek Hugo-Bader stworzy艂 reporta偶. I wiedzia艂, skubany wiedzia艂, 偶e to by艂o dobre. Co zreszt膮 potwierdzi艂 w ostatnich dniach brytyjski dziennik The Independent. 

No dobrze - do konkret贸w. "Bia艂a gor膮czka" to zbi贸r reporta偶y, przemy艣le艅, wniosk贸w z wielokrotnych pobyt贸w J. Hugo-Badera w krajach WNP. Mamy tu histori臋 pierwszej i jedynej Miss Rosji HIV Pozytywnej, grupy pasterzy stada renifer贸w z Syberii, kloszardki (bom偶y) z Moskwy, rodzin g贸rnik贸w, kt贸rzy zgin臋li podczas katastrofy w 2007 roku w kopalni im. Zasiadki w Doniecku. Autor pr贸bowa艂 poj膮膰 fenomen najbiedniejszego kraju w Europie, jakim jest Mo艂dawia, jak r贸wnie偶 wnikn膮艂 w hippisowskie 艣rodowisko wsp贸艂czesnej Rosji. Wszystkie tematy, kt贸rych podj膮艂 si臋 J.H.-B. 艂膮czy jedno - dla statystycznego cz艂owieka z du偶ego miasta w zachodniej, czy nawet 艣rodkowej Europie, s膮 one skrajnie odrzucaj膮ce. Jacek Hugo-Bader podchodzi do kot艂a z zup膮 zwan膮 Rosj膮 i wy艂awia z niej szumowiny, nie obawiaj膮c si臋 tego, 偶e sam si臋 przy tym pobrudzi.

Inspiracj膮 dla takiego kszta艂tu ksi膮偶ki by艂a publikacja naukowc贸w radzieckich "Reporta偶e z XXI wieku". W latach 50. naukowcy opisali, jak b臋dzie wygl膮da膰 艣wiat za kolejne pi臋膰dziesi膮t lat. Jako, 偶e tworzyli dzie艂o w takich, a nie innych warunkach - gwa艂towny rozw贸j socjalizmu, a nast臋pnie komunizmu mia艂 zapewni膰 szcz臋艣liwe, pozbawione chor贸b, g艂odu i wojen w 偶ycie. W jedynym s艂usznym kraju rzecz jasna. Jacek Hugo-Bader konfrontuje (hipo)tezy wysuni臋te przez naukowc贸w z XXI-wieczn膮 rzeczywisto艣ci膮. 

Sporo miejsca autor po艣wi臋ca duszy mieszka艅c贸w dzisiejszej Rosji. Wys艂uchuje ich historii, nie ocenia, miejsce na komentarz pozostawia czytelnikowi. Obraz, kt贸ry przedstawia jest brutalny, prawdziwy, niejednokrotnie powoduje szok czy nawet niedowierzanie. Ilo艣膰 alkoholu, kt贸ry przetacza si臋 przez strony "Bia艂ej gor膮czki" powoduje, 偶e sama niemal wpad艂am w delirium tremens. Wielokrotnie autor podkre艣la艂, 偶e 偶ycia tam, nie da si臋 prze偶y膰 na trze藕wo. Jedna z terapeutek, z kt贸r膮 Jacek Hugo-Bader rozmawia艂, stwierdzi艂a nawet, 偶e ludzie P贸艂nocy przyjmowanie alkoholu w zatrwa偶aj膮cych ilo艣ciach maj膮 we krwi. Doprowadza ich to do bia艂ej gor膮czki, czyli jednej z najcz臋stszych psychoz alkoholowych, kt贸ra mo偶e pojawi膰 si臋 ju偶 po dw贸ch, trzech dniach po przerwaniu ci膮gu pijackiego. W Rosji pij膮 i 膰paj膮 wszyscy - kobiety, m臋偶czy藕ni, biedni, bogatsi, wykszta艂ceni i analfabeci, nawet dzieciaki, kt贸re nie sko艅czy艂y jeszcze dziesi膮tego roku 偶ycia. O bia艂ej gor膮czce w syberyjskiej tajdze autor napisa艂, 偶e to opowie艣膰 o 艣mierci, p艂acz bez 艂ez. Wstrz膮saj膮ce!

Nie chcia艂abym nawet podejmowa膰 pr贸by streszczenia, chocia偶by jednego z reporta偶y z "Bia艂ej gor膮czki" - sp艂aszcz臋 je tylko niezno艣nie. Je艣li interesujecie si臋 Rosj膮, ZSRR i nie boicie si臋 trudnych temat贸w - nie mo偶ecie omin膮膰 tej ksi膮偶ki. Je艣li macie tendencje do g艂oszenie stereotyp贸w na temat Rosjan i innych nacji zamieszkuj膮cych by艂e ZSRR - si臋gnijcie po "Bia艂膮 gor膮czk臋", a potem kolejne ksi膮偶ki, kt贸re odzieraj膮 ten obraz i pokazuj膮 prawd臋. Bolesn膮, przera偶aj膮c膮, trudn膮. Za nadmierne emocjonowanie przepraszam, lecz i tak polecam przegor膮co!

Kategoria: reporta偶
Wydawnictwo Czarne 2009, s. 396
Biblionetka: 5,27/6
Lubimy czyta膰: 7,78/10
Moja ocena: 5+/6

P.S. Czy tylko mnie wkurza nowy system oceny na Lubimy czyta膰

pi膮tek, 2 grudnia 2011

Bob Dylan. Ilustrowana biografia - Chris Rushby




Bob Dylan urodzi艂 si臋 jako Robert Allen Zimmerman w maju 1941 roku w stanie Minnesota. Zainteresowanie muzyk膮 zacz膮艂 wykazywa膰 jako nastolatek. Po przeprowadzce do Nowego Jorku do艂膮czy艂 do rodz膮cej si臋 sceny folkowej. Kilka album贸w, kt贸re wtedy powsta艂y zapewni艂y mu miejsce w panteonie gwiazd lat sze艣膰dziesi膮tych.

P贸藕niej Bob Dylan mia艂 romans z muzyk膮 rockow膮, kr贸tko nagrywa艂 r贸wnie偶 utwory w klimacie gospelowo-religijnym. W latach 80. nie potrafi艂 odnale藕膰 si臋 i niezgrabnie stara艂 si臋 zagrza膰 miejsce w 艣wiecie ery MTV. W latach 90. prze偶y艂 tw贸rcze odrodzenie. Od 1988 roku Bob Dylan jest stale w trasie, kt贸r膮 nazwano "Never Ending Tour".

Wed艂ug autora biografii najtrafniejszym wyt艂umaczeniem dla wyboru takiego w艂a艣nie pseudonimu by艂a fascynacja Dylana poezj膮 Walijczyka - Dylana Thomasa. Bob Dylan by艂 wielokrotnie nominowany do Nagrody Nobla, a jego wspomnienia "Moje kroniki" s膮 zaskakuj膮co dobr膮 literatur膮. W prowadzonej w latach 2006-2009 audycji "Theme Time Radio Hour" wykazywa艂 si臋 wyj膮tkow膮 erudycj膮 muzyczn膮, g艂臋bok膮 wiedz膮 i poczuciem humoru.

Bob Dylan w swoich tekstach porusza wiele kwestii spo艂ecznych, komentuje polityk臋, rozwa偶a dylematy moralno-filozoficzne oraz cz臋sto odwo艂uje si臋 do literatury. Cz臋sto jest tw贸rczo艣膰 okre艣lano mianem kontrkultury. W latach 60. mia艂 wiele okazji do odwo艂ywania si臋 do 贸wczesnych wydarze艅 - prezydentury, a p贸藕niej i zab贸jstwa, prezydenta Kennedy'ego czy kryzysu kuba艅skiego. W 1963 roku Dylan pe艂ni艂 rol臋 supportu muzycznego dla s艂ynnego marszu na Waszyngton, podczas kt贸rego doktor Martin Luther King wyg艂osi艂 s艂ynne przem贸wienie zaczynaj膮ce si臋 od s艂贸w "I had a dream ...". Udzia艂 w tym wydarzeniu wzmocni艂 wiarygodno艣膰 Boba Dylana jako muzyka artysty.

Bob Dylan koncertowa艂 z niemal wszystkimi wielkimi jego czas贸w - The Beatles (plotka g艂osi, 偶e podczas ich pierwszego tournee po Stanach Zjednoczonych w 1964 roku sam Bob Dylan wprowadzi艂 ich w tajniki palenia marihuany), Joni Mitchell, Johnny Cash, The Band, Bruce Springsteen. Jego teksty i muzyka wielokrotnie by艂y wykorzystywane i odtwarzane - najbardziej brawurowe wykonania to "All Along the Watchtower" (J. Hendrix), "Knocking on Heaven's Door" (kto nie wykonywa艂 tego utworu?) "Blowin' in the Wind" (1. miejsce na zestawieniu 500 najlepszych utwor贸w wszechczas贸w magazynu "Rolling Stone"). 

Przyznam szczerze, 偶e tw贸rczo艣膰 Boba Dylana znam pobie偶nie - oczywi艣cie ever greeny, z racji ich uniwersalno艣ci, znam. Niekt贸re z jego niezwyk艂ych utwor贸w odkry艂am ogl膮daj膮c Californication - doskonale wpasowywa艂y si臋 do klimatu Hanka i L.A. Przegl膮daj膮c ten przepi臋kny album nabra艂am ch臋tki na poznanie, ws艂uchanie si臋 w jego g艂os. Okazuje si臋, 偶e zna艂am wi臋cej ni偶 my艣la艂am. 

Zdj臋cia przedstawione w albumie pokazuj膮 Boba Dylana g艂贸wnie podczas sesji studyjnych, b膮d藕 podczas koncert贸w. Bardzo ma艂o jest zdj臋膰 prywatnych - te, kt贸re zosta艂y zaprezentowane pokazuj膮 go raczej jako "tatu艣ka" bez pomys艂u na siebie i 偶ycie, przeci臋tnego Amerykanina lat. 70, ni偶 Cz艂owieka, kt贸ry by艂 G艂osem kilku pokole艅. Z fotografii wygl膮da te偶 twarz m臋偶czyzny zm臋czonego, zagubionego. Poszukiwa艂 inspiracji w tak wielu ideach, miejscach. Niemal na ka偶dej fotografii wydaje si臋 by膰 wyobcowany, nie艣mia艂y, introwertyczny. 


Nie mo偶na mu odm贸wi膰 jednego - jest legend膮 swoich czas贸w. Utwory o ponadczasowych tekstach i melodiach wyrabiaj膮 gusta muzyczne kolejnych pokole艅. Album "Bob Dylan. Ilustrowana biografia" to tylko wycinki, flesze z 偶ycia i tw贸rczo艣ci Boba Dylana. Zdj臋cia mniej i bardziej znane w pi臋knej oprawie, z kr贸tkim komentarzem (raczej 艣rednio przychylnym arty艣cie). Dla wiernych fan贸w pozycja obowi膮zkowa, a dla tych, kt贸rzy do tej pory nie byli zainteresowani osob膮 Boba Dylana - dobry przewodnik po tw贸rczo艣ci i 偶yciu artysty.



Kategoria: biografia
Wydawnictwo Olesiejuk 2011, s. 224
Biblionetka: 5,17/6
Moja ocena: 4+/6

Ksi膮偶k臋 przeczyta艂am (i obejrza艂am) dzi臋ki uprzejmo艣ci Wydawnictwa Olesiejuk i portalu Sztukater.pl
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC