Embed from Getty Images
FIA wyjaśniła, dlaczego przed niedzielnym Grand Prix Bahrajnu w Malezji niektóre samochody doświadczyły problemów technicznych.
Start wyścigu na torze Sepang został opóźniony o 40 minut z powodu ulewy. Następnie podczas chaotycznego okrążenia formującego problemy dotknęły między innymi startujących z pierwszego rzędu Maksa Verstappena i Lewisa Hamiltona. Usterka sprawiła, że naciskanie pedału gazu nie przynosiło żadnej reakcji, a wiele bolidów zatrzymywało się na torze. W efekcie wywieszono czerwoną flagę.
Sergio Perez uznał, że sytuacja jest
„nie do zaakceptowania”, natomiast Lando Norris nazwał ją
„po prostu okropną” i stwierdził, że jest to dowód na to, iż
„nie powinniśmy mieć w bolidach nic z tych elektronicznych rzeczy”, zwłaszcza że usterka była związana z nową generacją bolidów Formuły 1, w których 47% mocy pochodzi z układu elektrycznego.
Nikolas Tombazis, odpowiedzialny w FIA za samochody jednomiejscowe, wyjaśnił po wyścigu, że ponieważ w tym sezonie Formuła 1 nie miała wcześniej okazji do rywalizacji w naprawdę mokrych warunkach, zespoły zostały zaskoczone reakcją jednostek napędowych na bardzo wolne tempo. Konieczna była więc aktualizacja oprogramowania, co doprowadziło do 53-minutowego opóźnienia przed wznowieniem wyścigu.
„Nie udało nam się przetestować oprogramowania tak dokładnie, jak byśmy tego chcieli, ponieważ w tym roku mieliśmy bardzo mało jazdy w deszczu. Doszło do pewnego połączenia okoliczności, które spowodowały uruchomienie tego błędu” – tłumaczy Tombazis.
„Zasadniczo podczas okrążenia formującego niektóre samochody poruszały się bardzo wolno, niemal się zatrzymując. Między bolidami doszło do efektu «harmonijki», a niektóre z nich zupełnie się zatrzymały. Ten błąd uniemożliwił ponowne przekazanie mocy i ruszenie z miejsca. Myślę, że gdybyśmy mieli nieco więcej testów, prawdopodobnie udałoby nam się wykryć ten problem na czas i uniknąć takiej sytuacji”.
Tombazis pochwalił reakcję FIA i tempo, w jakim udało się usunąć problem.
„Gdy tylko pojawił się problem, nasi ludzie bardzo szybko zorientowali się, co się dzieje, i musieli pracować pod ogromną presją czasu nad aktualizacją oprogramowania. Została ona przekazana zespołom, które musiały zainstalować ją w swoich samochodach”.
„Cały proces zajął około dwudziestu minut. Dla kibiców czekających na wyścig i wszystkich pozostałych mogło się to wydawać pięcioma godzinami, co jest zrozumiałe, i przepraszamy za tę sytuację. Uważam jednak, że biorąc pod uwagę naturę problemu, reakcja była dość szybka”.
Nie wszyscy byli jednak szczególnie niezadowoleni z faktu, że niektóre samochody miały problemy. Fernando Alonso, który zajął dziś najlepsze w tym sezonie, ósme miejsce, pozwolił sobie na żart.
„W tym roku nie ukończyłem 50 procent wyścigów, a jakoś nigdy nie zatrzymali wyścigu z naszego powodu” – powiedział Hiszpan.