poniedzia艂ek, 31 marca 2014

Podsumowanie marca

Ciesz臋 si臋, 偶e tylko o m臋偶czyznach m贸wi si臋, 偶e nie poznaje si臋 ich po tym jak zaczynaj膮, ale jak ko艅cz膮, poniewa偶 stanowi to dla mnie wym贸wk臋 wyja艣niaj膮c膮 to, w jakim stylu po偶egna艂am si臋 z marcem. Ostatnie dni tego miesi膮ca wy偶臋艂y mnie bez reszty, co uwidoczni艂o si臋 na moim blogu. Mam nadziej臋, 偶e wybaczycie mi ten zast贸j w publikowaniu recenzji i odwiedzaniu Waszych stron je艣li w kwietniu rusz臋 pe艂n膮 par膮 ze wszystkim, co ostatnio zaniedba艂am. A tymczasem zapraszam do zapoznania si臋 z moimi marcowymi statystykami. W ci膮gu ostatnich trzydziestu jeden dni przeczyta艂am nast臋puj膮ce ksi膮偶ki: 

2. Marzanna Graff, Artur Barci艣 Rozmowy bez retuszu,
3. Antoni Ferdynand Ossendowski Niewolnicy s艂o艅ca,
4. Teresa Ole艣-Owczarkowa Mr贸wki w p艂on膮cym ognisku,
5. Consilia Maria Lakotta Mariska z w臋gierskiej puszty,
6. George Orwell Rok 1984,
7. Marilynne Robinson Dom nad jeziorem smutku,
8. August Strindberg Do Damaszku (cz臋艣膰 I)
9. Michael Hesemann Ciemne postacie w historii Ko艣cio艂a. Mity, k艂amstwa, legendy.

Jak wida膰, nieco ,,spiskowo" zrobi艂o si臋 u mnie pod koniec miesi膮ca. Po niezwykle lirycznym i wymagaj膮cym masy uwagi Domie nad jeziorem smutku, potrzebowa艂am chwili wytchnienia, kt贸r膮 da艂a mi ca艂kiem niez艂a ksi膮偶ka Hesemanna. Nied艂ugo opublikuj臋 jej recenzj臋. Olbrzymim zaskoczeniem tego miesi膮ca by艂a Mariska z w臋gierskiej puszty Marii Consilii Lakotty. Musz臋 posypa膰 g艂ow臋 popio艂em i przyzna膰, 偶e nie spodziewa艂am si臋 po tej ksi膮偶ce a偶 tak dobrej lektury. Ossendowski i Orwell wypadli tak, jak si臋 tego po nich spodziewa艂am - rewelacyjnie. Pierwsze cztery przeczytane przeze mnie w tym miesi膮cu ksi膮偶ki by艂y ca艂kiem ciekawe, a przede wszystkim odpr臋偶aj膮ce, natomiast Strindberg to absolutny geniusz dramatu, co udowodni艂 w Do Damaszku.

A teraz kr贸tka zapowied藕 tego, czego mo偶ecie spodziewa膰 si臋 na Strofkach w kwietniu (notabene moim absolutnie ulubionym miesi膮cu). Na pewno b臋d臋 chcia艂a przeczyta膰 kilka reporta偶y, jeden  autorstwa czo艂owego polskiego reportera, kt贸rego 偶ona targana trosk膮 o niego, trafi艂a do szpitala psychiatrycznego, po wyj艣ciu z kt贸rego napisa艂a dwie ksi膮偶ki opisuj膮ce sw贸j pobyt w ,,psychiatryku". Nast臋pnie postaram si臋 odkry膰 sekrety kobiet 偶yj膮cych w czasach dwudziestolecia mi臋dzywojennego. Skoro zabra艂am si臋 ju偶 za czytanie ksi膮偶ek traktuj膮cych o niezwyk艂ych kobietach zapomnianych przez histori臋, postaram si臋 zapozna膰 z portretami niewiast 偶yj膮cych w Polsce XVI i XVII wieku. Po tej wycieczce w przesz艂o艣膰, b臋d臋 potrzebowa艂a chwili wytchnienia, wi臋c my艣l臋, 偶e jaka艣 lekka wsp贸艂czesna powie艣膰 b臋dzie jak najbardziej na miejscu. Nast臋pnie b臋d臋 musia艂a nadrobi膰 ,,stosikowe" zaleg艂o艣ci z poprzednich miesi臋cy, w艣r贸d kt贸rych znajduj膮 si臋 ksi膮偶ki, dzi臋ki kt贸rym b臋d臋 mia艂a szanse wr贸ci膰, przynajmniej mentalnie, do Azji 艢rodkowej oraz zasmakowa膰 w ko艅cu literatury japo艅skiej

Jak podobaj膮 Wam si臋 moje propozycje na kwiecie艅? Celowo nie napisa艂am konkretnych tytu艂贸w, aby utrzyma膰 efekt zaskoczenia do ostatniej chwili (cho膰 nazwisko pierwszego pisarza najprawdopodobniej zgadniecie bez 偶adnego problemu).

Na zdj臋ciach zamieszczonych w tej recenzji widnieje ,,m贸j marzec", czyli kolejno: nadej艣cie wiosny, kot - m贸j niezast膮piony towarzysz i to, co zosta艂o z mojego pokoju. Obecnie wszystkie moje ksi膮偶ki pochowane s膮 w r贸偶nego rodzaju pud艂ach, wi臋c moja swoboda czytelnicza zosta艂a nieco ograniczona.

A jak wygl膮daj膮 Wasze plany na kwiecie艅? Mam nadziej臋, 偶e wiosna b臋dzie 艂askawa dla moich i Waszych plan贸w czytelniczych.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

wtorek, 25 marca 2014

,,Dno musi by膰 us艂ane lud藕mi"*

Dziwne ksi膮偶ki zawsze zostawiaj膮 艣lad w naszej pami臋ci, a Dom nad jeziorem smutku z pewno艣ci膮 jest ksi膮偶k膮 dziwn膮 i do tego kompletnie nieprzewidywaln膮. Marilynne Robinson, ameryka艅ska powie艣ciopisarka, otrzyma艂a za t臋 powie艣膰 Nagrod臋 Fundacji Hemingwaya, jednego z moich ulubionych pisarzy, wi臋c mia艂am wobec jej dzie艂a do艣膰 du偶e wymagania. Opis fabu艂y by艂 zgo艂a interesuj膮cy, wi臋c postanowi艂am zaryzykowa膰 i si臋gn膮膰 po t臋 pozycj臋, zw艂aszcza 偶e jedna z opinii zamieszczonych na tyle jej ok艂adki, autorstwa Doris Lessing, by艂a wyj膮tkowo zach臋caj膮ca, sami przeczytajcie:
,,Zda艂am sobie spraw臋, 偶e czytam t臋 powie艣膰 wolno, coraz wolniej - nie jest to rzecz do szybkiej lektury, gdy偶 ka偶de zdanie wprawia w zachwyt" 
Nic nie potrafi tak dobrze zach臋ci膰 mnie do lektury jakiejkolwiek publikacji jak interesuj膮cy j臋zyk, kt贸rym pos艂uguje si臋 jej autor tote偶 powy偶sza jednozdaniowa opinia Lessing ostatecznie sk艂oni艂a mnie do si臋gni臋cia po t臋 ksi膮偶k臋.

Polodowcowe jezioro po艂o偶one u st贸p miasta Fingerbone skrywa wiele tajemnic i r贸wnie du偶o ludzkich historii i szcz膮tk贸w. Pierwsz膮 opisan膮 w Domie nad jeziorem smutku ofiar膮 tego偶 jeziora by艂 dziadek Ruth i Lucille, kt贸ry wpad艂  do niego razem z poci膮giem, w kt贸rym pracowa艂. Kilka lat p贸藕niej, mama dziewczynek wysz艂a z domu ,,na chwilk臋" po czym rozp臋dzonym samochodem wjecha艂a wprost do jeziorzyska. Siostry trafi艂y pod opiek臋 swojej babci, kt贸ra nied艂ugo po tym zmar艂a, w zwi膮zku z czym Ruth i Lucille zaj臋艂y si臋 ich podstarza艂e ciotki, kt贸rych jedynym zaj臋ciem by艂o zgadzanie si臋 ze sob膮. Dorastaj膮ce dziewczyny by艂y dla nich zbyt du偶ym wyzwaniem wychowawczym, wi臋c znalaz艂y dla nich idealn膮 opiekunk臋 zast臋pcz膮, siostr臋 ich matki - ekscentryczn膮 Sylvie. Ka偶da z opiekunek wywar艂a na siostrach b臋d膮cych w艂a艣nie w trudnym okresie dojrzewania i wybierania swojej drogi 偶yciowej, wielki wp艂yw. To, jak poradzi艂y sobie z nim Ruth i Lucille stanowi przedmiot tej historii.

Zgadzam si臋 z Lessing, t臋 ksi膮偶k臋 nale偶y czyta膰 bardzo wolno i uwa偶nie. W przeciwnym wypadku, nie b臋dziemy w stanie zrozumie膰 tej powie艣ci. Dom nad jeziorem smutku jest bardzo liryczn膮 opowie艣ci膮 o samotno艣ci i wszystkim tym, co mo偶e z niej wynikn膮膰. Ka偶da z bohaterek radzi sobie z ni膮 na r贸偶ne sposoby. Jedna z nich stara si臋 ,,wyj艣膰 na ludzi",  kolejne dwie z dnia na dzie艅 dziwaczej膮 coraz bardziej, dla kolejnych dw贸ch nie ma ju偶 ratunku. Podstarza艂e ciotki tak bardzo zamkn臋艂y si臋 w swoim elitarnym, dwuosobowym gronie, 偶e nie potrafi膮 dopu艣ci膰 do siebie nawet cz艂onk贸w swojej rodziny. T臋sknota za nieznanym dobija je wszystkie. W ich historii pe艂no jest zagadek, kt贸re nigdy nie zostan膮 rozwi膮zane. Nawet zako艅czenie tej ksi膮偶ki nie wyja艣nia cho膰by po艂owy z nich. Czytelnik musi pogodzi膰 si臋 z niewiadomym.

,,Kr贸tko po 艣lubie babcia dosz艂a do wniosku, 偶e mi艂o艣膰 jest jedn膮 wielk膮 t臋sknot膮, kt贸rej nie mo偶e z艂agodzi膰 posiadanie jakiegokolwiek przedmiotu"*

Dom nad jeziorem smutku jest bardzo specyficzn膮 ksi膮偶k膮. Jej bohaterowie, a w艂a艣ciwie bohaterki s膮 ci臋偶kie do zrozumienia do samego ko艅ca tej historii. W艂a艣ciwie nic wi臋cej nie jestem w stanie powiedzie膰 Wam na temat tej powie艣ci poniewa偶 wszystko jest w niej jakby zasnute mg艂膮. Efekt ten zosta艂 wywo艂any za pomoc膮 nietypowej, bardzo lirycznej narracji, przez kt贸r膮 nieuwa偶ny czytelnik m贸g艂by zgubi膰 si臋 podczas lektury tej ksi膮偶ki. Sama kilka razy musia艂am cofa膰 si臋 nawet o kilka stron, by ,,z艂apa膰" zgubiony w膮tek. Chwilami odnosi艂am wra偶enie, 偶e ka偶dy spadaj膮cy z drzewa listek, ka偶da smuga ksi臋偶ycowego 艣wiat艂a jest dla Robinson wa偶niejsza ni偶 losy bohater贸w. Polecam t臋 powie艣膰 koneserom tego typu literatury, a mniej ni膮 zainteresowanych zach臋cam do zaryzykowania i si臋gni臋cia  po t臋 ksi膮偶k臋. My艣l臋, 偶e wielu z Was znajdzie w niej co艣 dla siebie.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Powy偶sza recenzja bierze udzia艂 w wyzwaniach: Czytam ksi膮偶ki wydane przed 1990 rokiem, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu i Jasna strona mocy.

Za egzemplarz tej ksi膮偶ki dzi臋kuj臋 Wydawnictwu M.


*Robinson Marilynne, Dom nad jeziorem smutku, Wydawnictwo M, Krak贸w 2014, s.165.
*Robinson Marilynne, Dom nad jeziorem smutku, Wydawnictwo M, Krak贸w 2014, s. 15.

pi膮tek, 21 marca 2014

Wojna to pok贸j. Wolno艣膰 to niewola. Ignorancja to si艂a.

Zmierzenie si臋 z ksi膮偶k膮-legend膮, napisan膮 przez pisarza-legend臋, nigdy nie jest 艂atwe. Oczekuje si臋 od niej o wiele wi臋cej ni偶 od ,,zwyk艂ych" publikacji. Czasami nasze oczekiwania s膮 zbyt du偶e i czytana ksi膮偶ka, pomimo swoich walor贸w, wydaje nam si臋 gorsza, ni偶 si臋 spodziewali艣my, lub po prostu z艂a. O Roku 1984 przeczyta艂am ju偶 naprawd臋 wiele, oczywi艣cie samych dobrych rzeczy, w zwi膮zku z czym troch臋 ba艂am si臋 tej lektury, ba艂am si臋 rozczarowania. George Orwell chybaby si臋 za to na mnie obrazi艂. Czy s艂usznie?

G艂贸wnym bohaterem tej powie艣ci jest Winston Smith, pracownik Departamentu Prawdy. Jego praca polega na niszczeniu, lub t艂umaczeniu na nowomow臋, nieaktualnych (czyt. zgodnych z prawd膮) dokument贸w. W Oceanii nie jest to zaj臋cie w jakikolwiek spos贸b odbiegaj膮ce od normy. Partyjni mog膮 pracowa膰 w Ministerstwie Literatury, Obfito艣ci, Mi艂o艣ci, Pokoju, lub, podobnie jak Smith, w Ministerstwie Prawdy. Ludzie nienale偶膮cy do partii to prole, zwani r贸wnie偶 proletariatem. Nad praworz膮dno艣ci膮 my艣li i poczyna艅 obywateli Oceanii czuwa Wielki Brat, kt贸ry 艣ledzi ich z licznych teleekran贸w i plakat贸w porozwieszanych po ca艂ym mie艣cie. Partia wie o ka偶dym ruchu ,,maluczkich" i opracowuje coraz to nowsze sposoby czytania w ich my艣lach. Ludzie stanowi膮cy potencjalne zagro偶enie dla angsocu (socjalizmu angielskiego) s膮 ewaporowani - znikaj膮 z tera藕niejszo艣ci i przesz艂o艣ci.

Winston nauczy艂 si臋 偶y膰 w tym 艣wiecie. Bohater potrafi kontrolowa膰 ka偶dy sw贸j gest, ka偶dy grymas na twarzy. Wspomniana samokontrola jest konieczna poniewa偶 Winston nie wierzy w Parti臋. Dostrzega wszystkie jej oszustwa i sprzeczno艣ci w jej ideologii. Marzy o do艂膮czeniu do na wp贸艂 legendarnego Braterstwa planuj膮cego obali膰 Wielkiego Brata. Pewnego dnia spotyka Juli臋, kobiet臋, kt贸ra pocz膮tkowo wydaje si臋 by膰 jego wrogiem i pracownikiem Ministerstwa My艣li. Okazuje si臋 jednak, 偶e Julia jest jego sprzymierze艅cem. Winston zakochuje si臋 w dziewczynie, dzi臋ki kt贸rej ma mo偶liwo艣膰 odnalezienia cz膮stki niczym niezm膮conej wolno艣ci. Para postanawia zwierzy膰 si臋 ze swoich rewolucyjnych przekona艅 O'Brienowi, kt贸ry wydaje si臋 by膰 cz艂owiekiem godnym zaufania. Tylko czy w tak (anty)utopijnym 艣wiecie mo偶na komukolwiek ufa膰?

Co ja mog臋 napisa膰 Wam o tej ksi膮偶ce? Czytajcie i kochajcie? Zrozumcie i nie zapomnijcie? Nie wiem.  Roku 1984 si臋 nie czyta, t臋 ksi膮偶k臋 si臋 prze偶ywa. Klasyka literatury ma to do siebie, 偶e ka偶de s艂owo ma w niej znaczenie. W tej powie艣ci ka偶de s艂owo ma dwojakie znaczenie (czy偶by by艂o to zgodne z regu艂膮 dw贸jmy艣lenia?): jedno jest zwi膮zane z poprawno艣ci膮 stylu, drugie tworzy metafor臋 ocieraj膮c膮 si臋 o ironi臋, kt贸r膮 nale偶y w odpowiedni spos贸b odczyta膰. Bardzo pomocny jest w tym surowy j臋zyk Orwella, kt贸ry przera偶aj膮ce tre艣ci podaje nam jakby to by艂o sprawozdanie. Zabieg ten sprawia, 偶e rzeczywisto艣膰 przedstawiona w Roku 1984 jest jeszcze bardziej wstrz膮saj膮ca.

Ksi膮偶ki takiej jak ta nie napisa艂by cz艂owiek, kt贸ry nie m贸g艂by charakteryzowa膰 si臋 inteligencj膮 i spostrzegawczo艣ci膮. O tym, 偶e Orwell m贸g艂 pochwali膰 si臋 tymi cechami nikogo nie trzeba nikogo informowa膰, wa偶ne jest to, jak olbrzymi wp艂yw mia艂y one na jego tw贸rczo艣膰. Oto jak Orwell prezentuje goldsteinowski spos贸b pojmowania toku historycznego:
,,Od pocz膮tku czas贸w historycznych (...) na 艣wiecie istniej膮 trzy warstwy ludzi: g贸rna, 艣rednia i dolna. (...) Cele poszczeg贸lnych warstw s膮 absolutnie nie do pogodzenia. Celem g贸rnej jest utrzymanie swojej pozycji, 艣redniej - zamiana miejsc z g贸rn膮. Celem dolnej, je艣li akurat go ma - gdy偶 na og贸艂 jej przedstawiciele s膮 zbyt og艂upieni ci臋偶k膮 prac膮 fizyczn膮, aby my艣le膰 o czymkolwiek poza 偶mudn膮 codzienno艣ci膮 - jest znie艣膰 przywileje i stworzy膰 spo艂ecze艅stwa, w kt贸rym wszyscy b臋d膮 r贸wni. "
Niez艂e, prawda? Dostrze偶enie tego b艂臋dnego ko艂a tocz膮cych si臋 niby-przemian spo艂ecznych i opisanie ich w tak bezpo艣redni spos贸b to absolutne mistrzostwo 艣wiata. Aby przybli偶y膰 Wam t臋 powie艣膰, planowa艂am zamie艣ci膰 w swojej recenzji, kilka wartych zapami臋tania cytat贸w z niej pochodz膮cych, ale zrezygnowa艂am z tego zamiaru. Nie chcia艂o mi si臋 cytowa膰 286 stron tekstu. 

Nie mam ju偶 nic wi臋cej do dodania. Je艣li czytali艣cie ju偶 t臋 ksi膮偶k臋, doskonale wiecie, 偶e jest ona arcydzie艂em absolutnym. Je艣li jej lektura wci膮偶 jest przed Wami, na pewno kto艣 zd膮偶y艂 Wam powiedzie膰, 偶e warto si臋 z ni膮 zapozna膰. Ja tylko to potwierdz臋. Sp贸jrzcie na ilustracj臋 zamieszczon膮 na ok艂adce tej ksi膮偶ki. Wyobra藕cie sobie, 偶e ten widok macie przed swoimi oczami dzie艅 w dzie艅, dwadzie艣cia cztery godziny na dob臋. 呕ycz臋 mi艂ej lektury.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca


niedziela, 16 marca 2014

Lengyel, Magyar - k茅t j贸 bar谩t, egy眉tt harcol, s issza bor谩t.

Polak, W臋gier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki. Nie wiem, czy to to historyczne przys艂owie sprawi艂o, 偶e od najm艂odszych lat pa艂am niezwyk艂膮 sympati膮 do W臋gier, czy sprawi艂 to jakiekolwiek inny czynnik taki jak na przyk艂ad j臋zyk, kt贸rym pos艂uguj膮 si臋 mieszka艅cy tego kraju - dzi臋ki swej trudno艣ci, jeden z najpi臋kniejszych z jakimi kiedykolwiek si臋 spotka艂am. Naprawd臋 nie wiem. Pewna jestem jednak tego, 偶e W臋gry kocham ca艂ym sercem, i ze wzgl臋du na moj膮 mi艂o艣膰 do ksi膮偶ek, kocham te偶 o nich czyta膰. Gdy tylko dowiedzia艂am si臋, 偶e mam mo偶liwo艣膰 otrzymania ksi膮偶ki Consilii Marii Lakotty zatytu艂owanej Mariska z w臋gierskiej puszty, odrzuci艂am na bok wszystkie moje plany czytelnicze i czym pr臋dzej zabra艂am si臋 do lektury tej powie艣ci. Opis na ok艂adce informuje nas, 偶e: ,,Fabu艂a oraz imiona bohater贸w s膮 fikcj膮 literack膮. Autentyczne s膮 natomiast losy narodu w臋gierskiego (...)". Kr贸tko i potocznie m贸wi膮c - w to mi graj!

Tytu艂owa Mariska to rozs膮dna i zaradna trzydziestokilkuletnia kobieta, kt贸ra o wszystko w swoim 偶yciu musia艂a walczy膰. Czyni艂a to zawsze z u艣miechem na twarzy, tak charakterystycznym dla ludzi ze wsi przywyk艂ym do godzenia si臋 ze swoim losem. Poznajemy j膮 w momencie gdy przybywa do hrabiego Gezy von Czolnego z pro艣b膮, a w艂a艣ciwie 偶膮daniem o pozwolenie zawarcia zwi膮zku ma艂偶e艅skiego z koniopasem, Jarosem. C贸rk膮 hrabiego jest Juliska, dziewczyna zakochana w Gaborze, bracie Jarosa. Ta para ma o wiele mniej szcz臋艣cia ni偶 Mariska i Jaros. Na pocz膮tku XX wieku, zw艂aszcza na prowincji, taki mezalians by艂 nie do pomy艣lenia. Losy Juliski i Gabora, genialnego skrzypka, rozstaj膮 si臋, za艣 zwi膮zek drugiej pary kwitnie, rodz膮 im si臋 dzieci, kt贸re po latach postanawiaj膮 po艣wi臋ci膰 si臋 Bogu. 

Powy偶szy opis obejmuje losy bohater贸w do momentu, w kt贸rym w ich 偶ycie wkrad艂a si臋 tzw. wielka historia, kt贸ra w tym wypadku przybra艂a posta膰 wojen 艣wiatowych oraz ich skutk贸w zwi膮zanych g艂贸wnie z komunizmem. Dla akcji tej ksi膮偶ki t艂o historyczne ma kolosalne znaczenie. Lakotta nie wymaga jednak od czytelnika rzetelnej wiedzy historycznej, wszystko wyja艣nia na kartach swej ksi膮偶ki. Czego nie wyt艂umaczy艂a autorka, redaktor dopowiedzia艂 w przypisach. Tragiczne losy W臋gier sp臋tanych jarzmem komunizmu bardzo przypominaj膮 powojenne dzieje Polak贸w. Lakotta skupi艂a si臋 g艂贸wnie na historii Ko艣cio艂a, i jego dzieci, ale nie zaniedba艂a przy tym innych w膮tk贸w. Michael, syn Mariski i Jarosa, postanowi艂 zosta膰 ksi臋dzem i to na przyk艂adzie jego postaci ukazane s膮 pr贸by niszczenia Ko艣cio艂a jako ostatniej ostoi kapitalizmu przez kapitalist贸w. 

Pomimo tego, 偶e w swojej recenzji ca艂y czas wspominam o istotnej roli religii w tej ksi膮偶ce, nie jest to motyw absolutnie dominuj膮cy. Mariska z w臋gierskiej puszty jest powie艣ci膮 wielowymiarow膮. Znajdziemy w niej kilka w膮tk贸w romansowych, du偶o r贸偶nego rodzaju tragedii ludzkich, troch臋 dzieci臋cych zabaw i sporo historii. Wszystko to zosta艂o do艣膰 sprawnie po艂膮czone w ca艂o艣膰, wi臋c czytelnik nie ma odnosi wra偶enia, 偶e w ksi膮偶ce panuje chaos. J臋zyk tej powie艣ci nie jest zbyt wyszukany. Ot, taki typowo powie艣ciowy. Na pochwa艂臋 zas艂uguje wpl膮tanie do tekstu wielu w臋gierskich s艂贸w i przys艂贸w, kt贸re nadaj膮 mu koniecznego realizmu. Bardzo wa偶ny dla wszystkich bohater贸w tej ksi膮偶ki jest patriotyzm. Co kilka kartek pobrzmiewa dumne ,,En Magyar ember vagyok" - jestem W臋grem. 

Jedynym, co nie podoba mi si臋 w tej ksi膮偶ce jest jej wydanie. Wybrany papier jest 艣wietny, ksi膮偶ka jest bardzo lekka, ale jej ok艂adka bardzo zaw臋偶a grono czytelnik贸w, kt贸rzy by po ni膮 si臋gn臋li. M艂oda, pi臋knie umalowana kobieta z ok艂adki nie przypomina 偶adnej z bohaterek wyst臋puj膮cych w tej powie艣ci. Ca艂o艣膰 przywodzi na my艣l typowe romansid艂o, co ani troch臋 nie pasuje do tej publikacji i w gruncie rzeczy stanowi jej ujm臋. 

Czyta艂am ju偶 kilka recenzji ksi膮偶ek Lakotty, wi臋kszo艣膰 by艂a negatywna. Tym bardziej zaskoczy艂am si臋 poziomem Mariski z w臋gierskiej puszty. Nie jest to ksi膮偶ka na miar臋 wielkich klasyk贸w, ale 艣miem twierdzi膰, 偶e mi艂o艣nicy powie艣ci obyczajowych oraz historycznych nie powinni by膰 ni膮 zawiedzeni. 

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 i pozdrawiam,
Franca

Za mo偶liwo艣膰 otrzymania egzemplarza tej ksi膮偶ki dzi臋kuj臋 Wydawnictwu M.

pi膮tek, 14 marca 2014

,,Ludzie, ludzie, cuda w tej budzie!"*

W polskiej literaturze, motyw wsi nigdy nie przesta艂 by膰 aktualny, cho膰 zdarza艂o mu si臋 przechodzi膰 przej艣ciowe kryzysy. Apogeum swojej popularno艣ci, prowincja przechodzi艂a w XVI i XVII wieku poniewa偶 w艂a艣nie na niej znajdowa艂y si臋 maj膮tki ziemskie polskiej szlachty. Powszechnie wtedy uwa偶ano, 偶e prawdziwy Polak powinien mieszka膰 na wsi. Miasta by艂y ostoj膮 kupc贸w i rzemie艣lnik贸w, kt贸rzy byli obywatelami drugiej kategorii (o ile w og贸le mo偶na by艂o nazwa膰 ich obywatelami). Wiek XVIII to czas apoteozy rozumu, wie艣 istnia艂a w 艣wiadomo艣ci o艣wieconego ludu jedynie jako miejsce zak艂adania r贸偶nego rodzaju uzdrowisk oraz jako personalizacja rumianych, wiecznie roze艣mianych dzieci. Romantyzm mi艂owa艂 wie艣 i szeroko rozumian膮 ludowo艣膰. O tym nie trzeba nikogo rozeznanego w literaturze przekonywa膰, jednak pod koniec XIX wieku w my艣li spo艂ecznej pojawi艂a si臋 idea pracy u podstaw, czyli edukacji ch艂op贸w w celu rozbudzenia w nich 艣wiadomo艣ci narodowej. Pozytywizm by艂 epok膮, kt贸ra najbardziej racjonalnie podchodzi艂a do tzw. sprawy ch艂opskiej. Kilkadziesi膮t lat p贸藕niej, polski modernizm rozkocha艂 si臋 we wsi jeszcze bardziej ni偶 pokolenie mickiewiczowskie, ale ju偶 w pierwszych latach po odzyskaniu niepodleg艂o艣ci na pierwszy plan wysun臋艂y si臋 miasta, o kt贸re trzeba by艂o zadba膰, aby zdoby膰 pewien presti偶 na arenie mi臋dzynarodowej. Zachwycano si臋 wtedy coraz szybszym tempem 偶ycia, nowymi technologiami (automobile!) o czym najdobitniej 艣wiadczy poezja Skamandryt贸w. II wojna 艣wiatowa na d艂ugie lata zarezerwowa艂a sobie miejsce w literaturze nie daj膮c szans rozwoju innym motywom literackim. Dopiero komuni艣ci oddali motywie wsi nale偶ne(?) mu miejsce, wk艂adaj膮c pi贸ra do r膮k przodownikom i przodowniczkom pracy, kt贸rzy w swoich dzie艂ach zachwycali si臋 nowymi modelami traktor贸w, kombajn贸w itp. P贸藕niej, tj. po 1989 roku Polacy nami臋tnie zacz臋li kopiowa膰 to, co zachodnie. Polska kultura ludowa posz艂a w odstawk臋 i sta艂a si臋 ,,pass茅".
Dopiero w ostatnich latach na nowo zacz臋to interesowa膰 si臋 wsi膮 o czym 艣wiadczy chocia偶by stylistyka naszego hymnu Euro 2012, czy nachalnie promowany ostatnio hit muzyczny, kt贸ry b臋dzie reprezentowa艂 Polsk臋 na konkursie Eurowizji. Jednak czy jest to prawdziwy obraz polskiej wsi, czy tylko produkt marketingowy?

Prawdziw膮 polsk膮 wie艣 postanowi艂a przedstawi膰 swoim czytelnikom Teresa Ole艣-Owczarkowa w swojej drugiej ksi膮偶ce zatytu艂owanej Mr贸wki w p艂on膮cym ognisku. Trudno odgadn膮膰, czego powinni艣my si臋 spodziewa膰 po lekturze tej ksi膮偶ki. Typowo przyrodnicz膮 tre艣膰 mo偶emy od razu odrzuci膰, wi臋c pozostaje nam sk艂oni膰 si臋 ku metaforycznemu sposobie pojmowania nazwy tej publikacji. My艣l臋, 偶e kto艣, kto wychowa艂 si臋 na wsi po chwili rozmy艣la艅 odgad艂by rzeczywiste znaczenie tego tytu艂u. Pozosta艂ym czytelnikom pozostaje lektura tej ksi膮偶ki, w trakcie kt贸rej wszystko powinno si臋 wyja艣ni膰.

Trudno jest mi sprecyzowa膰 gatunek Mr贸wek w p艂on膮cym ognisku poniewa偶 jest to ksi膮偶ka o wyj膮tkowo lu藕nej kompozycji, na kt贸r膮 sk艂adaj膮 si臋 wspomnienia autorki z jej dzieci艅stwa sp臋dzonego w Blanowicach oraz jej przemy艣lenia dotycz膮ce przesz艂o艣ci, tera藕niejszo艣ci oraz kierunku, w kt贸rym zmierza p臋dz膮cy zbyt szybko 艣wiat. Ma艂a Tereska by艂a bardzo ciekawsk膮 dziewczynk膮, musia艂a zajrze膰 w ka偶dy k膮t i pods艂ucha膰 ka偶d膮 rozmow臋, a poniewa偶 by艂a dzieckiem, nie karcono jej za to i nie zabraniano jej tego. Na wsi dzieci nigdy nie by艂y chowane pod kluczem, zazwyczaj same, jedynie dzi臋ki swej zaradno艣ci, musia艂y poznawa膰 艣wiat. Dzisiaj nie znajdziemy ju偶 na mapie Blanowic, stanowi膮 one jedn膮 z dzielnic Zawiercia, sporego miasta po艂o偶onego w Ma艂opolsce. Dawniej nikt nawet nie 艣mia艂 o takim zespoleniu my艣le膰. Wie艣 偶y艂a swoim 偶yciem niczym jeden organizm i nikt, nawet wojna, nie potrafi艂a zak艂贸ci膰 jej rytmu.

Teresa Ole艣-Owczarkowa zrobi艂a wszystko, by jak najbardziej uwiarygodni膰 opowiadane przez siebie historie. W tym celu, s艂owo w s艂owo cytuje znane blanowiczanom powiedzonka, piosenki i pie艣ni ko艣cielne. Bardzo mi艂o si臋 je czyta. Przyznam si臋, 偶e cz臋艣膰 z nich pami臋tam jeszcze ze swojego dzieci艅stwa, a jestem 艂adnych par臋 lat m艂odsza od autorki Mr贸wek w p艂on膮cym ognisku. 艢wiadczy to o trwa艂o艣ci dziedzictwa ludowego, kt贸re niekoniczne musi by膰 zamkni臋te w ramach jednego regionu (ja pochodz臋 z Mazowsza). Jednak nie tylko cytaty 艣wiadcz膮 o wiernym oddaniu reali贸w 偶ycia w dawnych Blanowicach. J臋zyk postaci historycznych jest dok艂adnie taki sam, jakim si臋 dawniej pos艂ugiwano. Oto dow贸d:
,,Wiycie co, Hosiasino, jak ja ju偶 urosne, jak b臋d臋 du偶a to kupie wam tak膮 chustk臋 z tureckim wzorem.
I ona wcale nie b臋dzie z 偶adnego jedwabiu, jak ta sukienka mamusi. B臋dzie z watoliny."*
Dodatkowo, w ksi膮偶ce Ole艣-Owczarkowej precyzyjnie zosta艂y opisane zwyczaje i 艣wi臋ta takie jak pogrzeby, zar臋czyny, wesela, lany poniedzia艂ek itp. Czytelnicy zainteresowani polsk膮 kultur膮 ludow膮 z pewno艣ci膮 nie zawiod膮 si臋 na tej ksi膮偶ce.

Na koniec chcia艂abym wspomnie膰 o pewnej wadzie tej publikacji. Opowie艣ci o 偶yciu w powojennej wsi w Ma艂opolsce by艂y arcyciekawe. Nie przeszkadza艂 mi nawet chaos w narracji (trudno jest uporz膮dkowa膰 swoje wspomnienia), lecz w trakcie lektury tej ksi膮偶ki zauwa偶y艂am, 偶e jej autorka co jaki艣 czas nachalnie usi艂uje przekona膰 czytelnika do swoich racji. Przemy艣lenia Pani Teresy s膮 zazwyczaj do艣膰 konwencjonalne, chwilami ocieraj膮 si臋 te偶 o zwyk艂y populizm. Wszyscy wiemy, 偶e 艣wiat p臋dzi do przodu, wielu osobom, w tym mnie, nie do ko艅ca si臋 to podoba, ale t艂umaczenie tego czytelnikom, kt贸rzy mog膮 pochwali膰 si臋 umiej臋tno艣ci膮 obserwacji, jest przez nich odbierane jako niepotrzebne i m臋cz膮ce. 

Mr贸wki w p艂on膮cym ognisku to bardzo przyjemna w odbiorze ksi膮偶ka. Jej lektura potrafi przenie艣膰 nas w czasie kilkadziesi膮t lat wstecz. Dodatkowego uroku dodaje jej fakt, 偶e wszystkie sytuacje w niej opisane zdarzy艂y si臋 naprawd臋. Polecam t臋 publikacj臋 osobom zainteresowanym polskim folklorem oraz mi艂o艣nikom udanych stylizacji j臋zykowych. 

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Za egzemplarz tej ksi膮偶ki dzi臋kuj臋 Wydawnictwu M.

Powy偶sza recenzja bierze udzia艂 w wyzwaniach: Polacy nie g臋si, Z liter膮 w tle, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu i Jasna strona mocy.

*Owczarkowa Ole艣-Teresa, Mr贸wki w p艂on膮cym ognisku, Wydawnictwo M, Krak贸w, 2013, s.56. 
*Owczarkowa Ole艣-Teresa, Mr贸wki w p艂on膮cym ognisku, Wydawnictwo M,Krak贸w, 2013, s.92.

czwartek, 13 marca 2014

Urodziny! Urodziny!

13 marca 2013 roku (na szcz臋艣cie nie w pi膮tek) powsta艂y Strofki. Tego dnia nie艣mia艂o nagryzmoli艂am kilka s艂贸w wst臋pu, a nast臋pnie opublikowa艂am swoj膮 pierwsz膮 oficjaln膮 recenzj臋, oczywi艣cie, Ani z Zielonego Wzg贸rza. Szczerze m贸wi膮c, nie s膮dzi艂am, 偶e m贸j blog doczeka si臋 si臋 swoich pierwszych urodzin. Parafrazuj膮c pewnego znanego francuskiego kr贸la mog艂abym rzec: S艂omiany zapa艂 to ja! By艂am wi臋cej ni偶 pewna, 偶e z powodu nik艂ego odzewu porzuc臋 t臋 stron臋 po kilku tygodniach jej prowadzenia. A tu psikus! Blogowanie wci膮gn臋艂o mnie do reszty i, nie licz膮c czytania, sta艂o si臋 drugim najwi臋kszym po偶eraczem mojego czasu wolnego. 

Dzisiejsza rocznica sk艂oni艂a mnie do kilku przemy艣le艅 dotycz膮cych Strofek. Dlaczego prowadz臋 t臋 stron臋? Co ona mi to daje? Czy warto bawi膰 si臋 w blogowanie?
殴r贸d艂o
Po kilku minutach zda艂am sobie spraw臋, 偶e zdecydowanie warto pisa膰 o tym, co si臋 naprawd臋 lubi bez wzgl臋du na to, czy op艂aca si臋 to robi膰, czy nie. Ca艂kiem niedawno AnnRK udowodni艂a, 偶e prowadzenie bloga zwi膮zanego z szeroko rozumian膮 kultur膮 zdecydowanie nie jest zyskowne, a mimo to nas, ,,blogerek ksi膮偶kowych", jest coraz wi臋cej. Przekorne z nas baby. Chyba w艂a艣nie dlatego tak bardzo ciesz臋 si臋, 偶e Was pozna艂am. Czytanie Waszych recenzji sta艂o si臋 jednym z moich licznych hobby. Dzi臋ki Wam dowiedzia艂am si臋 o istnieniu wielu ca艂kowicie nieznanych ksi膮偶ek i wiem, kt贸re z nowo艣ci wydawniczych s膮 warte przeczytania, a kt贸re powinnam omija膰 szerokim 艂ukiem. Dzi臋ki temu zaoszcz臋dzi艂am mn贸stwo czasu, kt贸ry wykorzysta艂am na czytanie naprawd臋 warto艣ciowych ksi膮偶ek i recenzowanie ich. W艂a艣nie, odno艣nie to moich recenzji to....

Ca艂kiem niedawno zabra艂am si臋 czytanie wszystkich swoich recenzji od A do Z. I wiecie co? Podziwiam Was za to, 偶e wci膮偶 je czytacie. Nie chc臋 wdawa膰 si臋 w szczeg贸艂y, ale swego czasu zdarza艂o mi si臋 zdradza膰 niezdrow膮 mi艂o艣膰 do pope艂niania liter贸wek. Mam nadziej臋, 偶e uda艂o mi si臋 wyeliminowa膰 tego typu b艂臋dy, ale je艣li nie - bezceremonialnie mi je wytykajcie. Staram si臋, aby moje teksty by艂y jak najlepsze, wi臋c swoimi ewentualnymi uwagami tylko mi (i sobie przy okazji te偶) pomo偶ecie. B臋d臋 wdzi臋czna za wszelkie wskaz贸wki.

Podejrzewam, 偶e zauwa偶yli艣cie ju偶 moj膮 obsesyjn膮 potrzeb臋 zabawy we wszelkiego rodzaju wyzwania. Uwielbiam je, poniewa偶 stanowi膮 one dla mnie swego rodzaju bat zmuszaj膮cy mnie do czytania coraz to wi臋kszej i wi臋kszej liczby ksi膮偶ek. Z czasem zapragn臋艂am stworzy膰 w艂asne wyzwanie czytelnicze. I sta艂o si臋! 31 pa藕dziernika minionego roku ruszy艂o moje kolejne dziecko, czyli Odkrywamy bia艂e plamy. Bardzo si臋 ciesz臋, 偶e spotka艂o si臋 ono z Waszym odzewem. Mam nadziej臋, 偶e z czasem b臋dzie nam si臋 coraz lepiej wsp贸艂pracowa艂o.

W tym wyj膮tkowym dniu postanowi艂am troch臋 zmieni膰 wygl膮d mojego blogu. Nie jestem przekonana do tego szablonu, ale na t臋 chwil臋 nie mam na niego lepszego pomys艂u, wi臋c musz臋 zadowoli膰 si臋 tym, co jest.
U do艂y strony pojawi艂y si臋 tematyczne spisy u偶ytych przeze mnie etykiet. Mam nadziej臋, 偶e pomog膮 Wam one w szukaniu potrzebnych Wam informacji.

Do nast臋pnej rocznicy!

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

niedziela, 9 marca 2014

,,Bia艂y cz艂owiek poczu艂 tchnienie Czarnego L膮du"*

Pami臋ci dostojnej Doroty Tennant lady Stanley
z g艂臋bok膮 czci膮
ksi膮偶k臋 t臋 po艣wi臋ca
Autor*

Jeszcze kilkadziesi膮t lat temu, aby ksi膮偶ka zosta艂a uznana za warto艣ciow膮, jej autor musia艂 pos艂ugiwa膰 si臋 pi臋knym, charakterystycznym tylko dla jego jedynego j臋zykiem. Obecnie j臋zyk wi臋kszo艣ci pisarzy mo偶emy scharakteryzowa膰 jako prosty, wulgarny lub stylizowany. To niewiele. Znaczenie warstwy j臋zykowej ksi膮偶ek zosta艂o sprowadzone do tego, by czytany tekst nie by艂 zbyt trudny w odbiorze. Ka偶de s艂owo odmienione w nietypowy (cho膰 jak najbardziej poprawny) spos贸b wybija wi臋kszo艣膰 czytelnik贸w z rytmu lektury. Zdarza si臋, 偶e pisarz przenosi akcj臋 swojego utworu do przesz艂o艣ci i aby uwiarygodni膰 t臋 podr贸偶 w czasie ,,wciska" w usta bohater贸w kilka archaizm贸w i wydaje mu si臋, 偶e wype艂ni艂 swoje zadanie. Niestety, zazwyczaj ten zabieg jest zwyczajnie nieudany i, przynajmniej w moim mniemaniu, niezwykle irytuj膮cy. Jedynym dla mnie ratunkiem jest si臋ganie po ksi膮偶ki pisarzy, kt贸rzy nie wydadz膮 ju偶 nic nowego, co zmusza mnie do ostro偶nego dawkowania sobie ich dzie艂. Jednym z takich artyst贸w jest Antoni Ferdynand Ossendowski, obecnie niemal偶e zapomniany polski podr贸偶nik, pisarz, biolog, chemik, etnolog, szpieg... Ciekawy cz艂owiek.

Ossendowski 偶y艂 w latach 1876-1945. Pochodzi艂 ze szlacheckiej rodziny o tatarskich korzeniach. Studiowa艂 chemi臋 i fizyk臋 jednak ca艂e swoje 偶ycie po艣wi臋ci艂 swej najwi臋kszej pasji - podr贸偶om, kt贸re potrafi艂 fantastycznie opisa膰. Uwa偶a si臋, 偶e stworzy艂 on nowy gatunek literacki zwany ,,romansem podr贸偶niczym". 艢wiatow膮 (tak, tak - 艣wiatow膮) s艂aw臋 przynios艂a mu ksi膮偶ka Przez kraj ludzi, zwierz膮t i bog贸w opisuj膮ca jego ucieczk臋 przed bolszewikami, kt贸rej trasa prowadzi艂a przez Syberi臋, Mongoli臋 i Chiny. W  czasie dwudziestolecia mi臋dzywojennego Ossendowski by艂 drugim, tu偶 po Henryku Sienkiewiczu, najpopularniejszym polskim pisarzem, jego ksi膮偶ki przet艂umaczono na 19 j臋zyk贸w. Dlaczego tak du偶o miejsca po艣wi臋cam jego biografii? Poniewa偶 Ossendowski jest obecnie ca艂kowicie zapomniany. trzydziestych wyda艂 beletryzowan膮 biografi臋 Lenina, w kt贸rej bezpardonowo wyrazi艂 swoje zdanie dotycz膮ce bolszewik贸w. Lenin sta艂 si臋 ksi膮偶k膮-legend膮, a Ossendowski na zawsze trafi艂 na czarn膮 list臋 komunist贸w. Do 1989 roku wydawanie jego ksi膮偶ek by艂o nielegalne, a propaganda skutecznie wymaza艂a t臋 niezwyk艂膮 posta膰 z g艂贸w Polak贸w.

Ja zapozna艂am si臋 z tw贸rczo艣ci膮 Ossendowskiego dzi臋ki dzi臋ki Podr贸偶om Retro - serii wydawniczej wydawnictwa Zysk i S-ka. Nie licz膮c warto艣ciowych tytu艂贸w, seria ta wyr贸偶nia si臋 dopracowanymi ok艂adkami, pi臋knymi ilustracjami, porz膮dn膮 czcionk膮 oraz 艣wietnym papierem. Z pewno艣ci膮 mo偶na powiedzie膰, 偶e jest to szlagier tej oficyny. Mam nadziej臋, 偶e uda mi si臋 kiedy艣 zgromadzi膰 wszystkie ksi膮偶ki z tej serii na swojej p贸艂ce. Jako pierwsza trafi艂a na ni膮 ksi膮偶ka zatytu艂owana Niewolnicy s艂o艅ca.

殴r贸d艂o
Niewolnicy s艂o艅ca to zapis podr贸偶y, a w艂a艣ciwie ekspedycji pa艅stwa Ossendowskich i ich towarzyszy, kt贸ra odby艂a si臋 w latach 1925-1926. Podr贸偶nicy odwiedzili niemal偶e wszystkie kolonie francuskie w Afryce. Pomimo tego, 偶e ich ekspedycja zatrzymywa艂a si臋 g艂贸wnie w posiad艂o艣ciach Europejczyk贸w, nie oni s膮 g艂贸wnymi bohaterami tej ksi膮偶ki. S膮 nimi zazwyczaj bezimienni Afrykanie, cz艂onkowie r贸偶nych szczep贸w budz膮cych szczere zainteresowanie Ossendowskiego, kt贸ry by艂 szczeg贸lnie wyczulony na plemienne mity i opowie艣ci przekazywane z pokolenia na pokolenie. Co najciekawsze, w olbrzymiej wi臋kszo艣ci, pisarz w nie wierzy. Pomimo swojego przywi膮zania do religii chrze艣cija艅skiej, do wierze艅 afryka艅skich podchodzi z szacunkiem. Stara si臋 analizowa膰 zachowania Afrykan贸w i por贸wnywa膰 je ze zwyczajami lud贸w, kt贸re spotka艂 w czasie innych swoich podr贸偶y, zw艂aszcza po Syberii. Lektura Niewolnik贸w s艂o艅ca jest 艣wietn膮 okazj膮 do por贸wnania tego, jak wygl膮da艂 kolonializm na pocz膮tku wieku XX z tym z wieku XVIII i stuleci wcze艣niejszych. Informacje podane przez Ossendowskiego s膮 jak najbardziej wiarygodne, cho膰 nie da si臋 ukry膰, 偶e do wszystkiego, co francuskie pisarz odczuwa艂 co najmniej sentyment.

Tym, co jest w tej ksi膮偶ce szczerze pi臋kne s膮 opisy. Bez wzgl臋du na to, co w艂a艣nie jest opisywane: dom europejskich kolonist贸w, d藕wi臋ki wytwarzane przez soko i karenderu, twarze mniej lub bardziej urodziwych Afrykanek, s膮 to opisy bardzo plastyczne. Ossendowski potrafi艂 odda膰 jednocze艣nie nie tylko dok艂adn膮 deskrypcj臋 czego艣, ale te偶 swoje odno艣nie do niego odczucia. To niesamowite, 偶e ten pisarz potrafi艂 zachowa膰 wobec swoich przyg贸d zdrowy dystans zarazem ekscytuj膮c si臋 nimi jak dziecko. To wszystko oddane jest w j臋zyku za pomoc膮 bogatego s艂ownictwa i swobody, z jak膮 Ossendowski si臋 nim pos艂uguje. Magia!

W ksi膮偶kach podr贸偶niczych najcz臋艣ciej szwankuje narracja. Pisarz-podr贸偶nik w czasie swoich woja偶y zobaczy艂 tak wiele, 偶e nie do ko艅ca wie, w jakiej kolejno艣ci ma to opisa膰, by jego dzie艂o nie znikn臋艂o w艣r贸d dziesi膮tek podobnych ksi膮偶ek. Antoni Ferdynand Ossendowski tka swoj膮 opowie艣膰 za pomoc膮 mn贸stwa epizodycznych historii, kt贸re 艂膮czy pewna ni膰 fabularna przez co nie gubimy si臋 w tej wielow膮tkowej historii. 

Nieco rozkoszne jest zafascynowanie pisarza szczepem Fulan贸w, kr贸lewskich pasterzy, kt贸rzy co kilkana艣cie stron pojawiaj膮 si臋 na kartach tej ksi膮偶ki. Ze wzgl臋du na up艂yw czasu i przeprowadzone badania, niekt贸re informacje dotycz膮ce pewnych kwestii zawarte w tym tek艣cie s膮 nieaktualne, ale w 偶aden spos贸b nie wp艂ywa to na odbi贸r tej ksi膮偶ki. 

Niewolnicy s艂o艅ca to utw贸r i艣cie magiczny. Ka偶de s艂owo jest w nim istotne, ka偶dy przecinek jest wa偶ny. Erudycja pisarza przebija z ka偶dego zdania tej ksi膮偶ki nie czyni膮c jej jednak trudn膮 w odbiorze. Szczerze? To jeden z najlepszych (i najpi臋kniejszych!) tytu艂贸w jakie kiedykolwiek mia艂am w r臋kach i na p贸艂ce.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca


*Ossendowski A.F., Niewolnicy s艂o艅ca, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Pozna艅, 2011, s.11.
*Ossendowski A.F., Niewolnicy s艂o艅ca, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Pozna艅, 2011, s.5.

艣roda, 5 marca 2014

,,Norek, ale si臋 z ciebie szuja zrobi艂a..."*

Kilka lat temu w艣r贸d pi臋knych, m艂odych i bogatych, zwanych dla uproszczenia celebrytami, zapanowa艂a moda na pisanie ksi膮偶ek. Jak grzyby po deszczu zacz臋艂y pojawia膰 si臋 autobiografie ludzi, kt贸rym wydaje si臋, 偶e co艣 osi膮gn臋li; karykatury powie艣ci; ksi膮偶eczki dla dzieci (podobno dobre) i tym podobne formy ekspresji. Ci臋偶ko jest mnie przekona膰 do si臋gni臋cia po te publikacje, ale jak ju偶 komu艣 uda si臋 tego dokona膰, ko艅czy si臋 to mieszank膮 rozczarowania i ,,aniem贸wi艂amyzmu". Jednak na naszym rodzimym rynku jaki艣 czas temu pojawi艂a si臋 ksi膮偶ka napisana przez aktora, kt贸rego zawsze niezmiernie podziwia艂am (bardzo rzadko si臋 to zdarza) za kunszt aktorski, za skromno艣膰, za charakterystyczne dr偶enie g艂osu w scenach zdenerwowania - sporo tego. Ja chyba po prostu bardzo lubi臋 Artura Barcisia.

Rozmowy bez retuszu to wywiad-rzeka przeprowadzony przez Marzann臋 Graff ze wspomnianym ju偶 aktorem. Ksi膮偶ka liczy sobie dok艂adnie 220 stron, na kt贸rych zapoznajemy si臋 z 偶yciem Barcisia, przede wszystkim zawodowym. Ca艂o艣膰 utrzymana jest w stylu przyjacielskiej pogaw臋dki przy szklance herbaty (lub misce roso艂u, id膮c za gustami naszego bohatera). Da si臋 odczu膰, 偶e Graff oraz jej rozm贸wca doskonale si臋 znaj膮. Zwracaj膮 si臋 do siebie bezpo艣rednio, per ,,ty", a pan Artur cz臋sto zaczyna swoj膮 wypowied藕 od ,,wiesz, bo ja..." itp. Taki, nazwijmy to zabieg, sprawia, 偶e podczas lektury tej ksi膮偶ki czytelnik nie czuje si臋 w艣cibskim podgl膮daczem, a w pe艂ni akceptowanym, cho膰 niezbyt rozmownym, uczestnikiem dyskusji. 

Skupmy si臋 przez chwil臋 na biografii Artura Barcisia, kt贸ry urodzi艂 si臋 w 1956 roku niedaleko Cz臋stochowy. Jego dzieci艅stwo naznaczone by艂o kpinami starszych koleg贸w z jego niezbyt imponuj膮cego wzrostu i og贸lnie do艣膰 rachitycznej sylwetki. Przysz艂y aktor nie znosi艂 lekcji matematyki, nienawidzi艂 jej i w pewnym momencie swojej edukacji po prostu przesta艂 si臋 jej uczy膰. Na swoje szcz臋艣cie, potrafi艂 za to pi臋knie recytowa膰 wiersze, dzi臋ki czemu zdoby艂 wiele nagr贸d dla swojej szko艂y w Rudnikach. Wyb贸r szko艂y wy偶szej by艂 dla niego oczywisty. Szko艂a aktorska, ale gdzie? W Krakowie? Nieeee, tam przyjmuj膮 tylko przystojnych. W Warszawie? Nigdy w 偶yciu, nie mia艂 znajomo艣ci ani pieni臋dzy na ich zawarcie. Pozosta艂a wi臋c 艂贸dzka film贸wka... Wtedy wszystko si臋 zacz臋艂o. Pierwsze powa偶ne przedstawienia, przyja藕艅 z Dusi膮 (Dari膮 Trafankowsk膮), pierwsze sukcesy aktorskie, a potem... d艂ugo, d艂ugo nic. Dzi臋ki w艂asnej wytrwa艂o艣ci uda艂o mu si臋 zdoby膰 prac臋 w Teatrze na Targ贸wku, Teatrze Narodowym oraz Teatrze Ateneum, w kt贸rym gra do dzi艣. Tam pozna艂 wielu mistrz贸w swojego fachu. Nazwiska cz臋艣ci z nich znamy, bowiem s膮 to szanowane, nie tylko w 艣rodowisku aktorskim, persony, w艣r贸d kt贸rych znale藕li si臋 mi臋dzy innymi Piotr Machalica, Jan Machulski i Adam Hanuszkiewicz.

Tyle z biografii. A teraz, prosz臋, wyobra藕cie sobie ten fragment opowiedziany w stylu gaw臋dziarskim. Je艣li Wam si臋 to uda, otrzymacie 艣wietny przedsmak tego, z czym mo偶ecie spotka膰 si臋 w Rozmowach bez retuszu. Je艣li interesujecie si臋 tego typu literatur膮, serdecznie polecam Wam t臋 ksi膮偶k臋; je艣li nie - i tak przy jej lekturze poprawi Wam si臋 humor, obiecuj臋.

Tak ju偶 prawie w formie postscriptum chcia艂abym tylko wspomnie膰 o tym, 偶e Panu Arturowi, by膰 mo偶e ,,niechc膮cy", uda艂o si臋 na nowo rozbudzi膰 we mnie mi艂o艣膰 do teatru, a to chyba najlepsza rekomendacja dla tej ksi膮偶ki i jej autora, mi艂o艣nika sceny wszelakiej.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Powy偶sza recenzja bierze udzia艂 w wyzwaniach: Polacy nie g臋si, Nie tylko literatura pi臋kna, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu i Jasna strona mocy.

Za mo偶liwo艣膰 przeczytania i zrecenzowania tej ksi膮偶ki dzi臋kuj臋 Wydawnictwu M.

Barci艣 Artur, Graff Marzanna, Rozmowy bez retuszu,, Wydawnictwo M, Krak贸w, 2011, s.188. 

poniedzia艂ek, 3 marca 2014

,,Ja w艂a艣ciwie urodzi艂am si臋 doros艂a"*

Nigdy nie lubi艂am r贸偶. Zawsze by艂y one dla mnie oznak膮 kiczu i pretensjonalno艣ci. O wiele bardziej podoba艂y mi si臋 tulipany, konwalie i kacze艅ce. Mimo mojej niech臋ci do tego gatunku kwiat贸w, tytu艂 w艂a艣nie recenzowanej przeze mnie ksi膮偶ki wyda艂 mi si臋 niezwykle intryguj膮cy. I ca艂e szcz臋艣cie poniewa偶 dzi臋ki temu uda艂o mu si臋 przy膰mi膰 niezbyt reprezentatywn膮 ok艂adk臋. 

Sztuka uprawiania r贸偶 Margaret Dilloway to niezwykle popularna ksi膮偶ka. W ci膮gu ostatnich kilku miesi臋cy przeczyta艂am oko艂o dwudziestu jej recenzji, w ogromnej wi臋kszo艣ci pozytywnych. Mia艂am wi臋c w stosunku do tej ksi膮偶ki bardzo wysokie wymagania, zw艂aszcza 偶e zazwyczaj bardzo nieufnie podchodz臋 do wsp贸艂czesnych powie艣ci obyczajowych.

Galilee Garner to trzydziestosze艣cioletnia nauczycielka biologii z 偶elaznymi zasadami dotycz膮cymi swojej pracy. Jej najwi臋ksz膮 pasj膮 s膮 r贸偶e. Galilee przerobi艂a sw贸j ogr贸d na wielk膮 szklarni臋, w kt贸rej hoduje te niezwykle delikatne kwiaty. Marzy o tym, 偶e pewnego dnia jej najnowsze ,,dziecko" - G42 - zdob臋dzie nagrod臋 na wystawie, a je艣li wszystko dobrze p贸jdzie, zostanie przyj臋ta do ogrod贸w testowych Ameryka艅skiego Towarzystwa R贸偶anego. Niestety, Gal nie mo偶e po艣wi臋ci膰 r贸偶om ca艂ego swojego czasu wolnego poniewa偶 zabiera go jej choroba, kt贸ra jest nieod艂膮czn膮 towarzyszk膮 jej 偶ycia ju偶 od dzieci艅stwa. Tylko transplantacja nerki jest w stanie jej pom贸c. 
Mimo to, 偶ycie Gal jest wyj膮tkowo uporz膮dkowane: 艣niadanie, podlewanie ro艣lin, szko艂a, sprawdzanie klas贸wek, zajmowanie si臋 ro艣linami, kolacja, pogaduchy z przyjaci贸艂k膮, obch贸d po szklarni, kolacja, sen itd. Pewnego dnia Gal dostaje telefon. Okaza艂o si臋, 偶e jej siostra niekoniecznie pilnie musi wyjecha膰 do Hongkongu i planuje podrzuci膰 komu艣 swoj膮 nastoletni膮 c贸rk臋, Riley. Idealn膮 kandydatk膮 na opiekunk臋 wydaje si臋 by膰 Gal. 

Tym, co najbardziej spodoba艂o mi si臋 w tej ksi膮偶ce jest pewna powtarzalno艣膰, kt贸ra ujawnia si臋 mi臋dzy innymi w opisie charakter贸w bohater贸w, pewnych ich zachowaniach, opisie uczni贸w, ogrodu itp. Dzi臋ki temu postacie s膮 bardzo wiarygodne, nie przechodz膮 rewolucyjnych metamorfoz kilka razy na przestrzeni kilkudziesi臋ciu stron. S膮 wiarygodni. Gal wyst臋puj膮ca na ostatnich stronach tej ksi膮偶ki jest t膮 sam膮 Gal, kt贸r膮 poznali艣my na jej pocz膮tku. I to pomimo tego, 偶e akurat ta posta膰 przesz艂a do艣膰 znacz膮c膮 przemian臋.
Ca艂a historia opisana w tej powie艣ci jest jak najbardziej wiarygodna. Niestety, przy okazji jest te偶 nieco przewidywalna. Nie potrafi臋 tego wyja艣ni膰, ale w przypadku tej ksi膮偶ki jest to w pewien spos贸b... urocze.

Margaret Dilloway za po艣rednictwem swojej Sztuki uprawiania r贸偶 z kolcami w bardzo prosty spos贸b przekazuje czytelnikom najwa偶niejsze prawdy 偶yciowe dotycz膮ce mi艂o艣ci, przyja藕ni i celu 偶ycia. Bardzo mi si臋 podoba takie nienachalne przekazywanie pewnych wzorc贸w, bez moralizatorstwa i wielkich, zazwyczaj ca艂kowicie zb臋dnych, s艂贸w. 

Powie艣膰 Margaret Dilloway nie jest arcydzie艂em. Jest to bardzo dobra powie艣膰 obyczajowa, kt贸ra z pewno艣ci膮 umili Wam par臋 wolnych chwil. Pod przykrywk膮 lekkiej powie艣ci Sztuka uprawiania r贸偶 z kolcami skrywa naprawd臋 warto艣ciow膮 zawarto艣膰 i wa偶ne przes艂anie. Polecam i 偶ycz臋 mi艂ej lektury.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Za mo偶liwo艣膰 przeczytania i zrecenzowania tej ksi膮偶ki dzi臋kuj臋 Wydawnictwu M

Recenzja bierze udzia艂 w wyzwaniach: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu i Jasna strona mocy.

*Dilloway Margaret, Sztuka uprawiania r贸偶 z kolcami, Wydawnictwo M, Krak贸w, 2012, s. 85.

sobota, 1 marca 2014

Podsumowanie lutego i zapowied藕 marca

Luty by艂 dziwnym miesi膮cem. Podczas ostatnich dwudziestu o艣miu dni przeczyta艂am tylko sze艣膰 ksi膮偶ek,
a zacz臋艂am czyta膰... mniej wi臋cej drugie tyle. Mam nadziej臋, 偶e dzi臋ki temu m贸j marcowy wynik b臋dzie ca艂kiem, ca艂kiem, zw艂aszcza 偶e mam pewne zaleg艂o艣ci w spe艂nianiu mojego prywatnego wyzwania czytelniczego.

Co b臋d臋 czyta艂a w marcu? Oto ma艂a podpowied藕:

W marcu b臋d臋 musia艂a zmierzy膰 si臋:
- z Wielkim Bratem z powie艣ci George'a Orwella zatytu艂owanej Rok 1984;
- z tragiczn膮 histori膮 Orl膮t Lwowskich opisan膮 w ksi膮偶ce o tym samym tytule ;
- ze swojsk膮 wsi膮 z Mr贸wek w p艂on膮cym ognisku Teresy Ole艣-Owczarkowej;
- z Ciemnymi postaciami w historii Ko艣cio艂a;
- ze Sztuk膮 uprawiania r贸偶 z kolcami, kt贸rej mam zamiar si臋 nauczy膰;
- z obliczem Artura Barcisia, z kt贸rym mam zamiar zapozna膰 si臋 za spraw膮 Rozm贸w bez retuszu;
- z Afryk膮, kt贸ra znikn臋艂a razem z Niewolnikami s艂o艅ca;
-  z Ballad膮 o dziwnym zespole, dodajmy, moim ulubionym.;
- ze studium udr臋czenia jakie zosta艂o opisane w Dziennikach Mistrza i Ma艂gorzaty;
-  z przedziwn膮 histori膮 opisan膮 w Kronikach ptaka nakr臋tacza;
- z trudnym po偶egnaniem z pewnym panem - c贸偶, Dobranoc, panie Lenin!
Jaka ksi膮偶ka zainteresowa艂a Was najbardziej? Mam pewne typy, ale jestem ciekawa Waszych odpowiedzi.

Dodatkowo, 13 marca Strofki b臋d膮 obchodzi艂y pierwsz膮 rocznic臋 swojego istnienia! Zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e rok istnienia w blogosferze to niewiele, ale nie odm贸wi艂abym sobie fetowania mojego ma艂ego, prywatnego 艣wi臋ta. Mam nadziej臋, 偶e to dopiero pocz膮tek. Trzymajcie za mnie kciuki!

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca