Embed from Getty Images
Red Bull ma pracować nad przyszłoroczną posadą dla Nikoły Cołowa w japońskiej Super Formula, chcąc zatrzymać swoich aktualnych kierowców w Formule 1.
Bułgar w swoim debiucie na poziomie F2 jest liderem klasyfikacji generalnej z dorobkiem sześciu zwycięstw. Jeżeli 19-latek sięgnie po tytuł, będzie pierwszym juniorem Red Bulla z takim osiągnięciem od czasów Pierre'a Gasly'ego w sezonie 2016.
Mimo imponującej postawy i
„miłego bólu głowy” u szefa zespołu Racing Bulls – Alana Permane'a, Cołow może podzielić los Gasly'ego. Francuz po zdobyciu mistrzostwa w przedsionku F1 spędził rok w japońskiej Super Formula, nie będąc w stanie przebić się do juniorskiego zespołu Red Bulla.
Według informacji z padoku toru w Madrycie, przyszłoroczny program Bułgara ma przewidywać funkcję kierowcy rezerwowego z perspektywą awansu do kokpitu Racing Bulls od sezonu 2028. Zrozumiałe, iż Red Bull chce utrzymać swoich tegorocznych kierowców w obu zespołach i stosowny komunikat w tej sprawie może pojawić się po powrocie kontuzjowanego Isacka Hadjara na tor.
Dotychczas Cołow łączony był z kokpitem Liama Lawsona, który od Grand Prix Holandii współpracuje z Red Bull Racing. Szef austriackiej ekipy – Laurent Mekies, postanowił pochwalić tegoroczną postawę Nowozelandczyka oraz jego osiągi za kierownicą RB22.
„Uważam, że robi naprawdę dobrą robotę. Wiemy jak trudnym zadaniem jest zmiana zespołu oraz samochodu, a on poradził sobie z tym lepiej niż mogliśmy się spodziewać. Rozwinął się jako kierowca, jest bardzo spokojny oraz skupiony na swoim bolidzie” – stwierdził Francuz.