艣roda, 30 stycznia 2019

Kotek psotek, karuzela, ko艂owrotek

Autor: Monika Sylwia Ziemann
Czyta: Piotr Fronczewski
Ilustracje: Gra偶yna Rigall
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2017

   Mam ogromny sentyment do wierszy dla dzieci pisanych przez Jana Brzechw臋, czy Juliana Tuwima i gdy si臋gam po jakie艣 wsp贸艂cze艣nie napisane utwory, to zawsze tych dw贸ch autor贸w stawiam jako punkt odniesienie. Podobnie by艂o z ksi膮偶ka Moniki Sylwii Ziemann zatytu艂owan膮 „Kotek Psotek,karuzela, ko艂owrotek”, kt贸ra dzi臋ki za艂膮czonemu audiobookowi zas艂uguje na podniesienie oceny.

   To niewielki tom, zawieraj膮cy oko艂o dwudziestu wierszyk贸w, z kt贸rych wi臋kszo艣膰 mie艣ci si臋 na pojedynczej stronie. Ich tematyka skupia si臋 na tym, co mo偶na spotka膰 na co dzie艅. Znajdziemy tu wi臋c wiersz po艣wi臋cony wiatrowi, czy wiewi贸rce, ale te偶 utw贸r o brudasie. Wszystkie opisuj膮, to z czym kilkulatek, gdy偶 taka jest grupa docelowa tej ksi膮偶ki, spotyka si臋 na co dzie艅 i co jest mu dobrze znane. Niekt贸re z utwor贸w nios膮 ze sob膮 wyra藕nie, cho膰 nienachalnie zaznaczone przes艂anie. Czy b臋dzie to sugestia dbania o higien臋 poprzez unikanie nadmiaru s艂odko艣ci, czy te偶 troska o otaczaj膮ce nas zwierz臋ta, w jaki艣 spos贸b zale偶ne od cz艂owieka: g艂odnego wr贸bla, lub bezdomnego psa. S膮 i takie, w kt贸rych ogromnie wa偶na jest zabawa onomatopejami, wymagaj膮ce odpowiedniej intonacji przy g艂o艣nej lekturze.

   Ich lektura mocno przywodzi na my艣l polskich klasyk贸w. S膮 lekkie i zabawne, okraszone onomatopejami, dzi臋ki czemu tym silniej przemawiaj膮 do wyobra藕ni dziecka. Brakuje w nich jakiej艣 dozy przewrotno艣ci, jak膮 znamy cho膰by z utwor贸w Jana Brzechwy, czy charakterystycznej dla Juliana Tuwima zabawy s艂owotw贸rstwem, jednak ich og贸lny wyd藕wi臋k jest do艣膰 zbli偶ony do poezji dzieci臋cej pisanej przez tych dw贸ch autor贸w. Monika Sylwia Ziemann nie unika stosowania rym贸w niedok艂adnych, nie s膮 one te偶 zbyt banalne. U艂o偶one prawie zawsze parzy艣cie idealnie komponuj膮 si臋 z dobr膮 rytmik膮 wierszy.

   Jednak warstwa literacka to nie jedyna zaleta tej ksi膮偶ki. Oko艂o pi臋膰dziesi臋ciu stron zamkni臋to w sztywnej oprawie g臋sto okraszonej ilustracjami autorstwa Gra偶yny Rigall. Rysunki s膮 wyra藕ne i bardo dobrze oddaj膮 tematyk臋 wierszy. Utrzymane w pastelowej kolorystyce nie przyt艂aczaj膮 kompozycji poszczeg贸lnych stron, nie rozpraszaj膮c m艂odego czytelnika i pozwalaj膮 mu si臋 skupi膰 na lekturze. Nieco chaotyczne dodaj膮 utworom specyficznego uroku tworz膮c sp贸jn膮 ca艂o艣膰, ciep艂膮 i przyjemn膮 w odbiorze. Zastosowanie sporej czcionki, zawsze w kontrastuj膮cym kolorze nie sprawi najmniejszych problem贸w nawet pocz膮tkuj膮cemu czytelnikowi.

   Tym, co najbardziej spodoba艂o mi si臋 w tej publikacji jest audiobook czytany przez Piotra Fronczewskiego. Aktor znany mi, mi臋dzy innymi z m贸wionych ksi膮偶ek z wierszami Jana Brzechwy, spisuje si臋 doskonale. Jego niski, basowy g艂os bardzo dobrze sprawdza si臋 w roli narratora przedstawiaj膮cego wierszowan膮 opowie艣膰. To sprawia, 偶e tomik Moniki Sylwii Ziemann r贸wnie dobrze si臋 czyta i ogl膮da, co i s艂ucha.

   „Kotek Psotek, karuzela, ko艂owrotek” to interesuj膮ca i bardzo przyjemna dla oka ksi膮偶eczka. Niezbyt obfita w tre艣膰, stanowi idealna lektur臋 dla dzieci. Bogate i barwne lustracje czyni膮 obcowanie z ksi膮偶k膮 jeszcze przyjemniejszym. Zawarte za艣 w wierszach przes艂ania sprawiaj膮, 偶e si臋gni臋cie po t臋 ksi膮偶k臋 ma nie tylko wymiar rozrywkowy, ale i moralizatorski. Ten drugi za艣 w 偶aden spos贸b nie przes艂ania i nie przyt艂acza czerpania rado艣ci z lektury. Monika Sylwia Ziemann wzoruj膮c si臋 na najwa偶niejszych polskich poetach dzieci臋cych, stworzy艂a bardzo udany tomik, wzbogacony przez wydawc臋 o 艣wietnie przeczytany audiobook.

Recenzja powsta艂a na zlecenie portalu Sztukater.

sobota, 26 stycznia 2019

Nie pozwolisz 偶y膰 czarownicy

Autor: Tomasz Kowalski
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2018

   Tomasz Kowalski to wsp贸艂czesny pisarz, kt贸ry w swoich utworach cz臋sto porusza tematyk臋 艣mierci,  najcz臋艣ciej tragicznej i gwa艂townej. Jednak taki, a nie inny wyb贸r przewodniego motywu w powie艣ciach s艂u偶y obna偶eniu ludzkich wad i s艂abo艣ci. Pok艂ad贸w okrucie艅stwa, do kt贸rego zdolni s膮, gdy w gr臋 wchodzi poczucie dzia艂ania w s艂usznej sprawie i w imi臋 wa偶niejszych cel贸w. Tak膮 te偶 ksi膮偶k膮, jest jego najnowsze dzie艂o, zatytu艂owane „Nie pozwolisz 偶y膰 czarownicy” i po艣wi臋cone sprawie polskiego Salem.

   Fabu艂a ksi膮偶ki skupia si臋 na na po艂y legendarnych wydarzeniach jakie mia艂y miejsce w Doruchowie w roku 1775. Na podstawie anonimowej relacji opublikowanej sze艣膰dziesi膮t lat p贸藕niej na 艂amach tygodnika „Przyjaciel ludu” polskie spo艂ecze艅stwo dowiedzia艂o si臋 o kulisach wyj膮tkowo okrutnego post臋powania. Zbrodni, b臋d膮cej bezpo艣redni膮 przyczyn膮 zgonu czternastu kobiet, po艣rednio powi臋kszaj膮c grono ofiar o kolejne, zwi膮zane z zamordowanymi osoby. Historycy nie s膮 zgodni, co do autentyczno艣ci relacji rzekomego naocznego 艣wiadka, jej nieprawdziwo艣膰 upatruj膮c, mi臋dzy innymi w jego d艂ugim milczeniu. W internecie bez problemu mo偶na znale藕膰 streszczenie tej relacji, kt贸ra w najdrobniejszych szczeg贸艂ach pos艂u偶y艂a Tomaszowi Kowalskiemu jako motyw jego najnowszej powie艣ci.

   Okrucie艅stwo ostatniego w Polsce polowania na czarownice cho膰 jest motywem przewodnim w ksi膮偶ce, nie jest najwa偶niejszym jej aspektem. Autor skupi艂 si臋 na przedstawieniu proces贸w my艣lowych, kt贸re doprowadzi艂y do tragedii. Prezentuj膮c, cz臋sto bardzo przyziemne motywy, jakimi kierowa艂y si臋 poszczeg贸lne osoby zaanga偶owane w wydarzenia wprost daje do zrozumienia, 偶e s膮 one cz臋sto cz臋艣ci膮 sk艂adow膮 natury ludzkiej. Tomasz Kowalski wyra藕nie daje te偶 do zrozumienia, 偶e proces czarownic jest te偶 metafor膮 i w r贸偶nych sytuacjach dok艂adnie te same pobudki nawet w dzisiejszych czasach maj膮 r贸wnie destruktywny wp艂yw. I cho膰 mo偶e dos艂ownie stos贸w ju偶 nikt nie rozpala, to te metaforyczne zdarzaj膮 si臋 po dzi艣 dzie艅.

   Narratorem opowie艣ci jest o艣mioletni ch艂opiec, kt贸ry z wielk膮 ciekawo艣ci膮 i typowym, dzieci臋cym brakiem krytycyzmu przygl膮da si臋 rozgrywaj膮cym si臋 na jego oczach wydarzeniom. Jednak nawet on, gdy sta艂 si臋 przypadkowym 艣wiadkiem okrucie艅stwa zwyczajnych, otaczaj膮cych go ludzi, nie jest w stanie go poj膮膰 i jest nim przera偶ony. Jego opiekun, ksi膮dz J贸zef, jako jedyny wykaza艂 si臋 odwag膮, by przeciwstawi膰 si臋 t艂umowi, jednak nawet powaga chroni膮cej go kap艂a艅skiej szaty nie by艂a w stanie pom贸c skazanym. 

   Ksi膮偶k臋 czyta si臋 bardzo dobrze, cho膰 nie mo偶na jej nazwa膰 lekk膮 lektur膮. Zar贸wno tematyka, jak i wyj膮tkowy naturalizm przy opisie scen tortur sprawiaj膮 bardzo ci臋偶kie wra偶enie. Pe艂ne szczeg贸艂贸w opisy miejscami s膮 niesmaczne i dla wra偶liwego czytelnika mog膮 by膰 trudne. Znajdziemy tu r贸wnie偶 archaizacj臋 j臋zyka pojawiaj膮c膮 si臋 w dialogach. W nich r贸wnie偶 cz臋sto natrafimy na wiejski dialekt podkre艣laj膮cy pochodzenie postaci.

   Tomasz Kowalski w tej niewielkiej powie艣ci w bardzo b艂yskotliwy i prawdziwy spos贸b przedstawi艂 mechanizm publicznego linczu, kt贸rego ofiarami znacznie cz臋艣ciej s膮 kobiety. Przedstawi艂 jak wzajemne nieufno艣膰, nienawi艣膰 i zwyk艂a g艂upota potrafi膮 stworzy膰 niebezpiecze艅stwo o ile znajdzie si臋 kto艣, kto b臋dzie potrafi艂 je wykorzysta膰 i znajdzie w tym sw贸j cel. Autor wyra藕nie wykaza艂 jak niewiele trzeba do podburzenia t艂umu i jak trudno jest si臋 temu t艂umowi przeciwstawi膰. Opatrzenie ksi膮偶ki cytatem z Konwencji  Rady Europy o zwalczaniu przemocy wyra藕nie sugeruje, 偶e cho膰 opisywane wydarzenia rozegra艂y si臋 dawno (o ile w og贸le), to ich mechanizm jest ponadczasowy, a pozbawiona sensownych przyczyn nienawi艣膰 do kobiet wci膮偶 jest obecna w spo艂ecze艅stwie.

Recenzja powsta艂a na potrzeby portalu Sztukater.

艣roda, 23 stycznia 2019

Potem przychodzi kto艣 inny

Autor: Anna K艂odzi艅ska
Seria: Najlepsze krymina艂y PRL. Tom XIII
Wydawnictwo: CM
Rok wydania: 2017

   „Potem przychodzi kto艣 inny” Anny K艂odzi艅skiej to trzynasta opowie艣膰 o kapitanie Szcz臋snym, wydana w ramach serii „Najlepsze krymina艂y PRL”. Jest to jednocze艣nie moje trzecie, po „Srebrzystej 艣mierci” i „艢wietlistej igle” spotkanie z tw贸rczo艣ci膮 tej autorki i wykreowanymi przez ni膮 bohaterami. Z czystym sumieniem, mog臋 stwierdzi膰, 偶e by艂o ono udane, a lektura dostarczy艂a mi dok艂adnie tego, czego po niej oczekiwa艂am.

   Opowie艣膰, jak na krymina艂 przysta艂o, otwiera zgon. Ginie wybitny polski naukowiec – Adam Zieli艅ski, kt贸ry pracowa艂 nad prze艂omow膮 technologi膮 z dziedziny chemii. Dla Centralnego Laboratorium jest to ogromna strata. Posta膰 mordercy oraz kieruj膮cy nim motyw r贸wnie偶 poznajemy ju偶 na samym pocz膮tku ksi膮偶ki. Morderstwa dokonano na zlecenie zagranicznej sp贸艂ki chemicznej „Camilla”. Gdy znalezione zostaj膮 zw艂oki naukowca do akcji wkracza policja, a wyj膮tkowe podobie艅stwo mi臋dzy ofiar膮 a Szcz臋snym nasuwa bardzo brawurowy plan dzia艂ania. Przez ca艂膮 opowie艣膰 艣ledzimy swoist膮 zabaw臋 w kotka i myszk臋 mi臋dzy morderc膮 a policjantami, przez co ksi膮偶ce znacznie bli偶ej do opowie艣ci o Jamesie Bondzie, ni偶 do klasycznego krymina艂u, gdzie najwa偶niejszym pytaniem jest, kt贸ry z podejrzanych jest morderc膮.

   Po raz kolejny autorka wybiera na ofiary 艣rodowisko naukowc贸w i in偶ynier贸w, a z licznych wstawek dotycz膮cych ich pracy jasno mo偶na wywnioskowa膰, 偶e pisarka jest doskonale zorientowana w tym, hermetycznym do艣膰, 艣rodowisku. Wsp贸艂pracownicy docenta Adama Zieli艅skiego pe艂ni膮 niezbyt znacz膮c膮 rol臋, ca艂kiem wiarygodnych statyst贸w, nadaj膮cych realizmu rozgrywaj膮cym si臋 wydarzeniom. Postacie zwi膮zane ze z艂owrog膮 i niecofaj膮c膮 si臋 przed niczym „Camill膮” s膮 r贸wnie dobrze zaprezentowane. Posiadaj膮 swoje charakterystyczne cechy, dzi臋ki kt贸rym staj膮 si臋 rozpoznawalni. Kapitan Szcz臋sny, konsekwentnie pozostaje taki sam, jak we wcze艣niejszych tomach, jest dok艂adny, przenikliwy i nie brak mu odwagi. Pracownicy milicji r贸wnie偶 przedstawieni zostali dobrze i nie budz膮 偶adnych zastrze偶e艅.

   Chyba najwi臋ksz膮 zalet膮 powie艣ci jest przedstawienie PRLowskich reali贸w. Z jednej strony mamy milicj臋 o sporych mo偶liwo艣ciach, potrafi膮 z wielk膮 dok艂adno艣ci膮 prze艣ledzi膰 wydarzenia rozgrywaj膮ce si臋 w prawie ca艂ej Warszawie w nocy, w kt贸rej zgin膮艂 docent Zieli艅ski. Wyra藕nie wida膰 te偶 pewn膮 ich niedba艂o艣膰 i nie艣pieszno艣膰 w wykonywaniu polece艅. Z drugiej strony przedstawione zosta艂y problemy, jakich nastr臋cza pracy wymiaru sprawiedliwo艣ci niemieckie pochodzenie podejrzanych oraz kwestia przekraczania granicy przez obywateli Polskiej Republiki Ludowej. Jak zwykle w ksi膮偶ce znajdziemy co艣 interesuj膮cego dla fan贸w dawnych samochod贸w. Na kartach ksi膮偶ki znajdziemy zar贸wno wyj膮tkowy na polskich ziemiach model Citroena, jak i  znacznie cz臋stsze policyjne Fiaty, czy Mercedesy. 

   „Potem przychodzi kto艣 inny” to sprawnie napisany krymina艂, zar贸wno je艣li wzi膮膰 pod uwag臋 kompozycj臋 opowie艣ci i odkrywane z ka偶d膮 stron膮 nowe szczeg贸艂y rozgrywaj膮cych si臋 wydarze艅, jak i patrz膮c na warstw臋 j臋zykow膮 powie艣ci. Ksi膮偶k臋 czyta si臋 dobrze i nawet fragmenty dotycz膮ce naukowej dzia艂alno艣ci zamordowanego docenta nie sprawiaj膮 wi臋kszych problem贸w, cho膰 autorka nie boi si臋 u偶ywa膰 trudnych nazw chemicznych, gdy zachodzi uzasadniona fabularnie konieczno艣膰. 

   Trzynasta opowie艣膰 o przygodach kapitana Szcz臋snego nie rozczarowuje. Ekonomiczny spisek oraz wynikaj膮ca z niego zbrodnia osadzone w realiach poprzedniego ustroju intryguj膮 a wierno艣膰 w ich oddaniu sprawia, 偶e powie艣膰 jest wiarygodna. I cho膰 nie musimy od pocz膮tku si臋 zastanawia膰 kto zabi艂 i dlaczego, to jednak doprowadzenie do ukarania winnych jest r贸wnie interesuj膮ce. 

Recenzja powsta艂a na zlecenie portalu Sztukater.

niedziela, 20 stycznia 2019

Marysie艅ka Sobieska

Autor: Tadeusz 呕ele艅ski-Boy
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2017

   W historii Polski niewiele kobiet zapisa艂o si臋 tak wyrazistymi zg艂oskami jak 偶ona kr贸la Jana III Sobieskiego. Romans Marii Kazimiery, znanej potomnym pod mianem Marysie艅ki rozwija艂 si臋 d艂ugo, a jego pe艂ny szczeg贸艂贸w obraz zachowa艂 si臋 w jej listach. Na pocz膮tku dwudziestego wieku, histori臋 tej niezwyk艂ej kobiety i jej wp艂ywu na polskiego kr贸la spisa艂 Tadeusz 呕ele艅ski-Boy.

   Opowie艣膰 o Marysie艅ce Sobieskiej to tylko pozornie tkliwa historia mi艂osna mi臋dzy m艂odziutk膮, znudzon膮 m臋偶atk膮, a dzielnym i dumnym szlachcicem. W ich trwaj膮c膮 kilkadziesi膮t lat relacj臋, niejednokrotnie wplata si臋 polityka, r贸wnie偶 ta na najwy偶szym szczeblu. Jednak mimo wp艂yw贸w z zewn膮trz zwi膮zek Jana III Sobieskiego z Marysie艅k膮 by艂 wyj膮tkowy jak na owe czasy, a si艂a wp艂ywu drobnej kobiety na s艂awnego rycerza, 偶o艂nierza i kr贸la do dzi艣 budzi podziw.

   Tadeusz 呕ele艅ski-Boy spisuj膮c histori臋 Marii Kazimiery i jej relacji z Janem III Sobieskim w pe艂ni zdawa艂 sobie spraw臋, 偶e nie mo偶na ich rozpatrywa膰 w oderwaniu od czas贸w i sytuacji politycznej panuj膮cej w tym czasie w Polsce. W zwi膮zku z tym opowie艣膰 rozpoczynaj膮ca si臋 od najm艂odszych lat drobnej Francuzki 艣ci艣le wi膮偶e si臋 z osob膮 Marii Gonzagi oraz jej wp艂ywu na polskich kr贸l贸w. Dzi臋ki temu mo偶emy ujrze膰 pe艂en obraz powi膮za艅 panuj膮cych w tym czasie na kr贸lewskim dworze, kt贸re doprowadzi艂y najpierw do ma艂偶e艅stwa Marysie艅ki z panem Zamoyskim, a nast臋pnie do jej zbli偶enia w Janem III Sobieskim.

   Opr贸cz politycznych okoliczno艣ci powstaj膮cej relacji r贸wnie wa偶ne, je艣li nie posiadaj膮ce wi臋kszego znaczenia s膮 wzgl臋dy osobiste. Maria Kazimiera nieszcz臋艣liwie zam臋偶na, b臋d膮c wr臋cz wi臋藕niem we w艂asnym domu, zawzi臋cie szuka z niego ucieczki. T臋 w pewnym sensie znajduje w listach, kt贸re wymienia z przyjacielem m臋偶a Janem III Sobieskim. Z list贸w wy艂ania si臋 posta膰 osoby o silnej woli i niezwyk艂ej osobowo艣ci, kt贸ra 艣wiadomie lub nie znajduje idealny klucz do utrzymania wp艂ywu na m艂odego rycerza. To dla niej Sobieski z rubasznego hulaki, nie stroni膮cego od typowych 偶o艂nierskich rozrywek i mi艂ostek przekszta艂ca si臋 w wiernego przyjaciela, a nast臋pnie kochanka.

   Ogromn膮 zalet膮 ksi膮偶ki Tadeusza 呕ele艅skiego-Boya jest wykazanie pe艂nych okoliczno艣ci towarzysz膮cych 偶yciu tej niezwyk艂ej kobiety. Wp艂ywy polityczne, jej w艂asne pragnienia oraz nieszcz臋艣liwe ma艂偶e艅stwo ukszta艂towa艂y zdecydowany i nieco wyrachowany charakter kobiety, kt贸ra zawsze potrafi艂a osi膮gn膮膰, to na czym jej zale偶a艂o. Jest to nie tylko historia Marysie艅ki, ale i wszystkich os贸b, kt贸re mia艂y w jej 偶yciu jakie艣 znaczenie.

   Ksi膮偶k臋 czyta si臋 wy艣mienicie. Lekki ton jakim zosta艂a napisana, liczne 偶yczliwo-z艂o艣liwe wstawki kierowane pod adresem opisywanych postaci, b膮d藕 po prostu s艂u偶膮ce za komentarz do rozgrywaj膮cych si臋 wydarze艅 sprawiaj膮, 偶e przez kolejne strony mknie si臋 b艂yskawicznie i z pe艂nym zainteresowaniem. Bogactwo j臋zyka i wyj膮tkowa zr臋czno艣膰 w formu艂owaniu zda艅 jakimi pos艂uguje si臋 Tadeusz 呕ele艅ski-Boy s膮 kolejnym bardzo mocnym aspektem ksi膮偶ki.

   „Marysie艅ka Sobieska” to wy艣mienita lektura, kt贸ra oczarowuje nie tylko niebanaln膮 form膮, ale i niezwykle interesuj膮c膮 tre艣ci膮. Przedstawienie niezwyk艂ej kobiety i jej ogromnego wp艂ywu na kr贸la, kt贸ry w polskiej historii zapisa艂 si臋 do艣膰 niejednoznacznie, to wspania艂y materia艂, z kt贸rego tak utalentowany pisarz, jak Tadeusz 呕ele艅ski-Boy wykroi艂 dzie艂o wyj膮tkowe. Pe艂na niezwyk艂ego uroku ksi膮偶ka stanowi nie tylko dobre 藕r贸d艂o wiedzy o tym, co dzia艂o si臋 w Polsce w siedemnastym wieku, ale i 艣wietn膮 rozrywk臋, godn膮 polecenia ka偶demu.

Recenzja powsta艂a na zlecenie portalu Sztukater

czwartek, 17 stycznia 2019

Fraszki baraszki

Autor: Irena Gawe艂
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza ATUT
Rok wydania: 2017

   Lubi臋 fraszki i cho膰 mam swoich ulubionych fraszkopisarzy, takich jak Jan Izydor Sztaudynger, czy Andrzej Urba艅czyk to zawsze z ch臋ci膮 wypatruj臋 nowych. Nie tak dawno zainteresowa艂a mnie tw贸rczo艣膰 Janusza Sipkowskiego, wi臋c ze spor膮 nadziej膮 si臋gn臋艂am po tomik zupe艂nie mi nieznanej autorki. Niestety nieco si臋 rozczarowa艂am i cho膰 „Fraszki baraszki” Ireny Gawe艂 nie s膮 z艂膮 pozycj膮, to jednak daleko im do mistrzowskiego operowania s艂owem, za kt贸re tak bardzo lubi臋 t臋 form臋 poezji.

   W ksi膮偶ce znajdziemy nie tylko fraszki, kolejne rozdzia艂y zawieraj膮 limeryki, aforyzmy, epitafia i „definicyjki” - czyli kr贸tkie i przewrotne definicje znanych s艂贸w. To one wraz z aforyzmami najbardziej przypad艂y mi do gustu w tym niewielkim tomiku. Znajdziemy w nich niebanalny humor i nieszablonowe my艣lenie, kt贸re pozwala spojrze膰 na pewne rzeczy inaczej. Aforyzmy w wi臋kszo艣ci s膮 bardzo trafne i udatne, co jest kwintesencj膮 dobrego aforyzmu. Do艣膰 wysoki poziom cechuje r贸wnie偶 przytoczone epitafia i cho膰 daleko im do Sztaudyngerowego „Na nagrobku kurtyzany” („Tu le偶y dama, pierwszy raz sama”) to jednak nie mo偶na im odm贸wi膰 im humoru i przewrotno艣ci. 

   Limeryki s膮 do艣膰 przeci臋tne. S膮 skonstruowane zgodnie z zasadami, zar贸wno je艣li chodzi o ich rymy oraz rytmik臋, jak i schemat – w pierwszych wersach, jak na porz膮dne limeryki przysta艂o, prawie zawsze znajdziemy okre艣lenie miejsca. Pomys艂y Ireny Gawe艂 s膮 zabawne i przy lekturze limeryk贸w mo偶na si臋 u艣miechn膮膰, jednak brakuje w nich czego艣 co by je wyr贸偶nia艂o i co nada艂o by im oryginalno艣ci i sp贸jnego stylu.

   Najs艂abiej wypad艂y tytu艂owe fraszki. Bo o ile, pomys艂y s膮 ciekawe, skojarzenia i ci膮gi my艣lowe cz臋sto s膮 do艣膰 oryginalne i prawie zawsze bardzo trafne, o tyle ju偶 nieco gorzej jest z ich wykonaniem. W wielu z nich zawiod艂a rytmika, kolejne wersy maj膮 albo zbyt wiele, albo za ma艂o sylab. Cz臋sto te偶 zmiana szyku w zdaniach r贸wnie偶 wysz艂a by z korzy艣ci膮 dla utwor贸w. R贸wnie cz臋sto nie spos贸b oprze膰 si臋 wra偶eniu, 偶e wykorzystanie synonimu u偶ytego s艂owa, przyda艂oby fraszkom lekko艣ci i p艂ynno艣ci. Z tych powod贸w fraszki Ireny Gawe艂 wydaj膮 si臋 by膰 nieco toporne i niezgrabne, mo偶na odnie艣膰 wra偶enie, 偶e bardziej stanowi膮 wst臋pny szkic, ni偶 sko艅czony utw贸r.

   Mocnym punktem fraszek jest ich tematyka. Autorka si臋ga zar贸wno po aktualne tematy, znajdziemy kilka komentarzy do wydarze艅 politycznych z ostatnich kilku lat, jak i po motywy ponadczasowe, takie jak mi艂o艣膰, zwi膮zki, czy praca. Cz臋艣膰 z nich si艂膮 rzeczy si臋 zdezaktualizuje i ju偶 za tych kilka lat, nie b臋d膮 tak bardzo 艣mieszy膰, jak obecnie (jak na przyk艂ad „Wycinka drzew” - „Kiedy 艣wierki spadn膮, to i szyszki spadn膮”). Jednak znacznej wi臋kszo艣ci ten problem nie dotyczy i uj臋te w przewrotne zdania problemy codzienno艣ci wci膮偶 b臋d膮 艣mieszy膰.

   „Fraszki baraszki” Ireny Gawe艂 to tomik nieco nier贸wny i nie mog臋 oprze膰 si臋 wra偶eniu, 偶e odrobin臋 niedopracowany. Spostrze偶enia autorki s膮 nad wyraz trafne i nie mo偶na im odm贸wi膰 inteligentnego humoru. Niestety w poszczeg贸lnych utworach zabrak艂o rytmu, co w przypadku fraszek jest do艣膰 istotne, gdy偶 nadaje im p艂ynno艣ci. Ten problem znika w aforyzmach, gdy偶 ich konstrukcja nie ma takich wymaga艅. Trudno mi poleci膰 t臋 ksi膮偶k臋, kt贸ra zw艂aszcza mi艂o艣nikom zabawy j臋zykiem mo偶e wyda膰 si臋 toporna, jednak nie jest to pozycja zupe艂nie z艂a i ma swoje mocne strony.

Recenzja powsta艂a na potrzeby portalu Sztukater.

niedziela, 13 stycznia 2019

Jadwiga z Andegawen贸w Jagie艂艂owa. Album rodzinny

Autor: Janina Lesiak
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2017

   Kr贸lowa Jadwiga, 偶ona W艂adys艂awa Jagie艂艂y by艂a kobiet膮 wyj膮tkow膮. Jej niezbyt d艂ugie i niezbyt szcz臋艣liwe 偶ycie pe艂ne by艂o sukces贸w spo艂ecznych i politycznych, dzi臋ki kt贸rym zapisa艂a si臋 w pami臋ci jako osoba bardzo pozytywna. Nic wi臋c dziwnego, 偶e nawet dzi艣, znajduj膮 si臋 ch臋tni do spisywania jej biografii. Janina Lesiak w ksi膮偶ce „Jadwiga z Andegawen贸w Jagie艂lowa. Album rodzinny” spr贸bowa艂a w zbeletryzowany spos贸b przybli偶y膰 wsp贸艂czesnemu czytelnikowi posta膰 kr贸lowej Jadwigi.

   Ksi膮偶ka dzieli si臋 na cztery rozdzia艂y. Ka偶dy z nich stanowi膮 wspomnienia os贸b bliskich Jadwidze, b膮d藕 takich, kt贸rzy byli wok贸艂 niej. Autorka oddaje g艂os pi臋ciu osobom: matce i siostrze Jadwigi, Wilhelmowi Habsburgowi, W艂adys艂awowi Jagielle oraz kronikarzowi Stanis艂awa ze Skalbmierza – powiernika kr贸lowej. Ka偶dy z rozdzia艂贸w napisany jest nieco innym stylem oddaj膮cym osob臋 lub osoby snuj膮ce wspomnienia. Z tego powodu ksi膮偶ka jest do艣膰 niejednorodna i niestety odbija si臋 to na lekturze.

   Jako pierwsza zabiera g艂os Maria W臋gierska, jej wspomnienia o Jadwidze przeplataj膮 si臋 ze wspomnieniami  ich matce El偶biecie Bo艣niaczce. W pierwszej chwili, to w艂a艣nie matka przy膰miewa tytu艂ow膮 bohaterk臋. Wspomnienia Marii s膮 wa偶ne, gdy偶 wprowadzaj膮 czytelnika w okoliczno艣ci, w jakich znalaz艂a si臋 Jadwiga, kt贸re zaprowadzi艂y j膮 na polski tron u boku W艂adys艂awa Jagie艂艂y. W tej cz臋艣ci dowiemy si臋 wszystkiego na temat ambitnych plan贸w jej matki oraz biernego i r贸wnie nieszcz臋艣liwego 偶ywota jej siostry.

   Kolejno snuje swoje wspomnienia Wilhelm Habsburg, we wczesnym dzieci艅stwie zar臋czony z Jadwig膮. Z jego bardzo osobistej narracji poznajemy przysz艂膮 kr贸low膮 Polski jako wchodz膮c膮 w doros艂o艣膰 nastolatk臋. Jej kr贸lewskie panowanie opisuje W艂adys艂aw Jagie艂艂o. Jest w swych wspomnieniach r贸wnie subiektywny co Wilhelm i przedstawia nam Jadwig臋 tak膮, jaka mu si臋 wydaje. Najbardziej obiektywnym g艂osem s膮 wspomnienia skryby, kt贸ry jako jedyny podj膮艂 si臋 pr贸by zaprezentowania po艂o偶enia kr贸lowej i jej charakteru. Jest to te偶 jedyny rozdzia艂, w kt贸rym o samym narratorze dowiadujemy si臋 najmniej.

   Pierwsze trzy rozdzia艂y s艂u偶膮 nie tyle przedstawieniu kr贸lowej Jadwigi, co zaprezentowaniu charakter贸w os贸b jej bliskich, kt贸re mia艂y realny wp艂yw na los, jaki j膮 spotka艂. Maria W臋gierska, Wilhelm Habsburg i Jagie艂艂o snuj膮c swoje wspomnienia o Jadwidze znacznie bardziej przedstawiaj膮 siebie ni偶 j膮. Do艣膰 dobrze poznajemy te偶 charakter jej matki, gdy偶 we wspomnieniach Marii obie kobiety zosta艂y przedstawione w formie por贸wnania i skontrastowania cech charakteru.

   Przedstawienie Jadwigi przez pryzmat wspomnie艅 i my艣li os贸b jej bliskich jest do艣膰 ciekawym zabiegiem, niestety nie pozbawionym wad. Otrzymujemy bowiem lu藕ne ci膮gi my艣lowe, w kt贸rych wydarzenia tylko z grubsza s膮 u艂o偶one chronologicznie. W takiej narracji bardzo cz臋sto pojawiaj膮 si臋 dygresje, w kt贸rych narrator znacznie odbiega od pierwotnej my艣li wzbudzaj膮c w czytelniku poczucie zagubienia. Jest to najlepiej widoczne w pierwszym rozdziale, gdzie osoba Jadwigi przeplata si臋 z Mari膮 i El偶biet膮 Bo艣niaczk膮, a wspomniane s膮 r贸wnie偶 inne postacie, w tym babka Jadwigi – El偶bieta 艁okietk贸wna. 

   Godnym uznania jest natomiast wyra藕ne rozr贸偶nienie stylu w jakich przedstawiane s膮 wspomnienia. Do艣膰 chaotyczne w przypadku Marii i znacznie bardziej uporz膮dkowane W艂adys艂awa Jagie艂艂y. Z kolei skryba podj膮艂 si臋 napisania kroniki i w jego wspomnieniach r贸wnie偶 mo偶na odnale藕膰 typowo kronikarskie zabiegi literackie. Ksi膮偶ka jest z tego powodu niejednorodna, co odbija si臋 na p艂ynno艣ci czytania. 

   „Jadwiga z Andegawen贸w Jagie艂艂owa. Album rodzinny” to ciekawa pozycja pozwalaj膮ca bli偶ej pozna膰 sytuacj臋 polityczn膮 i relacje w jakich znalaz艂a si臋 ta niebanalna kobieta. Poniewa偶 jej samej nie oddano g艂osu, poznajemy j膮 jedynie przez pryzmat os贸b, kt贸re j膮 zna艂y, a bior膮c pod uwag臋, 偶e nikt nie zna艂 jej bardzo blisko, jest to obraz do艣膰 powierzchowny. Mo偶emy jedynie domy艣la膰 si臋 co dzia艂o si臋 w duszy Jadwigi oraz gdzie naprawd臋 w臋drowa艂y jej my艣li. W ksi膮偶ce zabrak艂o mi nieco rozprawienia si臋 z tym, jak widzieli j膮 inni, a tym jaka by艂a. Mimo tego jest to pozycja godna uwagi, cho膰 niekoniecznie obowi膮zkowa.

Recenzja powsta艂a na potrzeby portalu Sztukater.

sobota, 12 stycznia 2019

艢wietlista ig艂a. Tajemniczy pasa偶er

Autor: Anna K艂odzi艅ska
Seria: Najlepsze krymina艂y PRL. Anna K艂odzi艅ska. Tom XII
Wydawnictwo: CM
Rok wydania: 2017

   „艢wietlista ig艂a. Tajemniczy pasa偶er” Anny K艂odzi艅skiej to kolejny tom cyklu ukazuj膮cego si臋 nak艂adem wydawnictwa CM, w kt贸rym publikowane s膮 najlepsze kryminalne opowie艣ci czas贸w PRLu. O ile inni autorzy maj膮 w tej serii raptem po kilka powie艣ci jest Anna K艂odzi艅ska doczeka艂a si臋 w艂asnego cyklu w ca艂ej serii, a ksi膮偶ka, b臋d膮ca przedmiotem tej recenzji jest jego dwunast膮 ods艂on膮. Dla mnie by艂o to drugie, po „Srebrzystej 艣mierci” spotkanie z t膮 autork膮 i kolejna wyprawa w czasy PRLu, widziane z perspektywy warszawskiej komendy Milicji Obywatelskiej.

   W ksi膮偶ce znajdziemy powie艣膰 „艢wietlista ig艂a” oraz niewielkie opowiadanie, scenk臋 w艂a艣ciwie zatytu艂owan膮 „Tajemniczy pasa偶er”. Trudno znale藕膰 powi膮zanie mi臋dzy nimi, poza przewijaj膮cymi si臋 przez obydwa postaciami in偶ynier贸w, nie po raz pierwszy pojawiaj膮cych si臋 na kartach krymina艂贸w Anny K艂odzi艅skiej.

   Od czas贸w „Srebrzystej 艣mierci” min臋艂o dziesi臋膰 lat. Czas ten jest wyra藕nie widoczny na kartach powie艣ci. Ko艅c贸wka lat sze艣膰dziesi膮tych, to gwa艂townie rozwijaj膮ca si臋 technika, w tym elektronika, sporo du偶ych o艣rodk贸w naukowych w kraju i mn贸stwo odkry膰. To w艂a艣nie w 艣wiecie naukowc贸w: doktor贸w i in偶ynier贸w fizyki rozgrywa si臋 akcja „艢wietlistej ig艂y”, a tytu艂ow膮 ig艂膮 jest wi膮zka 艣wiat艂a lasera, zupe艂na nowo艣膰 w Polsce p贸藕nych lat sze艣膰dziesi膮tych.

   Akcj臋 poznajemy z dw贸ch perspektyw. Tym razem opr贸cz przedstawienia wydarze艅 widzianych od strony pracownik贸w milicji mo偶emy 艣ledzi膰 ich rozw贸j r贸wnie偶 z perspektywy z艂oczy艅cy. Nadanie mu roli drugiego narratora pozwala dok艂adnie pozna膰 jego, niezbyt oczywiste motywy i tym lepiej przedstawia konflikt mi臋dzy nim a wymiarem sprawiedliwo艣ci. Zabieg ten umo偶liwia r贸wnie偶 przeprowadzenie kryminalnej tajemnicy, nieb臋d膮cej z pocz膮tku oczywist膮 dla czytelnika, co jest intryguj膮ce.

   „艢wietlista ig艂a” to kolejna okazja do spotkania z kapitanem Szcz臋snym i jego wsp贸艂pracownikami. Postacie prowadzone s膮 konsekwentnie, z utrzymaniem cech charakterystycznych, jakie autorka nada艂a im ju偶 wcze艣niej i bez zbytniego zag艂臋biania si臋 w ich historie i 偶ycie osobiste. Nadal wi臋c znajdziemy tu, bliskiego idea艂u, kapitana; nieco protekcyjnego szefa; czy m膮drego do艣wiadczeniem lekarza ostatniego kontaktu. Niekt贸rzy maj膮 mgli艣cie wspomniane rodziny, przewijaj膮ce si臋 gdzie艣 na ostatnim planie 偶ony, czy dzieci, informacje o nich s膮 jednak pozbawione jakiegokolwiek fabularnego znaczenia.

   Fabu艂a ksi膮偶ki skupia si臋 wok贸艂 genialnych fizyk贸w i ich wspania艂ych odkry膰 z dziedziny elektroniki. P贸藕ne lata sze艣膰dziesi膮te, to czasy, gdy na 艣wiecie dokonywa艂 si臋 ogromny skok technologiczny, moment, w kt贸rym ju偶 nawet w Polsce stosowano tranzystory, b臋d膮ce prawdziw膮 rewolucj膮, zmieniaj膮c膮 zupe艂nie oblicze elektroniki. Kryminalna intryga rozpoczyna si臋 banalnie, od kradzie偶y niezwykle wa偶nej pracy jednego z naukowc贸w. Brakuje motywu, a stopiony zamek w drzwiach oraz szafie sugeruj膮 u偶ycia 藕r贸d艂a ciep艂a o ogromnej mocy. Podejrzenie pada na laser, jednak nikomu z naukowc贸w nie jest znany laser, kt贸ry by艂by mniejszy ni偶 niewielka szafka, wi臋c hipoteza ta od pocz膮tku przyjmowana jest ze spor膮 doz膮 nieufno艣ci. Sprawa kradzie偶y na d艂ugo staje w miejscu i ma sw膮 kontynuacj臋, gdy dochodzi do kolejnego ataku na fizyka. Tym razem ginie nie tylko jego dorobek naukowy, ale i on sam. Od tego momentu, na scen臋 wkracza kapitan Szcz臋sny.

   Podobnie, jak poprzedni膮 ksi膮偶k臋 Anny K艂odzi艅skiej, tak i t臋 czyta si臋 bardzo przyjemnie. Wida膰, 偶e autorka przy艂o偶y艂a si臋 do zg艂臋bienia zg艂臋bienia 艣rodowiska warszawskich naukowc贸w, gdy偶 podane przez ni膮 szczeg贸艂y techniczne maj膮 sens i s膮 adekwatne ze stanem 贸wczesnej wiedzy. Z drugiej strony nie znajdziemy tu nadmiaru specjalistycznego s艂ownictwa a j臋zyk, jakim napisano ksi膮偶k臋, jest prosty i zrozumia艂y.

   „艢wietlista ig艂a” to kolejny dobry krymina艂 w dorobku autorki i jeszcze jedna warta uwagi pozycja dla ka偶dego mi艂o艣nika tego typu literatury. Przemy艣lany w膮tek kryminalny oraz dobrze wyrysowane dla niego t艂o to niew膮tpliwe zalety powie艣ci. Charyzmatyczna posta膰 kapitana Szcz臋snego r贸wnie偶 przykuwa uwag臋 czytelnika, cho膰 mo偶na mu zarzuci膰, 偶e jest nieco zbyt idealny.

Recenzja powsta艂a na zlecenie portalu Sztukater.

poniedzia艂ek, 7 stycznia 2019

Srebrzysta 艣mier膰

Autor: Anna K艂odzi艅ska
Seria: Najlepsze krymina艂y PRL. Anna K艂odzi艅ska. Tom III
Wydawnictwo: CM
Rok wydania: 2015

   Nie nale偶臋 mo偶e do wielkich mi艂o艣niczek krymina艂贸w, jednak mam spory sentyment do tw贸rczo艣ci Agathy Christie i klasycznych historii ze zbrodni膮 w tle. Z tego wzgl臋du si臋gn臋艂am po po „Srebrzyst膮 艣mier膰” Anny K艂odzi艅skiej. Jest to powie艣膰 napisana pod koniec lat pi臋膰dziesi膮tych ubieg艂ego wieku, w kt贸rej kryminaln膮 zagadk膮 zajmuj膮 si臋 funkcjonariusze warszawskiej Milicji Obywatelskiej. Taka wycieczka w przesz艂o艣膰 jest niezwykle intryguj膮ca i pozwala spojrze膰 na czasy PRLu z zupe艂nie innej perspektywy.

   Anna K艂odzi艅ska napisa艂a wsp贸艂czesny sobie krymina艂, przedstawiaj膮c Warszaw臋 ko艅ca lat pi臋膰dziesi膮tych, tak膮 jak膮 widzia艂a na co dzie艅, a kt贸ra dla wsp贸艂czesnego odbiorcy wydaje si臋 by膰 zaskakuj膮ca. Sadyba, gdzie osadzono akcj臋 powie艣ci w niczym nie przypomina obecnego osiedla domk贸w jednorodzinnych, b臋d膮c jedynie zgrupowaniem kilkudziesi臋ciu pojedynczych dom贸w z ogr贸dkami, nale偶膮cych przewa偶nie do ludzi wykszta艂conych: lekarzy, in偶ynier贸w, prawnik贸w. Opisanej Sadybie znacznie bli偶ej do niewielkiej podmiejskiej osady, ni偶 cz臋艣ci wielkiej aglomeracji.

   Up艂yw lat, jakie min臋艂y od czasu napisania powie艣ci, wida膰 nie tylko w szczeg贸艂ach architektonicznych i urbanistycznych. Bohaterowie poruszaj膮 si臋 pojazdami, kt贸re wsp贸艂cze艣ni czytelnicy s艂usznie uznaj膮 za klasyki, je艣li w og贸le wiedz膮 o jakich pojazdach mowa. O ile z warszawami, b臋d膮cymi samochodami Milicji Obywatelskiej nie ma problemu, o tyle ju偶 motocykl Junak, nie budzi oczywistych skojarze艅. Przepa艣膰, jaka dzieli wsp贸艂czesno艣膰 od lat pi臋膰dziesi膮tych jest jeszcze wyra藕niej widoczna w opisie technik kryminalistycznych, kt贸rym autorka r贸wnie偶 po艣wi臋ci艂a w powie艣ci sporo miejsca.

   G艂贸wnym bohaterem „Srebrzystej 艣mierci” i innych ksi膮偶ek napisanych przez Ann臋 K艂odzi艅sk膮 jest kapitan Szcz臋sny. Bohater pod wieloma wzgl臋dami bliski idea艂owi: wysoki, przystojny blondyn obdarzony  inteligencj膮 i detektywistyczn膮 intuicj膮 nie daje swym oponentom zbyt wielu szans. Ta ostatnia pozwala mu na zapami臋tywanie pozornie banalnych szczeg贸艂贸w przypadkowych spotka艅 i zdarze艅, kt贸re p贸藕niej okazuj膮 si臋 niezwykle pomocne w tropieniu przest臋pc贸w. Pozosta艂e postacie nie s膮 zarysowane tak dok艂adnie, cho膰 znajdziemy tu kilka typ贸w charakterystycznych: wymagaj膮cego ale i wyrozumia艂ego prze艂o偶onego, koleg臋 z nie do ko艅ca rozumianym przez otoczenie poczuciem humoru, czy znudzonego prac膮 patomorfologa, kt贸rego nic ju偶 nie potrafi zdziwi膰 ani zaskoczy膰.

   Kryminalna zagadka osnuta jest wok贸艂 narkoman贸w: kokainist贸w i morfinist贸w. Kapitan Szcz臋sny w wyniku wypadku trafia do domu  na Sadybie, gdzie przypadkowo za偶ywa narkotyk. Gdy kilka dni p贸藕niej nieopodal odnaleziono zw艂oki oficer rozpoznaje w nim jednego z mieszka艅c贸w odwiedzonego przez niego domu. Prowadz膮c 艣ledztwo, odnajduje tropy prowadz膮ce do kilku wa偶nych w Warszawie osobisto艣ci, znanych lekarza i prawnika, kt贸rych pozornie nic nie 艂膮czy z narkotykami. Zadaniem kapitana Szcz臋snego jest znalezienie powi膮zania.

   Powie艣膰 czyta si臋 bardzo dobrze, lekko i szybko. U偶yty j臋zyk jest poprawny i nieprze艂adowany specjalistycznych s艂ownictwem. Kryminalna intryga r贸wnie偶 poprowadzona jest bez zarzutu, do ko艅ca nie mo偶emy mie膰 pewno艣ci, kt贸ry z kilkorga podejrzanych jest winien, a gdy ju偶 poznajemy prawd臋, jest ona logiczna i sensowna.

   „Srebrzysta 艣mier膰” Anny K艂odzi艅skiej to nie tylko ca艂kiem dobry krymina艂, ale r贸wnie偶 pasjonuj膮ca wycieczka w przesz艂o艣膰. W czasy, kt贸re z jednej strony nie wydaj膮 si臋 wcale tak odleg艂e, a kt贸re technologicznie mocno odstaj膮 od wsp贸艂czesno艣ci. To intryguj膮ca kryminalna 艂amig艂贸wka, w kt贸rej znajdziemy charyzmatycznego bohatera, w niczym nie odstaj膮cego od zagranicznych detektyw贸w znanych nam z licznych ksi膮偶ek i seriali telewizyjnych.

Recenzja powsta艂a na zam贸wienie dla portalu Sztukater

艣roda, 2 stycznia 2019

Reaktywacja?

   "Co艣 si臋 ko艅czy, co艣 si臋 zaczyna"... kolejny rok z impetem zago艣ci艂 w kalendarzu u艣wiadamiaj膮c mi, jak d艂ugo ju偶 mnie tu nie by艂o. C贸偶... ten blog wielokrotnie przechodzi艂 r贸偶ne zawieszenia, zale偶ne od ilo艣ci dost臋pnego czasu, weny tw贸rczej i zwyczajnego nastroju. Postanowi艂am ponownie spr贸bowa膰 bywa膰 tu cz臋艣ciej. Mam do wrzucenia ca艂kiem sporo tekst贸w pisanych dla Sztukatera, z kt贸rym nadal, cho膰 z przerwami, wsp贸艂pracuj臋. Niestety brak czasu na cokolwiek, odbi艂 si臋 te偶 niekorzystnie na tym ile czytam, a jeszcze gorzej wp艂yn膮艂 na to ile pisz臋. Trudno mi nawet stwierdzi膰, bym by艂a dobrej my艣li je艣li chodzi o reaktywacj臋 bloga, no ale spr贸bowa膰 nie zaszkodzi.

   I jeszcze poniewa偶 kolejna reaktywacja przypad艂a na taki a nie inny okres, dorzuc臋, 偶e w minionym roku przeczyta艂am zaledwie 645 ksi膮偶ek, co jest wynikiem bardzo mizernym i najgorszym ju偶 od wielu lat. Czy w tym roku b臋dzie lepiej? Nie wiem, nie zak艂adam, 偶e tak b臋dzie, nie zapisuj臋 si臋 do 偶adnych czytelniczych wyzwa艅, nie robi臋 postanowie艅. Co b臋dzie, to b臋dzie i tego b臋d臋 si臋 trzyma膰 przez najbli偶szy rok (w sumie, to do艣膰 cz臋sto stosowana przeze mnie dewiza).

   Jak wspomnia艂am wy偶ej, mam co publikowa膰, cho膰 pewnie teksty wymagaj膮 pewnego doszlifowania, mo偶liwe te偶, 偶e skusz臋 si臋 w ko艅cu na publikacje moich plansz贸wkowych recenzji, kt贸rych spora cz臋艣膰 przepad艂a w mrokach internetu wraz ze zlikwidowaniem Insimilionu. P贸ki co zmieni艂am nieco kolorystyk臋 bloga oraz u偶ywan膮 czcionk臋, mnie odpowiada, ale nie nazwa艂abym si臋 artystk膮. W najbli偶szym czasie na pewno pojawi膮 si臋 aukcje WO艢Powe, gdy偶 kolejny fina艂 ju偶 wkr贸tce. 

   I na zako艅czenie, je艣li jeszcze kto艣 tu zagl膮da, to po pierwsze mi艂o mi z tego powodu, a po drugie, jak zawsze zapraszam.